Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Jak ci nie wstyd?
-
AutorWpisy
-
Usłyszałam od koleżanki, kiedy założyłam na siebie pognieciona sukienkę a no nie wstyd mi bo nie przywiązuje do takich rzeczy wagi, są ważniejsze.Często tak mam że nie przywiązuje wagi do szczegółów uważając je za mało ważne, nieistotne, tylko takie szczególiki stanowią nie raz o tym jak jesteśmy odbierani przez otoczenie niestety:unsure:przecież świat sie nie zawali przez głupią sukienkę a może jednak? :blink:
Sukienka suszyła się na wieszaku, nie wyglądała jak psu z gardła wyjęta, jednak nie była też idealnie gładka:( zrobiło mi się głupio:unsure:
Przypomniała mi się moja babcia która była zła na mnie kiedy będąc dzieckiem szłam do kościoła z w lato w butach ale bez skarpetek, potrafiła być zła i obrażona jakby to robiło jakąś różnicę:sick:
A jakie znaczenie miało dla Ciebie glupie pytanie koleżanki?
A może ona zazdrościła Tobie nie przejmowania się takimi duperelami jak pognieciona sukienka? Może sama tak nie potrafi ?
Co jej na to pytanie odpowiedziałaś?
Anonim
10 sierpnia 2008 o 14:58Liczba postów: 218Hawanko, niestety tak często jest, że zasadę ”jak Cię widzą, tak Cię piszą” już rodzice stosują względem swoich dzieci , albo dziadkowie. I chociaż jest to prawdą, wydaje mi się, że trzeba być daleko ponad takie uwagi i nie trzeba się aż tak nimi przejmować.
Ależ niektórzy ludzie są dziwni… żeby tak stale patrzeć na innych z taką podzielną uwagą 😀
Można sobie swoje pomyśleć, ale żeby od razu pytać czy Ci nie jest wstyd?
To chyba trochę nietaktowne
no cóż do odnalezienia własnego "stylu" też się dorasta:)Co jej na to odpowiedziałaś?
Spójrz na to zdrowym okiem i się nie przejmuj.
Pozdrawiam 🙂Nie jej nie odpowiedziałam bo wiem że miała rację powinnam prasować ciuchy ale strasznie tego nie lubię :angry:, ona jest moją przyjaciółką, dużo mi pomogła ale gdyby to był ktoś inny to bym pewnie coś odpowiedziała, ma 45 lat więc zrwaca na takie sprawy uwagę
Jestem taka jaka jestem…
Nie chodzi tu o zwiazek czy charakter ktorego nie da sie zmienic.
Jesli nie wyprasowalam bluzki a ktos sie na mnie gapi i wiem ze chodzi mu o bluzke mowie ze to najnowszy krzyk mody ;).
Szlam z Kubskim ulica i powiedzialam sobie na glos buuuu a koles szedl i sie na mnie gapil jak na wariatke,wiec powiedzialam no co OKRES mi sie zbliza.
Gdybym sie miala za wszystko i ze wszystkiego rozliczac przed swiatem i ludzmi chyba juz dawno bym zwariowala.
Co z tego ze widze swietnie wypudrowana laleczke w kostiumie od Margo ale z mina i duposciskiem jakby szla z kolkiem w tylku. Czy ona jest szczesliwa bo ja w mojej pogniecionej bluzce nie musze uwazac ze ktos mnie a)ubrudzi b)pogniote sobie bluzke itd… :whistle: :silly:Pamietam z domu rodzinnego slowa ALE CO LUDZIE NA TO POWIEDZA
A co mowili widzac zataczajacego sie ojca
A co mowili slyszac awantury
itd…
Otwarcie nie mowili nic co mowili po katach nie wiem…Cale zycie jednak nie mam zamiaru poswiecic na gdybanie a co powie pan X a co pomysli pani Y
Julietta bardzo mi sie podoba Twoje podejście do sprawy:P
Hawana, a ja uwazam troszke inaczej. Jesli cos robie, lub czegos nie robie i czuje,z e to jest moje, ze taka jestem to w ogole nie dotykaja mnie takie komentarze. Wtedy wiem, ze to wyplywa na prawde ze mnie. A w przypadku takim jak Twoj poczulabym sie zle. A dlczego…? hmmm…
Kiedys "nie dbalam" o to jak wyglada moje ubranie, tak mi sie przynajmniej wydawalo. A z czasem doszlam do wniosku,z e wynika to nie ze mnie samej, a z mojego lenistwa i takiego braku troski o sama siebie. Szlam np. w pomietej bluzce, wiedzialam, ze bede sie czula w niej zle-bo ktos zobaczy itp, albo olewalam, ale przy takim komentarzu nie czulam sie najlepiej. A na nastepny raz to samo robilm-nie prasowalam czy nie umylam butow. I tak po trosze sama sobie serwowalam zle samopoczucie. Teraz raczej staram sie poswiecic sobie troche wiecej czasu,z eby sama ze soba i z innymi ludzmi czuc sie dobrze. I….jesli juz napada mnie mysl, ze tak zwyczajnie nie chce mi sie sie czegos wyprasowac, to mysle sobie tak, no dobra Kasia, a lepiej teraz poswiecic troche czasu i wysilku i czuc sie dobrze, czy lepiej olac i caly dzien czuc sie zle. Zazwyczaj wybieram to pierwsze. I czuje sie z tym o niebo lepiej.
Katarzyno masz racje robisz to co pozwala sie Tobie czuc lepiej.
Czyli dokonujesz wyboru a) jesli pojde w pogietych laszkach moge napotkac krytyke
b) jesli zadbam o swoj wizerunek moge liczyc na przyjazne spojrzenia oraz komplement
Ale jesli mimo tego co mam na sobie czuje sie dobrze to raczej nic nie stoi na przeszkodzie abym wyszla w tym na co mam ochote.
Bo problem nie lezy w szmatkach ktore na siebie wlozymy tylko w tym jak czujemy sie sami ze soba.
Jesli mimo ubrania znamy swoja wartosc i czujemy sie pelnowartosciowymi ludzmi to nie przejmiemy sie zbytnio krytyka wyrazona na temat naszego odzienia. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.