Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Etapy poznawania przyjaciela, przyjaciółki w wieku dorosłym – od zera

Przeglądasz 7 wpisów - od 11 do 17 (z 17)
  • Autor
    Wpisy
  • joanna.b.g
    Uczestnik
      Liczba postów: 51

      1991 – to w sumie dobra opcja … Zostawiam do siebie namiar e-mailowy : joannabarbarag@wp.pl no i odzyskałam konto na fb – tam tylko wrzucam zdjęcia ze spacerów : https://www.facebook.com/profile.php?id=100007887046293

      Artur1983
      Uczestnik
        Liczba postów: 13

        Witaj serdecznie, czytając Twoją wiadomość odniosłem wrażenie, że chyba mam bardzo podobnie do Ciebie. Miałem wielu znajomych, ale nie potrafiłem się z nikim zaprzyjaźnić. Kolega, którego znałem od przedszkola, a którego uznawałem za prawdziwego przyjaciela już jako dziecko przeprowadził się i straciliśmy kontakt. Wydawało mi się, że mam wielu przyjaciół, ale chyba nie potrafię utrzymywać bliższych relacji z ludźmi. Często wydaje mi się, że gdy się odezwę, to się komuś narzucę, a jak ktoś znajdzie dla mnie czas, to zrobi to tylko z litości. W rzeczywistości jest zapewne inaczej, gdyż wielu ludzi miało do mnie pretensje o to, że się z nimi nie kontaktuje. Czułem się przez to źle, ale coś mnie blokowało. Jak to wygląda teraz u Ciebie? Nadal masz z tym taki sam problem czy coś się u Ciebie zmieniło?

        joanna.b.g
        Uczestnik
          Liczba postów: 51

          Często wydaje mi się, że gdy się odezwę, to się komuś narzucę, a jak ktoś znajdzie dla mnie czas, to zrobi to tylko z litości. W rzeczywistości jest zapewne inaczej, gdyż wielu ludzi miało do mnie pretensje o to, że się z nimi nie kontaktuje. Czułem się przez to źle, ale coś mnie blokowało. Jak to wygląda teraz u Ciebie? Nadal masz z tym taki sam problem czy coś się u Ciebie zmieniło?

          Często łapie się na tym … „narzucaniu” tu trochę pomogła mi praca … trochę właśnie przez pracę musiałam zmienić nastawienie (swoje) – zmieniłam ją i mam kontakt bezpośredni z klientami więc czy mi się podoba czy nie-musiałam zacząć mówić … więc w pewnym sensie  temat : rozmowy z obcymi mam już za sobą … – to już nie stawia mnie w niezręcznej sytuacji i co więcej przestałam zacinać się przy obcych .. Lecz zdecydowanie wole spokojniejszych ludzi niż tych co robią wiele hałasu wokół siebie …Kiedyś wolałam milczeć bo .. po co gadać gdy nikt nie słucha … uciekałam trochę w świat przyrody , książek, muzyki … teraz nie uciekam tylko stawiam czoła każdemu nowemu … – co przynosi dzień … Czy to fajne czy nie fajne, ale ważne jest to że ja już nie stoję za szybą odgradzającą mnie od świata żywych … 

          Co tyczy się kontaktów takich nieco bliższych .. , hm… niestety zdarza się , że znajomi których mam ochrzaniają mnie że no nie dzwonie i nie daję znaku życia … że najpierw gadam, gadam a później znikam na kilka m-cy … Więc bije się ha , w pierś i obiecuję poprawę … Ale to moje milczenie nie raz wynika bardziej z tego , że do jakiegoś tam momentu otaczali mnie ludzie którzy tylko cos konkretnego chcieli .. gdy dostawali po co przyszli to znikali i udawali że no… nie znamy się przypominali sobie gdy np.: była kasa potrzebna … – zwyczajnie przychodzili i odchodzili … – teraz (znaczy jakiś tam czas temu ) załapałam, że mam na to wpływ – tzn., mam wpływ na to z kim rozmawiam i jak … pewnie, że do tej pory zdarzają się taborety ludzkie ale już umiem ich rozpoznawać (tak mi się zdaje ) i dość szybko eliminuje takie sytuacje … Teraz otaczam się ludźmi .. lecz pojęcie dystans – do ludzi , istnieje … chyba jeszcze nie znalazłam dobrego sposobu na siebie … a może dlatego tak jest że niczego od innych nie oczekuję …nie umiem na razie sobie samej odpowiedzieć … Jakiś tam postęp jest … 

          j.b
          Uczestnik
            Liczba postów: 59

            Wydaje mi się, że mam osobowość kontr-zależną. Stąd dla ludzi jestem jak teflon.

            DW96RR
            Uczestnik
              Liczba postów: 5

              Hej.

              Zwróciłem uwagę na datę pierwszego i aktualnego i naszło mnie pytanie. Jak Ci minął ten czas? Jakieś doświadczenia negatywne, pozytywne? W zasadzie też jestem w miejscu jakie opisujesz na początku. Ostatnio utworzyłem post odnośnie poznania się z kimś/stworzenia grupy we Wrocławiu. Duże miasto ale odzew jednostkowy i mam wrażenie, że ciężko będzie to przenieść na spotkania na żywo.

              Z jednej strony rozumiem, bo sam mam konflikt myśli. Poniekąd można powiedzieć, że zdziczałem i najchętniej byłbym możliwie najbardziej samowystarczalny i niezależny ale z drugiej strony dociera do mnie, że taka skrajność jest chora i należy to przełamać. A uważam, że łatwiej się przełamać wśród „swoich”.

              Pozdrawiam 🙂

              j.b
              Uczestnik
                Liczba postów: 59

                Witaj, ja też jestem z Wrocławia 🙂 czasem mam wrażenie, że to miasto gromadzi jednak jakichś ekstrawertyków w większości, którzy nie mają potrzeby poznawać się w internecie. W zasadzie po tym wszystkim, co tu o sobie napisałam, też by mi było wstyd się spotkać na żywo. Chociaż może jednak powinnam przełamać w sobie te moje schematy.

                A odnośnie do Twojego pytania odnośnie tego czasu, to cóż, w międzyczasie przeczytało się kilka lektur, z których najmocniej przemówiła do mnie książka „Wypełnić pustkę” Jonice Webb, to stamtąd dowiedziałam się o kontrzależności i niestety większość punktów zwłaszcza w przypadku tej cechy (choć wymienia też inne, jak np. „fundamentalna skaza”), które opisuje autorka, dotyczą mnie. Więc przynajmniej mam już jakiś trop.

                 

                Pozwolę sobie zacytować z książki:
                „Każdy wie, czym jest zależność. Według słownika to stan, którym jest się określanym lub uwarunkowanym przez inną osobę; polega się na wsparciu innej osoby. Odwrotnością zależności, czyli niezależnością, będzie więc stan, gdy nikt cię nie określa, nie warunkuje, nie musisz polegać na niczyim wsparciu. Jednak niewielu ludzi spotkało się z pojęciem kontrzależności. Zazwyczaj jest ono używane przez specjalistów od zdrowia psychicznego. Odnosi się ono do strachu przed byciem zależnym od kogokolwiek, Kontrzależni ludzie robią naprawdę bardzo dużo, by unikać nie tylko proszenia o pomoc, ale nawet czucia takiej potrzeby czy sprawiania wrażenia, że tej pomocy potrzebują. Wkładają wysiłek w to, by od nikogo nie zależeć, nawet jeśli cena za to jest wysoka.” Osoby takie są bardzo powściągliwe, są odbierane jako emocjonalnie zdystansowane.

                 

                I tak to ze mną jest. Choć czuję tę samotność to na żywo przenigdy się nie przyznaję do niczego, wszystko ok, wszystko super, wszystko pod kontrolą, ja czegoś potrzebuję? Ależ skąd.

                DW96RR
                Uczestnik
                  Liczba postów: 5

                  Wiele z tego mogę też przypisać sobie. Niestety. Powoli jednak staram się przełamywać w tym. Poniekąd praca wymusza na mnie tę zmianę więc chcąc nie chcąc trzeba się przełamać. W ogóle tak sobie postanowiłem, że do 30 urodzin należy wreszcie ruszyć do przodu, a czasu coraz mniej.
                  <p style=”text-align: left;”>Jeśli chcesz, to możemy się spotkać.</p>
                  Wiosenna pogoda, to może akurat jakiś rower, spacer, kawa?

                  Na potrzeby tego forum utworzyłem maila: dwwroctest@wp.pl więc jeśli nie tutaj, to możesz pisać na maila.

                  Pozdrawiam, miłego 🙂

                Przeglądasz 7 wpisów - od 11 do 17 (z 17)
                • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.