Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Historia miłosna z dziewczyną DDA? Czy może nie?

Przeglądasz 10 wpisów - od 281 do 290 (z 299)
  • Autor
    Wpisy
  • mase
    Uczestnik
      Liczba postów: 9410

      jamromir zapisz:
      „Nie sądzisz, że nad odpowiedzialnością i konsekwencjami, należałoby pomyśleć przed, a nie po stworzeniu takiego toksycznego związku?
      Czy nie byłoby lepszym rozwiązaniem, w pierwszej kolejności wyprostować skrzywioną psychikę przy pomocy specjalistów, aby w przyszłości nie tkwić w owym wewnętrznym zniewoleniu, a dopiero potem zastanawiać się nad założeniem normalnie funkcjonującej rodziny?”
      Tak jak pisze Goszka, ciężko jest racjonalnie podejść do tematu, jeżeli ktoś ma z czymś problem. Taka osoba albo nie jest w ogóle świadoma tego co robi, albo nie wie co ze sobą począć, i w którą stronę pójść. Ja też wplątałam się w toksyczną relację i też było to dla mnie bodźcem do pójścia do specjalisty. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że jest coś ze mną nie tak. I żyłam w ten sposób dwadzieścia parę lat. Ciężko jest, z perspektywy osoby "z problemami", patrzeć racjonalnie na życie, rozważając korzyści i straty. I dojrzewanie to niestety czasem proces długotrwały.

      zazu
      Uczestnik
        Liczba postów: 456

        Goszka zapisz:

        Czy warto rozstrzygać, która droga jest lepsza?”

        Wydaje mi się, że warto, ponieważ nie chodzi tutaj o fundowanie tylko sobie takiego życia, ale także tej drugiej osobie, a w szczególności dzieciom, jeśli się pojawią.

        zazu
        Uczestnik
          Liczba postów: 456

          quetzal zapisz:
          jamromir zapisz:
          „Nie sądzisz, że nad odpowiedzialnością i konsekwencjami, należałoby pomyśleć przed, a nie po stworzeniu takiego toksycznego związku?
          Czy nie byłoby lepszym rozwiązaniem, w pierwszej kolejności wyprostować skrzywioną psychikę przy pomocy specjalistów, aby w przyszłości nie tkwić w owym wewnętrznym zniewoleniu, a dopiero potem zastanawiać się nad założeniem normalnie funkcjonującej rodziny?”
          Tak jak pisze Goszka, ciężko jest racjonalnie podejść do tematu, jeżeli ktoś ma z czymś problem. Taka osoba albo nie jest w ogóle świadoma tego co robi, albo nie wie co ze sobą począć, i w którą stronę pójść. Ja też wplątałam się w toksyczną relację i też było to dla mnie bodźcem do pójścia do specjalisty. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że jest coś ze mną nie tak. I żyłam w ten sposób dwadzieścia parę lat. Ciężko jest, z perspektywy osoby "z problemami", patrzeć racjonalnie na życie, rozważając korzyści i straty. I dojrzewanie to niestety czasem proces długotrwały.”

          Trudno mi się z tym zgodzić, ponieważ moje podejście do tematu jest zgoła odmienne.
          Ja również nie znalazłem się na tym forum bez powodu, kilkakrotnie próbowałem tworzyć jakieś związki, ale zawsze, gdy pojawiały się jakieś wątpliwości z mojej strony, odchodziłem bez słowa, właśnie po to, żeby nie komplikować życia sobie ani innym.

          mase
          Uczestnik
            Liczba postów: 9410

            Widać różne są podejścia. Ja na przykład nie umiem odejść i z tym mam problem. Przy czym to nie ja jestem agresorem. Ale na tym forum było wiele osób, które właśnie niby kochały, a nie kochały. Nie chciały ranić, a raniły. Do momentu, w którym poznałam jak to jest nie mieć wpływu na siebie, swoje działania, też nie rozumiałam dlaczego nie można niektórych spraw prosto załatwić. Wystarczy wiedzieć czego się chce i do tego dążyć. Tymczasem na sobie poczułam gigantyczną niemoc, nad którą nadal nie umiem zapanować. Uczucie takie jakby ktoś inny mną kierował, pociągał za sznureczki, a jedyne co ja mogę to patrzeć. Tak ja się czułam i czuję w wielu sytuacjach. Dlatego w jakimś stopniu potrafię sobie wyobrazić zagubienie innych osób.

            zazu
            Uczestnik
              Liczba postów: 456

              quetzal zapisz:
              ” Ja na przykład nie umiem odejść i z tym mam problem. Przy czym to nie ja jestem agresorem.”

              Nie wierzę Ci, Twoje wypowiedzi aż ociekają agresją.;)

              Eugenia
              Uczestnik
                Liczba postów: 7086

                Dziwne, bo ja zupełnie nie widzę agresji w wypowiedziach Quetzal… Jedynie olbrzymią dawkę zdystansowania podszytego nonszalancją, co bywa irytujące, ale cienia agresji w tym nie widzę…To chyba ostatnia osoba na tym forum, u której choćby cień agresji widać, dziwne jak różne rzeczy widzimy w wypowiedziach….

                Mnie natomiast interesuje co to znaczy zrobić ze sobą porządek na terapii, jak ma niby wyglądać ten stan po uporządkowaniu……Sama widzę u siebie lata pracy z terapeutą, a pewnie żadnym związkiem to się nigdy nie skończy…Wiem co chcę w sobie poukładać i takie tam, ale czy jeśli trafię na osobę jakąś sproblemowaną to nie uruchomi się to od nowa? Ja żyłam na bombie i co mam wymagać ewidentnego spokoju za wszelką cenę zeby mi sie znów jakieś mechanizmy nie uruchomiły? Przeciez to nierealne, w relacjach w ogóle w życiu są problemy i to nieuniknione. Dla mnie ideałem poza poukładaniem siebie jest wybranie człowieka, który powiedzmy w jakiś poważniejszy sposób nie będzie skrzywiony…………Bo jak czytam to co piszecie, to chyba prawie nikt nie związał się z osobą stabilną emocjonalnie-nie znajduję innego słowa na określenie tego o co mi chodzi. Przeraża mnie to przyciąganie, jakby trędowaty podświadomie szukał drugiego trędowatego….a później jest katastrofa ale to chyba nie jest dziwne…

                pszyklejony
                Uczestnik
                  Liczba postów: 2948

                  quetzal zapisz:
                  ” Uczucie takie jakby ktoś inny mną kierował, pociągał za sznureczki, a jedyne co ja mogę to patrzeć. ”

                  Bo kieruje, warstwa osobowości, nad którą nie ma bezpośredniej kontroli.
                  To z mojej książki kucharskiej 🙂

                  zazu
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 456

                    Felicja zapisz:
                    „To chyba ostatnia osoba na tym forum, u której choćby cień agresji widać”

                    Felicjo, i bardzo słusznie zauważyłaś, następnym razem poinformuję Cię, gdy będę ironizował.;)

                    Eugenia
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 7086

                      Wybacz Jamromirze, że mam tak tępe poczucie humoru…….:)

                      Eugenia
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 7086

                        Alaryk zapisz:
                        „. Nie widzieliśmy się już gdzieś od miesiąca. Z wyjątkiem kilku rozmów na gg i przez smsy nie było nawet kontaktu. Czasem mam ochotę zapomnieć w pizdu, jakoś próbować się uwolnić – tak jak teraz. Napisała mi przedwczoraj smsa przed snem "pięknych snów" – nie odpisałem nic. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że jeśli będę starał się choć trochę zbliżyć ponownie to ona ponownie zacznie uciekać. No i to jest takie gonienie króliczka. A ja bym chciał cholera zwyczajnie z dziewczyną się spotkać, pójść do kina na głupi film, pośmiać się przy piwie i wszystko to dookoła. Tylko z żadną inną tego nie potrafię – oszukuję wtedy i siebie i ją.”

                        Już wcześniej zwróciłam na to uwagę i ciul-napiszę to co myślę;) Dlaczego po prostu się nie spotkacie?:) To chyba wchodzi w jakąś typowo odrealnioną fazę, czyli: gg, sms coś tam sroś tam, przecież to tylko pomaga w podsycaniu wyobraźni i snuciu różnych interpretacji czyichś zachowań. Co tak naprawdę ryzykujesz tym, że się po prostu z nią spotkasz? Nie znam się, ale chyba więcej szkody wyrządzają te wirtualne podchody i inne słitaśne pioseneczki i cytaciki w necie niż jakieś konkretne spotkanie. Przynajmniej tak myślę. Spotykaliście się ileś tam czasu, co więc stoi na przeszkodzie żeby zwyczajnie umówić się gdzieś i pogadać jak człowiek z człowiekiem,przecież jesteście dorośli………….To są jakieś zachowania chyba godne gimnazjalistów…..

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 281 do 290 (z 299)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.