Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Gorszy dzień

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 69)
  • Autor
    Wpisy
  • Fenix
    Uczestnik
      Liczba postów: 2551

      Some1 nie czuję się rozczarowana tą osobą, bo pierwszy raz czułam się bezpiecznie. Nie czułam się jak jakaś pusta powłoka albo manekin, tylko jak człowiek, którym ktoś się faktycznie interesuje. Czy liczyłam na coś? Na zaprzyjaźnienie się. Fizyczności starałam się nie zauważać, żeby nie mieszać sobie w głowie. Wiesz po długim związku stajesz się bardziej ostrożny, najpierw chcesz poznać człowieka. Ale drugiego człowieka nie można zmusić do takich czy innych zachowań względem nas, bo to jest samolubne i nie w porządku wobec tej osoby. Moje odczucia związane z mężczyznami nie dotyczyły tej osoby.

      some1
      Uczestnik
        Liczba postów: 244

        Pierwszy raz czulam sie bezpiecznie.
        To zabrzmialo mocno, zarowno w stosunku do Twojego zakonczonego zwiazku, jak i do tej nowej znajomosci. Czego oczekujesz od przyjazni? Czy to wlasnie bliskosc, zainteresowanie, poswiecenie czasu, zaangazowanie. To łączy. Chce się więcej i więcej? Jak to dawkowac, jak sie nie zgubic? Jak sie tym kims dzielic i zaakceptowac ze ma kogos wazniejszego, ze nie ma czasu, ze jestem tylko przyjacielem, nie ma sie do niego zadnych praw?
        Z tego co piszesz wynika, ze dopuszczasz przeksztalcenie przyjazni w cos wiecej. A co z druga strona, jesli otwarcie nie nadajesz takiego sygnalu od poczatku? Sama tez wystawiasz sie tym na zranienie.

        Ps. Wybacz, teoche chaotycznie :/

        Fenix
        Uczestnik
          Liczba postów: 2551

          Poczułam się bezpiecznie, bo wyczułam zainteresowanie człowiekiem a nie tylko i wyłącznie kobietą. Nie łączę tego poczucia bezpieczeństwa z moim poprzednim związkiem. Jest to bardziej związane z innymi doświadczeniami w relacjach kobieta-mężczyzna. Dla mnie prawdziwa przyjaźń to jest dzielenie się z drugą osobą swoim światem. Dla mnie to jest takie połączenie dwóch zbiorów, jest część wspólna ale zachowana jest też część odrębna. Myślę, że pozostawienie jakiejś części dla siebie jest zdrowe, nie zatracamy się w drugiej osobie, nie zatracamy własnej tożsamości. Przyjaźń to dla mnie wzajemne wspieranie, dzielenie zainteresowaniami, to także czasem mówienie, że coś nie gra ale bez atakowania drugiej osoby, tylko przedstawienie swojego punktu widzenia, bez próby zmuszenia kogoś do zachowania zgodnego z naszym wyobrażeniem. Ja kocham własną przestrzeń i staram się szanować przestrzeń drugiego człowieka.

           

           

          Fenix
          Uczestnik
            Liczba postów: 2551

            Myślę, że warto drugiej osobie powiedzieć „potrzebuję czasu dla siebie”, dzięki temu druga osoba może nie poczuje się odrzucona i uszanuje naszą przestrzeń. Według mnie, brak mówienia tego co się myśli,czuje i oczekiwanie, że druga osoba sama się domyśli, jest głównym źródłem nieporozumień. Sama przez wiele lat robiłam ten błąd i sama wpędzałam w poczucie odrzucenia. Może gdybym się inaczej zachowywała, wyznaczała własne granice, nie tkwiłabym tyle czasu w nieudanym związku. Teraz cały czas uczę się zmieniać swoje zachowanie. Gdybym wiedziała, że mężczyzna jest w związku nie próbowałabym się zaprzyjaźnić, żeby jego partnerka nie poczuła się zagrożona. Sama byłam w takiej sytuacji i nie fundowałabym innej kobiecie tego co ja czułam.

            Fenix
            Uczestnik
              Liczba postów: 2551

              Uważam, że nie ma się do nikogo prawa, bo drugi człowiek nie jest rzeczą.                                       Odnośnie tej znajomości nie zakładam niczego z góry. Tworzenie sobie scenariuszy jest prostą drogą do kolejnego rozczarowania. Chciałabym się cieszyć poznawaniem drugiego człowieka i pozwolić się poznać, to drugie jest dla mnie czymś nowym. A co z tego wyniknie? Nie wiem. Nie da się wszystkiego zaplanować, kontrolować i to jest fajne, bo nie czuje się ogromnego ciężaru odpowiedzialności za wszystko i za wszystkich. O jakim sygnale z mojej strony pisałeś, bo nie rozumiem co miałeś na myśli.

              some1
              Uczestnik
                Liczba postów: 244

                Dot27, napisz dwa slowa jak bylo, jestem bardzo ciekaw Twoich odczuc, jak odbierzesz te wizyte. Oczywiscue jesli bedziesz miala ohote sie tym dzielic.
                Pozdrowki

                some1
                Uczestnik
                  Liczba postów: 244

                  Uwazam ze bedac w zwiazku ma sie prawo oczekiwac milosci, wiernosci i uczciwosci, jak w malzenskiej przysiedze.
                  Ja tak mam ze nienpotrafilbym przejsc od przyjazni do milosci. Gdybym poczul cos do osoby ktora wysylalaby mi sygnal ze chce tylko przyjazni, zrezygnowalbym, bo nie potrafilbym sie zaprzyjaznic, ciagle oczekiwalbym wiecej, zameczylbym sie. Z drugiej strony kiedy przyjaciolka nagle chcialaby zmienic przyjazn w zwiazek, to nie potrafilbym zakochac sie, nie ma takiej opcji. Moge wyobrazic sobie ze przez jakis czas sie oszukuje ze cos jest, ze kocham, ale dlugo by to nie trwalo. Zjadloby mnie poczucie ze zyje w klamstwie, poczucie winy.

                  Fenix
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2551

                    Będąc w związku ma się prawo oczekiwać zachowań, o których piszesz. Dla mnie to też jest bezdyskusyjne. Jednak prawo do oczekiwania pewnych zachowań nie jest dla mnie tożsame z prawem do drugiego człowieka.  Chyba często mylimy miłość z fascynacją, zauroczeniem, pożądaniem. Dla mnie zdrowa miłość to połączenie przyjaźni z pożądaniem a na to potrzeba czasu. Tam gdzie kierujemy się euforią zauroczenia, pociągu fizycznego ,tam najczęściej z czasem budzimy się z poranionym sercem. Fascynacja, pożądanie z czasem przygasa i co wtedy? Wtedy z „wielkiej miłości” zostają zgliszcza i dwie, oby tylko dwie, obce sobie osoby. Ale to jest moje zdanie. Wiesz chyba wolałabym nie przechodzić stanu zakochania, chyba mam już dosyć porywów serca. Teraz chciałabym spokoju również na tym polu. Spokoju co nie znaczy, że nudy.

                     

                    Dot27
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 53

                      some1, Okazalo sie ze ta wizyta jest jutro! Takze czekam z niecierpliwoscia :)! Powiem jak bylo napewno!

                      Fenix, znam dziewczyne, ktora poznala faceta, I tak bardzo ja pociagal fizycznie, w sumie ona jego tez, ze zaczeli sie spotykac, mimo iz jakiejs tam przyjazni nie bylo, I mimo, ze zadne z nich nie planowalo zwiazku, kilka tygodni minelo I fru, zaczeli ze soba byc! Dlatego wydaje mi sie, ze czasami euforia zauroczenia czy pociag fizyczny, ma prawo rozwinac sie do uczucia. To tez zalezy od czlowieka tak jakos uwazam 🙂

                      Mysle , ze bedac DDA jest nam ciezko przechodzic z zakochania do przyjazni, z przyjazni do zakochania, bo po prostu nam nigdy nie pokazano, ze cos takiego moze istniec. U mnie np bylo „badz mimo wszystko, ze bije”, dlatego nigdy tak naprawde nie ufalam I staralam sie nie zakochiwac, niz pozniej cierpiec, a jak juz zakochalam sie to trwalam w chorych zwiazkach I nie potrafilam miec faceta przyjaciela.

                      Nadal wierze ze wielka milosc istnieje, I gleboko ufam, ze kazde z nas kiedys trafi na sw0ja druga czesc jablka 🙂 Pozdrawiam I sciskam

                      Dot27
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 53

                        P.S A moze tak nic sobie nie tworzyc I nie planowac? Moze po prostu dac sie uczuciu samemu rozwinac? Brac dzien po dniu? Nie wychodzic w przyszlosc ? 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 69)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.