Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD furtka do autentyczności

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 47)
  • Autor
    Wpisy
  • natt21
    Uczestnik
      Liczba postów: 2

      słowo w słowo co napisałaś – mam ostatnio identyczne przeżycia, jakbym musiała nagle zdjąć maskę, która nosiłam całe życie. to niesamowite, że jest tyle ludzi co mieli podobnie, zazwyczaj czuje się sama na świecie z takimi problemami.

      kulfon
      Uczestnik
        Liczba postów: 156

        ooo i dla mnie temat na czasie. ja czuje ze pol biedy maski przed innymi, ale ja i maske dla samej siebie tez zakladam .

        hehe lek na dda to moglby byc ddAPAP :p ddaje efekty

        wlasnie ja tak mam, ze chcialabym sie pozbyc tej przypadlosci 😛 zapomniec, udawac ze tego nie ma , maskowac, mysle jak to by bylo gdyby, a glos gdzies tam mi mowi spokojnie (jeden z wielu :P), ze nie ma co, trzeba bedzie ten fakt zaakceptowac.

        i podpisuje sie pod chorymi i dziwacznymi doznaniami!

        pzdr

        YokoOno
        Uczestnik
          Liczba postów: 339

          Po co te maski ?A co z kłamaniem?

          YokoOno
          Uczestnik
            Liczba postów: 339

            Po co te maski ?A co z kłamaniem?

            Huskynika
            Uczestnik
              Liczba postów: 11

              Dobre pytanie YokoOno.
              Do tej pory kłamanie było dla mnie niewinnym ubarwianiem , ochronnym przekształcaniem / zniekształcaniem rzeczywistości aby była łatwiejsza do przyjęcia dla mnie i dla otoczenia. Latwiejsze było wymyślanie różnych pretekstów-ważnych spraw aby unikać spotkań towarzyskich niż powiedzenie wprost że odczuwan silny , niezrozumiały i paniczny lęk w kontaktach z innymi , który utrudniał mi normalne , swobodne wysławianie się , dostęp do informacji w mojej głowie .Silne poczucie kontroli , które usztywnia całe moje ciało nie pozwalając na spontaniczne i swobodne zachowania. Jak to wytłumaczyć ludziom ,skoro ja sama tego nie potrafiłam zrozumieć co się właściwie ze mną dzieje?
              Co nie zmienia faktu że było/jest to poprostu kłamstwo:unsure:
              Często sama się gubiłam co jest prawdą a co nią nie jest:blink:
              Bo przecież kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą??????

              A jakie są wasze doświadczenia z wyrażaniem złości i agresji przez przeklinanie , lawinę ciężkich przekleństw????

              Anonim
                Liczba postów: 20551

                Witam:)
                Powiedzcie proszę jak zrzucić tę maskę, bo ja od kilku lat (tj. odkąd wiem, że jestem DDA) próbuję i jakoś nie mogę tego zrobić. Pomimo terapii indywidualnej i grupowej (nieukończonej zresztą, bo chyba nie miałam odwagi do końca skonfrontować się ze swoimi problemami) tkwię cały czas w tym samym punkcie, w iluzorycznym oczekiwaniu na jakieś wydarzenie (gwiazdkę z nieba może…), które mnie wreszcie obudzi, da impuls do działania, do PRAWDZIWEJ zmiany mojego życia. Ciągle oszukuję się, że to jeszcze nie ta chwila, że mam jeszcze na wszystko czas, że za dzień, za pięć minut, że za chwilę…
                Jestem w stanie ciągłej walki z tą maską, ale ona co dzień wygrywa, przedłużając swoją obecność właśnie o ten jeden dzień, a tak naprawdę o kilka miesięcy, albo i o kilka lat.
                Czuję, że nie dążę tam, dokąd bym naprawdę chciała, nie jestem w zgodzie ze sobą w tym co robię, a co najgorsze – myślę o sobie:S Gdzie więc szukać tej "furtki do autentyczności"?:unsure:

                pszyklejony
                Uczestnik
                  Liczba postów: 2948

                  W sobie i dookoła, to trwa długo.

                  Huskynika
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 11

                    Lilik powiem uczciwie , nie wiem jak zrzucić tą maskę , te maski.
                    Mam wrażenie, że przyjmowane przeze mnie maski , grane role chroniły mnie jak tarcza
                    aby nie docierać zbyt głęboko i nie odsłaniać poranione wnętrze . Grana rola odwracała więc uwagę od bolesnych tematów i obszarów . Grana przeze mnie rola wymagała jednak nieustannej kontroli , aby coś sie nie wymsknęło , nie wydało że w domu mam gnój , że czuję się nikim ,że jestem słaba i nieporadna , że odczuwam silny i nieuzasadniony niepokój że żle wypadnę , że nie zasługuję na uwagę……itd
                    Ta ciągła kontrola wyczerpywała , grane role działały według sztywnych schematów , nie pozwalając na swobodę i spontanicznosć zachowań. Tarcza zmieniała się w twardą skorupę, która pokrywała coraz większą powierzchnię , nie pozwalając dotrzeć do wnętrza nawet mnie samej,…………..aż straciłam kontakt z samą sobą………..to kim właściwie jestem ,bo pogubiłam się w granych przeze mnie rolach , przyjmowanych maskach………

                    Przyszedł moment ,że osiągnęłam dno dna i wodorosty.
                    Nie mam już siły grać i udawać , nie chce mi się. Maski nie są mi już potrzebne bo nie mam ochoty udawać kogoś innego.Nie wszyscy muszą mnie lubić i akceptować.
                    Zwalniam się z zabiegania i przypodobywania się.
                    Powoli akceptuję fakt ,że jestem jaka jestem , z bagażem przykrych doświadczeń ,dzięki którym jestem uważniejsza , uwrażliwiona , wdzięczna ……….

                    Na ścianie mam rozrysowany trójkąt dramatyczny , ratownik . ofiara . oprawca . Gdy czuję dyskomfort w relacji , zadaję sobie pytanie > kim teraz jestem .Powoli , juz sama świadomośc że wchodzę w daną rolę zatrzymuje mnie i wybudza…Zaraz to nie moje , nie kupuję tego …to minie pasuje..

                    Mam głód uwagi więc szukam za wszelką cennę kontaktu z innymi , wchodząc często w rolę ratownika , nie proszona, kosztem siebie , aby lepiej się poczuć ,ze jestem coś warta bo pomagam.
                    Rozpoczęłam swój odwyk. Nie dzwonię , nie wybiegam, nie zabiegam…..
                    Gdy pojawia się mój głód , zatrzymuję się na parę minut i zadaję sobie pytanie> dlaczego chę to zrobić , jaka jest prawdziwa motywacja tych działań :dry:

                    Mam nadzieję że to jest to furtka do autentyczności
                    🙂

                    Anonim
                      Liczba postów: 20551

                      Heh, wiem że to trwa długo, czekam na to już kilka lat:)
                      Do niecierpliwych nie należę, ale tak sobie myslę, że to może ten mój brak inicjatywy skłania mnie do pozostawania tu gdzie jestem?
                      Huskyniko, wiem co masz na myśli pisząc, że maski były jak ochronna tarcza. Dla mnie są tym samym, zdaję sobię sprawę, że to jest jakiś rodzaj obrony przed ludźmi, czy zdarzeniami, które miałyby mnie w jakiś sposób "obnażyć", docierając do skrywanych, a dla mnie bolesnych spraw. Wstyd mi to przyznać, ale czuję się bardzo zależna od opinii innych ludzi, choć ciaglę z tym walczę, nie najlepiej mi to wychodzi. Udaję więc często, że chcę tego czego tak naprawdę nie chcę, unikam wyrażania własnych opinii, robię czego nie lubię, itd… No i, oczywiście, to jest strasznie wyczerpujące.
                      Ja chyba jestem raczej typem ofiary, niż ratownika, może dlatego tak łatwo mną sterować, wpędzać mnie w jakieś sytuacje, do których to ja się muszę dostosowywać, przyjmować narzuconą mi perspektywę? Albo też sama się w nie wpędzam, bo inaczej funkcjonować nie umiem? Sama już nie wiem…
                      Mam nadzieję, że ja kiedyś też doświadczę takiej chwili, kiedy będę mogła powiedzieć, że mam to wszystko gdzieś i liczą się tylko moje własne opinie, to czego ja chcę, jak chcę coś robić i z kim:) Tylko czy będę w stanie wyczuć taki moment?
                      Dzięki za radę, może i ja spróbuję sobie coś napisać, choćby na ręce, tak żebym miała taką małą ściągaweczkę, jak mi sie umysli znowu przybierać jakąś pozę?:)
                      Pozdrawiam:)

                      Anonim
                        Liczba postów: 20551

                        Hej Lilik ,
                        Moje dojrzewanie do tego momentu , że mam już dość udawania zajęło mi bardzo wiele lat. Chce mi się wyć jak tylko pomyslę ile lat błądzenia po róznych terapiach i terapeutach.Tak bardzo szkoda mi tego czasu. Z drugiej strony wierzę teraz, ze wszystko dzieje się we własnym rytmie i tempie , również nasze dojrzewanie do zaakceptowania faktu ze jesteśmy DDA i do gotowości , do zmian.

                        Mam nadzieję, że teraz juz jestem na początku drogi do zdrowienia , na odwyku , juz świadoma tego co się ze mną dzieje.Jest cholernie trudno i zaliczam swoje dołki i doły .Wsparcie w tych momentach jest bezcenne , aby móc powiedzieć głośno jak fatalnie się czuję , że zapadam się , że wariuję .
                        Ma rację Pszyklejony że zmiany w sobie i dookoła trwaja długo. Tego nie da się przyspieszyć.,,Trwałe jest to co wolno rośnie,, I tego sie będę trzymać , żeby nie zwątpić i nie zwariować.

                        Lilik zachęcam cię do przeczytania o trójkacie dramatycznym Karpmana , o płynnym przechodzeniu z jednej odgrywanej roli do drugiej. Mam nadzieję ,że to ci coś rozjaśni .Mam nadzieję że twoja droga dojrzewania będzie znacznie krótsza, czego ci serdecznie życzę.:)

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 47)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.