Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Etapy poznawania przyjaciela, przyjaciółki w wieku dorosłym – od zera

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • j.b
    Uczestnik
      Liczba postów: 54

      Witajcie,

      być może są wśród Was osoby, które były w podobnej sytuacji do mojej – z różnych powodów nie udało Wam się nawiązać z nikim relacji przyjaźni w wieku dziecięcym lub nastoletnim, kiedy to nawiązujemy większość naszych wieloletnich przyjaźni. Moje pytania do Was:

      • czy udało się Wam znaleźć przyjaciela / przyjaciółkę w wieku dorosłym?
      • jeśli tak, to w jaki sposób? Gdzie ich poznaliście i w jaki sposób rozwijała się Wasza znajomość?

      A teraz troszkę o mnie. Otóż mam 29 lat i chyba przez problemy w domu, a może częściowo również przez wrodzony temperament, nie udało mi się nigdy nawiązać relacji przyjacielskich. Miałam przyjaciółkę jedynie w piątej i szóstej klasie szkoły podstawowej. Po szkole kontakt się urwał. W gimnazjum wydawało mi się, że miałam przyjaciółkę, ale ona chyba tylko przyjaźniła się ze mną, bo nikt w klasie jej nie akceptował i byłyśmy sobie takimi dwiema outsiderkami- jednak z czasem gdy zaakceptowała ją jedna z klasowych grupek dziewczyn, ja poszłam w odstawkę.  W liceum miałam może nie tyle przyjaciółkę, co dobrą kumpelę, ale po zakończeniu szkoły obraziła się na mnie z powodu osoby trzeciej 🙁

       

      W późniejszych latach w różnych środowiskach miałam opinię miłej, sympatycznej, ale zawsze na uboczu, nigdy nie miałam już żadnej przyjaźni ani bliższego koleżeństwa z żadną dziewczyną. Dla wszystkich jestem raczej tłem, nieprzeszkadzającym, ale i niewartym większej uwagi.

      abcd
      Uczestnik
        Liczba postów: 233

        Cześć

        za dzieciaka byłem towarzyski, radosny, miałem dużo kolegów, dużo sportu bo nieograniczona ilość energii, ale z każdym rokiem alienowałem się, a po ostatniej klasie szkoły podstawowej, to już w ogóle straciłem umiejętność podtrzymywania kontaktów, ale było to też wynikiem tego, że nie byłem w stanie poradzić sobie z zaburzeniami które, właśnie w podstawówce zaczęły się nasilać (napadowe czerwienie, hiperhydroza dłoni i stóp, częste bóle głowy, w konsekwencji fobia społeczna, stany depresyjne, nerwica, a jeszcze do tego chlanie ojca doprowadzało mnie do szału i prawie, że całkowitej rezygnacji, ale i postanowiłem poświęcić się pasji.) Także, najpierw musiałbym zaprzyjaźnić się sam ze sobą, żeby innemu móc dać przyjaźń, a w to, że ktoś ofiaruje przyjaźń, to ok, jakaś tam nadzieja jest, ale taka sobie. Poza tym, wydaje mi się, że przyjaciela „znaleźć” jest jeszcze trudniej niż miłość. A już w ogóle nie wierzę w przyjaźń damsko-męską (jeżeli oboje wolni, to prędzej czy później skończy się na całusach małych i dużych, chyba że homo albo les. no co? może nie? jest możliwa?).
        Niby mam przyjaciółkę od kilku lat (ma męża i jest trochę starsza ode mnie), ale ostatnio trochę się posprzeczaliśmy o kovida (taki trochę test przyjaźni) i na razie niezbyt się kontaktujemy. A poznałem na forum związanym z depresją. Kilka razy widzieliśmy się na żywo (inne miasta).

        J.b Napisałaś, że jesteś raczej „(…)tłem, nieprzeszkadzającym, ale i niewartym większej uwagi.” Ale czyjej uwagi? Czy masz jakieś typy charakterów, które Cię pociągają, a które odrzucają? Albo raczej coś co byłoby spoiwem przyjaźni? Jakiś cel życia? Bo chyba to jest istotne?

        • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez abcd.
        Jakubek
        Uczestnik
          Liczba postów: 932

          Myślę, że u niektórych osób, zwłaszcza introwertycznych, problemem może być ten „pierwszy” etap poznawania ludzi, związany z opuszczeniem strefy komfortu (komfort = bezpieczna towarzyska izolacja). Zwrócenie na siebie czyjejś uwagi,  podejście do kogoś, zagadanie, pociągnięcie luźnej rozmowy (small talku), zaproponowanie wymiany kontaktami… to czasami wykracza poza umiejętności społeczne i interpersonalne takiego typowego wyalienowanego osobnika.

          Niewątpliwie też, im dłużej trwa samotność i separacja od ludzi, tym trudniej potem „rozkręcić się” towarzysko, bo te umiejętności niestety ulegają zatarciu. Gdzieś czytałem, że bodźcem, który zmusza mózg ludzki do największej aktywności jest… drugi człowiek. Bez tego treningu w obecności drugiego człowieka nasz mózg trochę rozleniwia się. Trudno go potem zmobilizować do szybkich i spontanicznych interakcji – w reakcji na drugą osobę. Tak sobie wyobrażam;), że niewytrenowany towarzysko mózg postrzega drugą osobę trochę tak, jak jakieś drzewo czy lampę uliczną, które jednak poruszają się zbyt szybko i wydają trochę za dużo zbyt głośnych dźwięków. I jeszcze domagają się od nas stosownej reakcji.

          DDA ponadto już w ten pierwszy kontakt mogą rzucać całe swoje (nieprzebrane) oczekiwania na linii akceptacja-odrzucenie. Wtedy najdrobniejsze sygnały drugiej osoby są interpretowane na tej właśnie osi. Wszystko co ta osoba robi oznacza albo akceptację albo odrzucenie. Podrapie się po nosie – akceptuje mnie. Chwyci się za lewe ucho – o nie! odrzuca!

          Sam nie jestem mistrzem kontaktów interpersonalnych. Do tej pory znalazłem dla siebie tylko jedna generalną radę – staram się być „przy sobie”. Czuję, że obecnie dla mnie to najlepsza metoda. Zamiast uczyć się różnych poradnikowych technik i sztuczek, próbuję zadbać o spokój wewnętrzny i o to, aby głowa cały czas pozostawała „połączona” z ciałem – aby nie odleciała w opary lękowych analiz, interpretacji, wniosków, oczekiwań, itp. Jeśli jestem „przy sobie”, to prowadzę kontakt z drugim człowiekiem naturalnie, bez spinania się, manipulowania, ukrytego zaspokajania wypartych potrzeb. Z takiego kontaktu – opartego na osobistej uważności – praktycznie nie można wyjść zranionym.

           

          • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez Jakubek.
          aktywny187
          Uczestnik
            Liczba postów: 87

            Ja całe życie tylko szkoła, książki o nerwicy, depresji, uzależnieniach.

            Dlaczego taki, jestem jaki jestem?

            Dlaczego moje życie wygląda jak wygląda?

            Moi obecni fałszywi przyjaciele z młodych lat to przeważnie piją, i przegrałbym życie kompletnie jakbym się z nimi zadawał…. 😁

            Obecni najlepsi przyjaciele obecnie…. na pierwszym miejscu to moja psycholog, potem książki (każda książka to przyjaciel, jak ją czytasz to ona ze mną „rozmawia”, ten człowiek który ją napisał….)…

            Jakby nie książki, to co w nich przeczytałem…. To bym chodził i pił, a może nawet brał narkotyki…

            Mądry się boi, przed złem ucieka, głupi się unosi czuję się pewnym….

            Potem rodzina, jak bardzo mi się zachce przyjaźni to pójdę sobie na grupę Dda….

            Dodatkowo to forum, piszę sobie… czasami… tu mam takich „milczących przyjaciół”

            Otaczajmy się ludźmi, którzy nas ciągną w górę, a nie spychają w dół…

            Lepiej unikać fałszych przyjaciół, którzy chcą wykorzystać, mają złe intencje, niby są ale jak przyjdzie co do czego to ich nie będzie…. Będą się cieszyć z naszego cierpienia

            Ksiega Syracha moja ulubiona

            Prawdziwi i źli przyjaciele

            Przyjaciela nie poznaje się w pomyślności,
            wróg zaś nie zdoła się ukryć w czasie niepowodzenia.
            Wobec pomyślności człowieka nawet wrogowie są mu przyjaciółmi,
            a w niepowodzeniu oddala się nawet przyjaciel.Nie wierz nigdy twemu nieprzyjacielowi,
            jak bowiem spiż śniedzieje, tak i jego przewrotność. Chociażby się uniżył i chodził schylony,
            uważaj na siebie i strzeż się go.
            Bądź względem niego jak ten, co wyczyścił zwierciadło,
            a poznasz, że nie do końca było zardzewiałe. Nie stawiaj go przy sobie,
            aby cię nie odepchnął, a sam nie stanął na twym miejscu.
            Nie sadzaj go po twojej prawej stronie,
            aby nie starał się zająć twego miejsca,
            dopiero wówczas zrozumiałbyś mowy moje,
            a z powodu słów moich doznałbyś wyrzutów.Któż się litować będzie nad zaklinaczem ukąszonym przez żmiję
            i nad tymi wszystkimi, którzy się zbliżają do dzikich zwierząt?Podobnie – nad tym, który przebywa z grzesznikiem
            i bierze udział w jego grzechach.Przez pewien czas trwa z tobą,
            a jeśli się potkniesz, nie wytrwa. Nieprzyjaciel ma słodycz na swoich wargach,
            a w sercu zamyśla wtrącić cię do dołu;
            nieprzyjaciel łzy będzie miał w oczach,
            a jeśli znajdzie sposobność, krwią się nie nasyci.Jeżeli przeciwności przyjdą na ciebie,
            znajdziesz go wtedy pierwszego przy sobie
            i niby pomagając, podbije ci piętę.Głową potrząsać będzie, klaskać rękami,
            wiele szeptać i zmieniać wyraz twarzy.

            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez aktywny187.
            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez aktywny187.
            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 lat, 3 miesięcy temu przez aktywny187.
            dda93
            Uczestnik
              Liczba postów: 641

              Myślę, że to mit, że wszystkie najważniejsze w życiu związki i przyjaźnie powstają na etapie szkoły podstawowej i średniej. Dla mnie był to bardzo mroczny okres (głównie ze względu na sytuację w domu), o którym wolałbym zapomnieć.

              Moje przyjaźnie nawiązywałem już w wieku dorosłym. Zaniedbane potem głównie ze względu na zmiany miasta zamieszkania i statusu rodzinnego.

              Z własnego doświadczenia i obserwacji wiem, że DDA mają skłonność do nadmiernego myślenia, analizowania swoich i cudzych reakcji na poziomie atomów, gdybania, poszukiwania całkowicie zbędnych im definicji i dzielenia włosa na szesnaścioro.

              Przeciwieństwem tego jest uważność, o której pisze Jakubek – myślenie, ale nie w postaci jałowych rozważań, tylko ściśle ukierunkowane na rzeczywistość i na to, co się dzieje w emocjach wewnątrz i świecie na zewnątrz.

              joanna.b.g
              Uczestnik
                Liczba postów: 51

                „Witajcie,

                być może są wśród Was osoby, które były w podobnej sytuacji do mojej – z różnych powodów nie udało Wam się nawiązać z nikim relacji przyjaźni w wieku dziecięcym lub nastoletnim, kiedy to nawiązujemy większość naszych wieloletnich przyjaźni. Moje pytania do Was:

                • czy udało się Wam znaleźć przyjaciela / przyjaciółkę w wieku dorosłym?
                • <li style=”text-align: left;”>jeśli tak, to w jaki sposób? Gdzie ich poznaliście i w jaki sposób rozwijała się Wasza znajomość?…”-

                Miałam potężne kłopoty w szkole ze znajomymi (przyjaciółmi) Miałam pewnego rodzaju „paczkę” kilkoro osób z którymi jakoś tam spędzałam czas. W wieku dorosłym po prostu nie zaprzyjaźniałam się z ludźmi min., ze względu na to iż nie jestem dobrym „znawcą ludzkich charakterów” a człowiek nie szklanka i nie wiadomo co w nim siedzi naprawdę ..” no i do tego kiepskie tak naprawdę doświadczenia życiowe : to wszystko złożyło się na ograniczony kontakt ze światem zewnętrznym . 

                Teraz może ze względu na terapie i mityngi sporo zmieniło się – kontakty między ludzkie – teraz najbardziej cenię kontakty „na żywo” może zwyczajnie dorosłam do tego etapu – dużo czasu mi to zajęło ale warto było …

                Poza tym  – słowo „przyjaciel” to ktoś bardzo ważny, ktoś komu można zaufać , to ktoś przy kim człowiek nie musi pilnować własnej duszy by nie zostać zranionym… = przyjaciel to osoba z krwi i kości, która jest i będzie , która gdy trzeba ochrzani a gdy jest dobrze to zwyczajnie zapyta się jak dziś się czujesz… to ktoś przy kim milczenie nie jest uciążliwe … 

                Co do znajomych .. mam takowych , kolegów i koleżanki – koleżanek jest mniej bo kobiety hm, mało jest kobiet myślących inaczej niż feministki. 

                Są wśród znajomych  i takie osoby , które traktuję bliżej niż „zwykłych znajomych – lecz sa to osoby ze środowiska DDA (mityngi ) z AA (mityngi ) i niektóre z terapii i tak naprawdę jedna osoba ze starego miejsca pracy – utrzymujemy stały kontakt .. Natomiast jeśli chodzi o środowisko ze szkoły – właściwie nikt nie przetrwał upływu czasu … 

                 

                Asia_dda
                Uczestnik
                  Liczba postów: 1

                  Hej,

                  A może jest tutaj ktoś ze Śląska, komu doskwiera samotność tak jak mi.

                  Znajomi są, albo raczej bywają… Tak jak piszecie zawsze w cieniu a tak bardzo brakuje mi kogoś do pogadania 🙁

                  Bytom, Katowice i miasta sąsiadujące, chętnie pogadam i umowie się na kawę.

                  Mam 31 lat 🙂

                   

                  Dystopieden
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 9

                    Cześć,

                    Jestem samotnym gościem 30 letnim z Katowic, wydaje mi się że w przeciwieństwie do innych większych miast, w tych okolicach nie ma  ludzi którym doskwiera samotność. Przez wzgląd na przeszłość nie miałem za wiele okazji wchodzić w głębsze relacje, choć zawsze starałem się być wsparciem czy kompanem do pogadania jak tylko umiejętności czy chęci z dwóch stron pozwoliły, jestem otwarty na pogawędki wszelkiego rodzaju.

                    Piszę te słowa bo chciałbym chociaż spróbować poruszyć siebie i może też kogoś z tych fundamentów które dosyć silnie betonują nie pozwalając poczuć choć trochę smaku w tym pustym życiu.

                    1991
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 2

                      Może zostawcie jakiś kontakt do siebie a może znajdzie się tu na forum jakas (bratnia dusza, czego wam życzę), która będzie wsparciem i Wy staniecie się dla drugiej osoby wsparciem. Samo forum jest chyba zbyt ogólne żeby przedstawiać siebie i budować wartościowy, budujący kontakt czy relacje. 😉

                      Raphael86
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 1

                        @Asia_dda chętnie, jeśli aktualne – odezwij się :).

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.