Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Jak ci nie wstyd?
-
AutorWpisy
-
Obie macie rację strasznie nie lubię prasowac i w dodatku nie umiem:sick: nikt mnie tego nie nauczył a jak sama prasuje to jakoś nie poradnie mi to wychodzi:angry: do tego nie lubię podłanczać zelazka do kontaktu bo boje sie prądu:angry: nie wiem jak się tego nauczę to nie wiem, smutno mi z tego powody dlatego odkładam prasowanie na ostanią chwilę częśćiowo też z lenistwaa potem rano nie mam czasu:angry:
Julietta, ja to widze tak, jak czujemy sie zle ze soba, to nawet jakbysmy cuda na siebie wlozyli, wyprasowane Bog wie jak doskonale, to i tak bedizemy sie zle ze soba czuc, ale jak czujemy sie ze soba dobrze, to taka rzecz jak ubranie, zaniedbany wyglad moga nam to samopoczucie dosc mocno zniszczyc. I nie chodzi tutaj o jakies nadmierne opieranie sie na opinii innych,a taki zwykly fakt, ze zyjemy wsrod ludzi i dobrze sie wsrod nich tez dobrze czuc. Mi sie wydaje, ze jest tak, jesli czujesz ze lubisz pomiete rzeczy, ze to Twoje to wyjdziesz tak i bedizesz sie dobrze czuc, jesli czujesz ze dla Ciebie wazne jest byc schludnym, ale po prostu Ci sie nie chce to juz z tym czujesz sie jakos niemrawo i opinia innych wtedy podkresla to co sami juz czujemy. Najgorzej, jak ktos lubi niewyprasowane np., ale prasuje tylko i wylaczne zeby nie zostac poddanym krytyce.
Z reszta ja stoje na stanowisku,z e opinia innych jest zawsze wazna i dla kazdego (istotnym jest, zeby nei byla najwazniejszym i dominujacym elementem). Najprostszym przykladem jest to, ze nei znam dziewczyny, ktora sie np, zakochala i nie zaczelaby bardziej dbac o siebi-a po co? Bo chce byc lepiej oceniona, przez obiekt swoich zainteresowan 😉 A to przeciez tez ocena innych i potencjalne zrodlo krytyki. Tak juz jestesmy skonstrowani 😉
Jakiś czas temu odpowiedziałam Hawanie, że ja nie przejmuję się "pierdołami" co należy rozumieć tak, że fakt niewyprasowania ciucha nie ma dla mnie większego znaczenia.
A dzisiaj zrozumialam, co sygnalizowala już Katarzynka, że to zależy od tego jak się sami z tym czujemy. I można to uogólnić na wszystkie sfery życia. Jeśli jesteśmy o czymś przekonani, że to jak wyglądamy/postępujemy/myslimy jest dobre, to negatywna opinia nie wytrąci nas z równowagi i będziemy potrafili asertywnie zareagować.
Gorzej jak ktoś trafi w nasz czuły punkt. Jeśli dotknie czegoś, czego nie jestemy pewni. Ja tak miałam wczoraj i usłyszalam w odpowiedzi, że powinnam wyluzować i nie traktować wszytkiego na poważnie. Potrafię żartować ze swojego wygladu, wieku, ubioru ale czuję się niepewnie jeśli rozmawiam o tym, co powinnam w swoim zyciu zrobić … Na przykład nie wiem, czy nie myśląc o zmianie mieszkania na lwiększe, o podjęciu lepiej platnej, bardziej rozwojowej pracy, o ciągłym kształceniu się, nie popelniam błędu zaniedbania. Innymi słowy czy czasem nie cofam się, nie odstaję od reszty, nie marnuję swoich talentow. Dopóki sama tego nie wiem, będzie mnie boleć każda krytyka, nawet ta wyimaginowana (ktoś może przecież żartować lub zachęcać do dyskusji).
No, tylko pytanie jak to zmienić, jak wyrobić w sobie przekonanie, że to jak wyglądam/myślę/postępuję jest tym co jest moim przemyślanym i dla mnie słusznym wyborem? Jak to zrobić, jeśli jest we mnie tyle wątpliwości ….
Anonim
21 sierpnia 2008 o 20:14Liczba postów: 218Doris, fajnie, że poruszyłaś temat asertywności. Całe życie próbuje się jej uczyć.
Większość ludzi nie zastanawia się przed oceną kogoś, czy skrytykowaniem go
(nawet w dobrej wierze czy żartem) nad tym, czy jest to dobry czas i miejsce, nie przemyślą do końca co, kiedy i jak powiedzieć. Albo co mają w ogóle na celu krytykując nas, czy chcą nas zmobilizować lub zachęcić do zmiany zachowania lub naszego stylu, czy sprawic nam przykrość. I niestety, czy chcemy czy nie od rana do wieczora uwikłani jesteśmy w czyjąś ocenę. Albo sami nieustannie poddajemy się ocenie własnej , to ja, ale wałczę z tym 😉 .I tak mi się wydaje, ze jakakolwiek ocena innych by nie była, to zawsze zostawia na nas jakieś wrażenie. Nawet jak zakładamy maskę i udajemy „ nic mnie to nie obchodzi” . U mnie w tym miejscu włącza się projekcja wszystkiego po kolei i zazwyczaj zaprzeczanie ale nad tym też pracuję 😉 .
Krytyka może być bolesna, oj może i nasza naturalną reakcją jest obrona i nierzadko przesadnie nas zasmuca. Czasem moze nam jednak zaoferowac jakieś odkrycie czegoś wartościowego, co może pomóc nam zmienić się na lepsze lub nie powtórzyć błędu.
Dokładnie tak jest jak napisałaś, niektórzy po prostu chcą w ten sposób zachęcić do dyskusji. I tu jestem za bo bez niej nie poznamy szczegółów sytuacji i można się najnormalniej w świecie nie zrozumieć i wyciągnąć pochopne wnioski.
Co do Twojego ostatniego pytania, to nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam.
Hmm… nie wiem, może zaakceptować ten swój wybór po prostu i odrzucić przedwczesne prze- -sądy, -osądy 🙂
Pozdrawiam -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.