Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Historia miłosna z dziewczyną DDA? Czy może nie?

Przeglądasz 9 wpisów - od 291 do 299 (z 299)
  • Autor
    Wpisy
  • mase
    Uczestnik
      Liczba postów: 9410

      jamromir zapisz:
      quetzal zapisz:
      ” Ja na przykład nie umiem odejść i z tym mam problem. Przy czym to nie ja jestem agresorem.”

      Nie wierzę Ci, Twoje wypowiedzi aż ociekają agresją.;)”
      Ponieważ ociekają to muszę zawsze dodawać ze dwa zdania wyjaśnienia 🙂

      mase
      Uczestnik
        Liczba postów: 9410

        Felicja zapisz:
        „… Jedynie olbrzymią dawkę zdystansowania podszytego nonszalancją, co bywa irytujące”
        hehe

        mase
        Uczestnik
          Liczba postów: 9410

          pszyklejony zapisz:
          „Bo kieruje, warstwa osobowości, nad którą nie ma bezpośredniej kontroli.
          To z mojej książki kucharskiej :)”
          Ja nawet nad samochodem nie panuję jak prowadzę :laugh: a co tu dopiero o życiu mówić :laugh:

          Goszka
          Uczestnik
            Liczba postów: 534

            jamromir zapisz:

            Wydaje mi się, że warto, ponieważ nie chodzi tutaj o fundowanie tylko sobie takiego życia, ale także tej drugiej osobie, a w szczególności dzieciom, jeśli się pojawią.”

            A dla mnie to czyste teoretyzowanie choć idea szczytna. To tak, jakby próbować przetłumaczyć osobie topiącej smutki w alkoholu, żeby tego nie robiła bo zniszczy swoje życie i bliskich jej osób.

            Tak jak alkohol, tak i toksyczne związki przynoszą chwilową ulgę i ucieczkę od jątrzących się ran wewnątrz. I tłumaczenie, że jest to destrukcyjne na nic się zdaje. Mnie wiele osób, widzących w jakim byłam stanie mówiło, tłumaczyło abym dała sobie z tym facetem spokój. I wiesz co? Choć rozsądek przyznawał im rację, wewnątrz czułam, że jeśli nie będzie go ze mną to umrę. Uczucie porzuconego dziecka ożyło wówczas we mnie z całą swą mocą i było druzgocące. W takim stanie nie jest się zdolnym ani logicznie myśleć, ani brać odpowiedzialności za siebie. Jest się znowu bezbronnym, porzuconym dzieckiem żebrzącym o uwagę i miłość.

            kac.
            Uczestnik
              Liczba postów: 228

              .

              Edytowany przez: kac., w: 2012/10/03 22:16

              zazu
              Uczestnik
                Liczba postów: 456

                Goszka zapisz:

                A dla mnie to czyste teoretyzowanie choć idea szczytna. To tak, jakby próbować przetłumaczyć osobie topiącej smutki w alkoholu, żeby tego nie robiła bo zniszczy swoje życie i bliskich jej osób.

                Widzisz, najprawdopodobniej jesteśmy na różnych etapach osiągania dojrzałości emocjonalnej.
                Dla mnie to nie jest teoretyzowanie, ja to przerabiałem na własnym organizmie i to niejednokrotnie, wciąż żyję i mam się dobrze. Pisałem już o tym kilka postów wcześniej, ale najwyraźniej każdy widzi to, co chce….

                Goszka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 534

                  Dokładnie Jaromirze. Uświadomienie sobie swoich zranień, ograniczeń, trudności, które mogą uniemożliwić stworzenie zdrowego związku, jest możliwe dopiero na dalszym etapie rozwoju emocjonalnego. W niedojrzałej, zaburzonej fazie, a więc w tej kiedy możemy wejść w toksyczny związek, nie jest to możliwe, bo jesteśmy odcięci od naszych potrzeb, pragnień, uczuć i nie mamy realnego obrazu samych siebie, a w konsekwencji nie potrafimy także realnie spojrzeć na drugiego człowieka.

                  Także, tak jak napisałeś – każdy widzi to co chce. I dodałabym do tego jeszcze – widzi tyle ile może zobaczyć. Pozdrawiam.

                  Edytowany przez: Goszka, w: 2012/10/04 10:49

                  zazu
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 456

                    Goszka, zatem doszliśmy do jakiegoś konsensusu.

                    W tym wszystkim jednak przykry jest fakt, że proces osiągania dojrzałości emocjonalnej nigdy się nie kończy, dla jednych pewien etap będzie osiągnięty w wieku wczesnym, a u innych ten sam proces może trwać przez całe życie.
                    Pozdrawiam.

                    Goszka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 534

                      jamromir zapisz:
                      „Goszka, zatem doszliśmy do jakiegoś konsensusu.”

                      Na to wygląda:)

                      Dużo emocji wzbudził we mnie ten wątek. I doświadczyłam przy tym, że wysłuchanie odmiennego zdania może być inspirujące:)

                    Przeglądasz 9 wpisów - od 291 do 299 (z 299)
                    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.