Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Emocjonalne zejscie w SMSach
Otagowane: emocje relacje
-
AutorWpisy
-
Witajcie,
Nie będę pisać o swoim zyciu, jak każdy z nas mam za sobą dużo. Jestem 50-latka, u mnie przejawy dzieciństwa objawiają się ciągłym poszukiwaniem związków, i uciekaniem kiedy nie radziłam sobie.
Mam za sobą trudny związek, z kimś kto przychodził i mówił do mnie, ze się nie zmieniłam, i ze związku nie będzie. I niedawno dalam sobie szanse zapisując się na portal randkowy. Z wielu jednorazowych randek, spodobał mi się równolatek, już na pierwszym spotkaniu. Znajomość rwała się z jego strony, bo ciągle mu cos przeszkadzało. Facet miał furę problemów nabytych z kobietami, tym razem to ja byłam ta cierpliwa. I kiedy wyjechaliśmy na bardzo luźny weekend, po powrocie napisał, ze , nie widzi się w związku ze mną, bo go krytykuje itd. i zaproponował przyjaźń. Nie spaliśmy ze sobą, dla mnie przebywanie z tym człowiekiem było relaksem, i dowartościowaniem. Od tego momentu pojawiły się same niedomowienia, bo z jednej strony jeszcze wiele razy się spotkaliśmy na piwo. Ale czułam jak lecę psychicznie, i pisalam do niego coraz bardziej emocjonalne listy. A kiedy w końcu zaprosił mnie do domu, i było mi tam naprawę dobrze i bezpiecznie. Włączyłam wszystkie mechanizmy, żeby zakończyć te znajomość. Tak, wiec jak pojawiło się kolejne zaproszenie, wylewałam z siebie wielka ilość sms-ow, żeby zmusić go do wyznania mi uczuć. Nie zrobił tego, wystraszył się mojej kolejnej jazdy psychicznej. I zakończył znajomość. I to wszystko taka może głupota, krótkie spotkania z kimś przypadkowym, ale z mojej strony kompletnie nie mogłam zatrzymać tego wypływu sms-ow. Czułam ze chce sobie dokopać, choć tez wydawało mi się, ze wyjaśniam siebie. Mężczyzna zarzucił mi ze jeszcze ze wciąż go krytykowałam a nie chwaliłam. Pomijając jego problemy, to mój główny chciałabym rozwiązać- jak zatrzymać się, wycofać i poczekać na rozwój sytuacji zamiast niszczyć. Jak łapać równowagę. Ten tekst z jego strony, ze nie widzi się w związku ze mną, na początku -zaważył, ze im bardziej cos do niego czułam tym bardziej szalałam emocjonalnie. To co ten mężczyzna robił, świadczyło, ze pomimo wątpliwości zależy mu na mnie. Racjonalnie widze to, ale emocjonalnie, nie dopuszczałam do siebie, będąc zafiksowana ze nic do mnie nie czuje, i dopóki nie zapewni o uczuciach znaczy, ze ze mnie zartuje. Randkowanie, to wlasnie taki mi nie znany teren, zawsze wchodziłam w związki stopniowo poznając kogos, i bedac pewna uczuc tej drugiej strony. Martwi mnie tez ta krytyka, to kolejny mezczyzna, który mowi to samo o moim zachowaniu.
Cześć,
Rozumiem twoją niepewność, ja też potrzebuję dużo sygnałów, że komuś na mnie zależy, w ogóle DDA/DDD potrzebują dużo akceptacji.
Czy zastanawiałaś się nad terapią? Ja byłem i wszelkie bieżące problemy rozpatrywaliśmy właśnie bezpośrednio przez wzorce z domu. Wracaliśmy do źródła tych zachowań, żeby wreszcie porządnie zagoić tę ranę zamiast tylko ją przyklepywać na bieżąco.
Dziekuje za odpowiedz, Tak. Jestem po czteroletniej terapii , która uczyla mnie, żeby zauwazac potrzeby partnera. I jeżeli je zauważę, to dostane to co potrzebuje. I faktycznie, jak się luzowalam dostawałam to co potrzebowałam. Najgorzej funkcjonowalo zmuszane drugiej osoby do moich własnych potrzeb. W ten sposób psycholog przeprowadzil i pomogl mi zbudować związek. Niesety Partner nie był najbardziej pomocny w tej terapii. Ale co innego z partnerem a co innego z 15- randkowym człowiekiem. Nawet nie było czasu, zebym mogla się otworzyć. ( na marginesie ten randkowicz nieprawdopodobnie się otworzyl).
Wiem, ze sytuacje niepewne doprowadzają mnie na skraj. Niestety zmienilam miasto i musze poszukać nowego terapeuty. Bo koniec mojego związku tez mi niezle spustoszenie zrobil
KIedys wchodziłam w związki z mężczyznami z którymi pracowałam, to było dobre dla dda, takie powolne rozwijanie sytuacji. No ale te randki to masakra,
pozdrawiam
To bardzo ciekawe z zauważaniem potrzeb partnera. Możesz coś więcej opowiedzieć o co chodziło i jak to u ciebie działało? U nas na grupie było o zauważaniu własnych uczuć i potrzeb, ewentualnie o pytaniu kogoś.
Z tym powolnym rozwijaniem jest mi bardzo bliskie. Wiem od razu kiedy ktoś mi się podoba albo pociąga, ale co mi z tego, kiedy nie umiem szybko powiedzieć, czy bezpiecznie się z taką kobietą czuję i czy lubię jej towarzystwo. Jak kogoś znam to jest łatwiej, choć wtedy boję się coś zmieniać, żeby nie popsuć fajnej relacji.
Mój ex partner, miał problem ze wszyscy ludzie chcą go wykorzystać. Kiedy bylam wdzieczna za to co robil dla mnie chciał więcej robic tego co dobre i szukac tego co mi potrzeba, gdy żądałam, albo zmuszałam go do zrobienia tego co chciałam (my dda potrafimy zmuszać innych do zaspakajania naszych potrzeb), wtedy mój partner się burzył, awanturował. W zyciu nic nam DDA się nie należy, możemy być wdzięczni, i otwarci, ze obok jest ktoś z uczuciami. Taka była moja nauka, ale w praktyce, budowanie poczucia wartości i te momenty to dla partnera było zbyt trudne. Wedlug mojego psychologa budowanie relacji nie polegalo na budowaniu swoich granic a na tym, ze obok jest człowiek.
Mój ex partner, miał problem ze wszyscy ludzie chcą go wykorzystać. Kiedy bylam wdzieczna za to co robil dla mnie chciał więcej robic tego co dobre i szukac tego co mi potrzeba, gdy żądałam, albo zmuszałam go do zrobienia tego co chciałam (my dda potrafimy zmuszać innych do zaspakajania naszych potrzeb), wtedy mój partner się burzył, awanturował. W zyciu nic nam DDA się nie należy, możemy być wdzięczni, i otwarci, ze obok jest ktoś z uczuciami. Taka była moja nauka, ale w praktyce, budowanie poczucia wartości i te momenty to dla partnera było zbyt trudne. Wedlug mojego psychologa budowanie relacji nie polegalo na budowaniu swoich granic a na tym, żeby zauwazac ze obok jest człowiek.
my wychodząc z domow DDA nie potrafimy budowac relacji. Potrafimy być 0-1 ktoś kocha to otwieramy się, jest problem to uciekamy. Manipulujemy uczuciami innych, żeby zaspokoić swoje potrzeby z dzieciństwa. Ja tez uciekałam, ale przestalam, psycholog nauczyl mnie słowa przepraszam. I widzenia, ze tez jestem winna (pisze o realnym zawinieniu, a nie poczuciu winy z domu dda). Choc to koszmarnie trudne, zobaczyć, kiedy się zawinilo, bo nie widzimy tego,bo tak jesteśmy skupieni na sobie, na wewnętrznych walkach, ze często nie widzimy co robimy innym. Takich ludzi, ktorzy chcą nas wykonczyc wcale nie jest dużo, to często my psujemy nasze związki. Bo nie jesteśmy ciepli, mili, wyrozumiali, i nie przełamujemy swoich lekow. Jasne, ze wyjaśnienie jestem DDA pomaga tej drugiej osobie nas zrozumieć, ale nie powinno to być usprawiedliwieniem.
to tyle teoria, praktyka jest trudna, jak widać na zalaczonym obrazku. Randkowanie, to ciezki orzech dla DDA.
Ja się bardzo bałam zaufać swojemu chłopakowi, nie miałam zaufanie do mężczyzn. Ale zawsze dobry miałam kontakt z nim, Do czasu, jak mnie coś nie spotkało.. Teraz ten chłopak co zajmowało mi dużo czasu aby ,mu zaufać jest moim mężem,,, Wiec co do zaufanie jestem dziś bardzo ostrożna jak człowiek spaży sie raz trudno jest od nowa zaufać komukolwiek
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.