Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Historia miłosna z dziewczyną DDA? Czy może nie?
-
AutorWpisy
-
jamromir zapisz:
„quetzal zapisz:
” Ja na przykład nie umiem odejść i z tym mam problem. Przy czym to nie ja jestem agresorem.”Nie wierzę Ci, Twoje wypowiedzi aż ociekają agresją.;)”
Ponieważ ociekają to muszę zawsze dodawać ze dwa zdania wyjaśnienia 🙂Felicja zapisz:
„… Jedynie olbrzymią dawkę zdystansowania podszytego nonszalancją, co bywa irytujące”
hehepszyklejony zapisz:
„Bo kieruje, warstwa osobowości, nad którą nie ma bezpośredniej kontroli.
To z mojej książki kucharskiej :)”
Ja nawet nad samochodem nie panuję jak prowadzę :laugh: a co tu dopiero o życiu mówić :laugh:jamromir zapisz:
”Wydaje mi się, że warto, ponieważ nie chodzi tutaj o fundowanie tylko sobie takiego życia, ale także tej drugiej osobie, a w szczególności dzieciom, jeśli się pojawią.”
A dla mnie to czyste teoretyzowanie choć idea szczytna. To tak, jakby próbować przetłumaczyć osobie topiącej smutki w alkoholu, żeby tego nie robiła bo zniszczy swoje życie i bliskich jej osób.
Tak jak alkohol, tak i toksyczne związki przynoszą chwilową ulgę i ucieczkę od jątrzących się ran wewnątrz. I tłumaczenie, że jest to destrukcyjne na nic się zdaje. Mnie wiele osób, widzących w jakim byłam stanie mówiło, tłumaczyło abym dała sobie z tym facetem spokój. I wiesz co? Choć rozsądek przyznawał im rację, wewnątrz czułam, że jeśli nie będzie go ze mną to umrę. Uczucie porzuconego dziecka ożyło wówczas we mnie z całą swą mocą i było druzgocące. W takim stanie nie jest się zdolnym ani logicznie myśleć, ani brać odpowiedzialności za siebie. Jest się znowu bezbronnym, porzuconym dzieckiem żebrzącym o uwagę i miłość.
.
Edytowany przez: kac., w: 2012/10/03 22:16
Goszka zapisz:
”A dla mnie to czyste teoretyzowanie choć idea szczytna. To tak, jakby próbować przetłumaczyć osobie topiącej smutki w alkoholu, żeby tego nie robiła bo zniszczy swoje życie i bliskich jej osób.
”Widzisz, najprawdopodobniej jesteśmy na różnych etapach osiągania dojrzałości emocjonalnej.
Dla mnie to nie jest teoretyzowanie, ja to przerabiałem na własnym organizmie i to niejednokrotnie, wciąż żyję i mam się dobrze. Pisałem już o tym kilka postów wcześniej, ale najwyraźniej każdy widzi to, co chce….Dokładnie Jaromirze. Uświadomienie sobie swoich zranień, ograniczeń, trudności, które mogą uniemożliwić stworzenie zdrowego związku, jest możliwe dopiero na dalszym etapie rozwoju emocjonalnego. W niedojrzałej, zaburzonej fazie, a więc w tej kiedy możemy wejść w toksyczny związek, nie jest to możliwe, bo jesteśmy odcięci od naszych potrzeb, pragnień, uczuć i nie mamy realnego obrazu samych siebie, a w konsekwencji nie potrafimy także realnie spojrzeć na drugiego człowieka.
Także, tak jak napisałeś – każdy widzi to co chce. I dodałabym do tego jeszcze – widzi tyle ile może zobaczyć. Pozdrawiam.
Edytowany przez: Goszka, w: 2012/10/04 10:49
Goszka, zatem doszliśmy do jakiegoś konsensusu.
W tym wszystkim jednak przykry jest fakt, że proces osiągania dojrzałości emocjonalnej nigdy się nie kończy, dla jednych pewien etap będzie osiągnięty w wieku wczesnym, a u innych ten sam proces może trwać przez całe życie.
Pozdrawiam. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.