Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › I ja kolejna DDA
-
AutorWpisy
-
Anonim
10 marca 2014 o 12:16Liczba postów: 20551Cześć, mam na imię Asia. Od 28 lat jestem ziosią samosią. jestem DDA.
Czytałam tak wiele tutaj postów i artykułów.
25 marca idę na spotkanie z terapeutą. Pierwsze i w sumie trochę się boję.
Chodziłam juz na terapię w tamtym roku, ale przerwałam ją. Terapeutka z którą się spotykałam była dziwna. Miałam wrażenie, że postępuje schematycznie a jak coś jej z tego schematu wypadło to próbowała mi wmówić, że czuję źle, nienormalnie i oszukuję samą siebie.Rozpoczęłam terapię, bo chciałam wydostać się z toksycznego związku, gdzie gość pił dzień w dzień i robił co wieczór awanturę. Może byłabym w stanie to znieść, ale na tamten czas miałam 2 letnią córkę. Wiedziałam, że muszę uciec raz na zawsze. Jednak my baby ciągle wierzymy, że "ostatni raz to ostatni raz"
Pamiętam jak poszłam na kolejne spotkanie z Panią M. i powiedziałam, że się wyprowadziłam, że skończyłam ten związek. Byłam z siebie taka dumna i szczęśliwa. Szukałam u niej aprobaty i pochwały. Usłyszałam "Pani Joanno i uważa Pani, że Pani dobrze zrobiła? "
Zwątpiłam w to co słyszę. I nigdy więcej do niej nie wróciłam! Totalny brak więzi.
Ale dziś po roku- jestem z kimś i nie chcę od niego uciekać i odchodzić. Chcę powalczyć o Nas a kompletnie nie umiem.
Najchętniej to co potrafię najlepiej zawinęłabym się i uciekła do rodzinnego miasta, bo przecież tam jest bezpiecznie.Całe 28 lat mieszkałam na dolnymśląsku. Ponad 3 lata temu urodziłam cudowną córkę, która po dziś dzień jest i wydaje się być szczęśliwa (chciałabym, żeby nie powieliła tego wszystkiego co powielam ja).
Jej tatę kochałam ogromnie, ale kiedy córka miała 7 miesięcy zostawiłam go, bo zdradzał mnie na każdym kroku. Dziewczyny w różnym wieku, brzydkie, ładne, mądre, głupie, grube, chude. Dowiedziałam się o tym i nie umiałam tego znieść. Cenniejsza była dla mnie godność dla samej siebie niż wybaczanie zdrad, które i tak będą.
Wyprowadziłam się z rodzinnego miasta. Odciełam od znajomych na rok. Cierpiałam w samotności. Miłość przelewałam na dziecko. Uczyłam chodzić, mówić, ale nie czułam się szczęśliwa, użalałam się sama nad sobą, tęskniłam za Nim, pomimo walki w sądzie- brakowało mi jego, czułam sie zmęczona zajmując się sama córką, bez wsparcia i pomocy. Jedynie gdzie odpoczywałam to w pracy, kiedy córka była w żłobku, bo ktoś pracować musiał. Zyłam swoim cieniem. Rok później, poznałam Jego. Wpadł mi od razu w oko. Zmienialam pracę a on prowadził ze mną rekrutację.
Warunki nie do końca mi odpowiadały, bo musiałam zalozyc działalność gospodarczą, więc zrezygnowałam, ale on odezwał się po tygodniu i zaprosił mnie na parapetówkę. I od tego się zaczęło. Po miesiącu bycia razem zostawił mnie, mówiąc, że nie jest gotowy do związku a dwie godziny później stał w drzwiach i przepraszał, że kocha i chce być ze mną. Wybaczyłam- bo przecież mi zależało. Zaczęłam z nim też pracę. Był moim menadzerem, ale nie chciałam żeby mnie prowadził.
I tak właśnie wszystko miało byc piękne. Nie wpadłam na to, że mężczyzna mając 30 lat- dwójkę dzieci z byłą żoną, i jedno z jakąś byłą partnerką to jednak dysfunkcja. Nie wpadłam, bo go tłumaczyłam, jaki bidulek. Dostał po dupie i trzeba mu POMÓC.
Kiedy zaczęły się awantury i afery (a nienawidzę krzyku, który pamiętam z dzieciństwa jak mama darła sie non stop na tatę, że jest pijakiem), docierało do mnie, że dzieje się źle. Nigdy nie zostałam uderzona przez nikogo, ale jestem pewna, że gdybym została z nim oberwałabym ja i oberwałaby moja córka.Na szczęście- przerwałam to. Wynajełam mieszkanie i po prostu sie wyprowadziłam, bo jestem Bohaterem swojego życia i ze wszystkim sobie dam radę !! A CO! Cały "związek" trwał 6 miesięcy.
Odetchnęłam, wyleczyłam się z miłości do ojca dziecka, i wyleczyłam się ze związków. Było mi samej dobrze. Córka poszła do przedszkola. Widziałam, że jest radosna. Miałyśmy siebie, co generalnie nam wystarczało. Wrócili znajomi, rodzina- nie czułam sie samotna. Musiałam zmienić pracę. Dostałam inną w baku, po czym cały oddział się rozsypał i wszyscy zostaliśmy zwolnieni. We wrześniu zaczęłam szukać nowej i też dostałam- poznałam go w Nowej pracy (historia lubi się powtarzać). Poznałam go na szkoleniu. Mieszkał 200km ode mnie. Na początku wymienialiśmy smsy, dzwoniliśmy. Mieliśmy dobry kontakt, jak para pracowych znajomych. Zadne z nas niczego nie chciało. Zadnych związków. Wszystko zmieniło się po spotkaniu przedstawicieli pod warszawą. Pisaliśmy więcej i intensywniej. W weekend się widzieliśmy i od tamtego czasu widzieliśmy się co weekend. Weekendy były cudowne, tydzień przepełniony tęsknota i te czekanie na piątek, na bycie ze sobą tych dwóch dni.
3 tygodnie temu znalazłam się tutaj na Sląsku. Znów zrobiłam coś dla faceta!!! Znów wszystko zmieniłam i wybyłam dla NIEGO!
Załuję. I wiem, że nigdy więcej już tak nie postąpię. Czy będę z nim czy bez niego- chociaż chcę z nim być, dlatego zapisałam się na terapię.
Przyciągam, a raczej przyciągają mnie niewłaściwe osoby. Zenada.
Z którymi wiecznie coś się dzieje, a naprawdę chcę spokojne życie, tylko sama jestem bardzo pobudzona z niezdiagnozowanym ADHD i też chciałabym takiego faceta nie memłusa.Zawalczę.
Czasem trzeba się trochę nachodzić, żeby znaleźć odpowiedniego terapeutę. Wydajesz się dość mocno świadoma całej sytuacji, więc bądź dobrej myśli. A każda sytuacja czegoś uczy, każdy błąd jest doświadczeniem. Trzeba czasem ich sporo popełnić, żeby sobie zapamiętać 🙂
Mieczowa zapisz:
” Byłam z siebie taka dumna i szczęśliwa. Szukałam u niej aprobaty i pochwały. Usłyszałam "Pani Joanno i uważa Pani, że Pani dobrze zrobiła? " Zwątpiłam w to co słyszę. I nigdy więcej do niej nie wróciłam! Totalny brak więzi.tylko sama jestem bardzo pobudzona z niezdiagnozowanym ADHD i też chciałabym takiego faceta nie memłusa. ”
A co powstrzymało Cię przed powiedzeniem: "Tak, uważam, że dobrze zrobiłam i chciałabym, żeby Pani to doceniła"?
Warto porozmawiać z terapeutą o domniemanym ADHD, może to coś innego.
Owszem powiedziałam jej, że dobrze postąpiłam, bo to był jeden z celów dla którego zapisałam się na terapię.
Była strasznie zimna i wcale nieempatyczna. Męczyłam się tam.Ale tak jak pisałam będę próbować.
Mam problemy z zazdrością- chociaż nie mam pojęcia jak to działa- bo będąc z nim na odległość tej zazdrości nie czułam a teraz dostaję szału. Oczywiście wszystko ukrywam… grrrrMieczowa zapisz:
„Owszem powiedziałam jej, że dobrze postąpiłam, bo to był jeden z celów dla którego zapisałam się na terapię.
Była strasznie zimna i wcale nieempatyczna. Męczyłam się tam.Ale tak jak pisałam będę próbować.
Mam problemy z zazdrością- chociaż nie mam pojęcia jak to działa- bo będąc z nim na odległość tej zazdrości nie czułam a teraz dostaję szału. Oczywiście wszystko ukrywam… grrrr”Zazdrość DDA – lol, długi temat. Nic z tym nie zrobisz, zrujnujesz swój związek hehe 🙂 🙂
SAMO SIĘ ZNISZCZY.
Nienawidzę jak ktoś mnie testuje, sprawdza moje granice.
Wcześniej jak byłam daleko- nie było takich akcji a teraz dostaję teksty: "wiesz ta nowa Kasia do mnie dzwoniła i zaprosiła mnie na kawę" " A wiesz dzisiaj dzwoniła Kasia i się pytała co ma zrobic, bo nie ma do kogo się odezwac a podrywa ja mąż koleżanki z pracy"Bidulka…
Mieczowa, a Ty nie masz jakiegos kolegi z pracy:whistle: 👿
Pewnie będę miała :)–> wiem co masz na myśli.
Ale to naprawdę chodzi o to by wiecznie sobie robic pod górę? I bawic się w gierki?
Mieczowa zapisz:
„Pewnie będę miała :)–> wiem co masz na myśli.Ale to naprawdę chodzi o to by wiecznie sobie robic pod górę? I bawic się w gierki?”
Oczywiscie, ze nie o to chodzi, tylko wiesz jak ktos nie chce zrozumiec na logike to czasem trzeba pokazac na przykladzie:evil:
I się wydało….
Jestem z nim 6 mc a on poznał już nową lalkę i flircił jak ze mną. Dziewczyna z Wro… jak ja… może też ją tu ściągnie i będziemy wielką family??
Dziś byłam na spotkaniu DDA! po raz pierwszy tam i poraz drugi w życiu. Zaczynam.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.