Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jak dbać o siebie?

Przeglądasz 5 wpisów - od 21 do 25 (z 25)
  • Autor
    Wpisy
  • luckra
    Uczestnik
      Liczba postów: 299

      Chyba nie wiesz na co byś się porwał:) Te moje eksperymenty kuchenne pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Ale może kiedyś, jak się "udoskonalę" w sztuce kulinarnej, to może na jakiś zlot DDA pomyślę o upieczeniu czegoś dobrego!

      Powoli odkrywam te małe przyjemności, które można sobie sprawiać. Myślę,że gotowanie może być jedną z nich. Wcześniej gotowałam tylko jak z kimś byłam. Uważałam, że dla siebie samej, nie ma sensu…Teraz cieszę się, jak tylko zrobię coś dla siebie – ugotuję, kupię – cokolwiek. W ostatnim tygodniu kupiłam jeszcze suszarkę do ubrań, serwetkę , a teraz spoglądam na moją cudną, białą o kloszu papierowym, stojącą lampę i cieszę się, że ją kupiłam.

      Powoli odkrywam świat dla siebie.

      Pozdrawiam serdecznie.

      nztj
      Uczestnik
        Liczba postów: 2

        smutne co piszesz
        ja żyje w związku na odległość z dziewczyną
        i czy jestem sama czy nie to się chce!!
        co do siebie..
        np. idąc od pracy robię makijaż
        dla siebie..bo jestem kobietą,bo podkreślam to co mam w sobie fajne
        kupuję ciucha,w lumpeksie bo lubię to
        nowa koszula czy cokolwiek innego sprawia,że podkreślę coś w sobie nowego
        czuje się zadbana
        i to wpływa na me samopoczucie i samo to jak odbierają mnie ludzie w pracy
        wiadomo,że ludzie są istotami stadnymi i we dwoje zawsze milej
        ale samemu też można cieszyć się życiem

        nztj
        Uczestnik
          Liczba postów: 2

          nztj zapisz:
          „smutne co piszesz
          ja żyje w związku na odległość z dziewczyną
          i czy jestem sama czy nie to się chce!!
          co do siebie..
          np. idąc od pracy robię makijaż
          dla siebie..bo jestem kobietą,bo podkreślam to co mam w sobie fajne
          kupuję ciucha,w lumpeksie bo lubię to
          nowa koszula czy cokolwiek innego sprawia,że podkreślę coś w sobie nowego
          czuje się zadbana
          i to wpływa na me samopoczucie i samo to jak odbierają mnie ludzie w pracy
          wiadomo,że ludzie są istotami stadnymi i we dwoje zawsze milej
          ale samemu też można cieszyć się życiem”

          ewooncia
          Uczestnik
            Liczba postów: 81

            Mi było zdecydowanie łatwiej dbać o siebie i robić coś dla siebie gdy byłam sama. Gdy rozpadł się mój poprzedni związek zaczęłam chodzić do kina, kupować sobie ubrania, książki, odnawiałam stare znajomości, nawet zaszalałam i poleciałam na weekend do Londynu, a co:) Poniekąd było to pocieszanie samej siebie po rozpadzie związku, a poniekąd skutek terapii i chęć zadbania o swoje potrzeby od emocjonalnych po czysto materialne. Niestety zauważyłam, że od kiedy jestem w nowym związku, jakby mniej czasu i pieniędzy no i chęci niestety mam na rozpieszczanie siebie. I tak robię już postępy, bo nie wydaję na przykład połowy wypłaty na prezenty bez okazji dla swojego partnera jak to mi się onegdaj zdarzało;), robię postępy, zaczęłam nawet odkładać pieniążki na wakacje – mam z tego sporą satysfakcję i poczucie że dobrze robię no i perspektywę przecudnych 2 tygodni w ciepłym kraju:) Ale niestety moje dbanie o siebie nieco ostatnio podupadło. Próbuję to rozgryźć i zrozumieć samą siebie, dlaczego tak łatwo mi przychodziło robienie czegoś dla siebie gdy byłam sama… Może dlatego, że nie było przy mnie kogoś kogo mogłabym rozpieszczać i tak tylko "z braku laku" rozpieszczałam siebie? Chyba nie do końca, bo było mi naprawdę dobrze. Czułam, że robię coś fajnego, byłam zadowolona. Niestety w związkach mam tendencję do poświęcania się, nawet gdy nie ma takiej konieczności. Na szczęście rozmiary tego poświęcenia zmniejszyły się znacznie, ale nadal nie umiem być egoistką w pozytywnym tego słowa znaczeniu… Zawsze potrzeby mojego partnera są przed moimi. Tak się zastanawiam, że sama sobie szkodzę – okres samotności jest czasem gdy można zająć się sobą i się tym cieszyć, a związek to tylko wyrzeczenia i dbanie o drugą osobę? Nie! Przecież tak nie jest, ja sama do tego doprowadziła, sama przestałam z własnej woli zaspokajać swoje potrzeby, sama zaczęłam być "męczennicą dla dobra związku", chociaż nikt tego ode mnie nie wymaga, ani nic dobrego z tego wyniknąć nie może, wiem bo już to przerabiałam…
            Natchniona tematem i Waszymi postami postanawiam to zmienić:) Plan mój jest mianowicie taki, że: kupię sobie płytę zespołu który lubię (mój mężczyzna niestety nie przepada za S.O.A.D., ale trudno, to już nie moja wina:)), zacznę biegać (opuszczę mojego królewicza na całą godzinkę dziennie, przeżyje chyba te 60 minut beze mnie;)), gdy on zajmuje się swoim hobby ja nie będę żałośnie spoglądać na jego plecy i myśleć kiedy przyjdzie do mnie – będę czytać książkę albo obejrzę film, którego on by ze mną nie obejrzał. Przypomnę sobie jak to jest miło robić coś dla siebie:)
            No i najlepszego, kobitki, z okazji naszego święta:) Zróbmy dzisiaj coś dla siebie:)

            kejt666
            Uczestnik
              Liczba postów: 12

              Ja swoje potrzeby "zakupowałam".Zle-coś kupie,bedzie mi lepiej.Mam teraz mnustwo przedmiotówi…długi.Ale to nie tylko tak że dla siebie.Teraz sobie uswiadamiam-mieszkalismy sami z moim chłopakiem-nie ma kasy?Nie ma problemu-ja załatwię.Nie masz na fajki,piwko?Nie ma problemu ja załatwie.Nie mamy na czynsz bo przepiłeś wypłatę (lub przegrałeś)-nie ma sprawy-opr.a potem jakos damy radę…Głupie?Nie alkoholizm,narkotyki,hazard.jedzenie,a zakupy.Zrozumiałam to jak poszłam na miting.Nie muszę zaspokajać swoich potrzeb kupując,muszę zrozumieć co czuję,rozgryźć i znaleźć rozwiązanie problemu.A kupujac tych problemów tylko sobie dodaję.Szał taki mnie opętał,tak mi się wydaje,też przez to że jak tato pił i wypłaty nie dawał,to mama kombinowała tak żeby było dobrze.I ja tak samo.Teraz mój mąż jest zdziwiony że ma składać sie na prezenty (sama kupowałam),kupić coś do domu,kupić sobie skarpetki,majtki,spodnie,jedzenie,piwo,fajki.Zrobiłam totalną rozdzielność finansową jak powiedział mi że mam sama spłacać karty kredytowe bo to moje karty , no i nikt mi nie kazał z nich kożystać.A co miałam zrobić jak wypłatę przegrał i kasy nie było???Taka byłam.Teraz zrobienie czegoś dla siebie-to poczytanie dobrej książki,obejrzenie filmu który chcę ,a nie tego co ktoś chce oglądać,spotykanie się z przyjaciółmi.Nawet zaszalałam i poszłam ze znajomymi do kina.Bez męża (obraza totalna była bo z nim ten jeden wieczór nie siedziałam i za rączkę nie trzymałam).Robię coś dla siebie wtedy kiedy tego potrzebuję,a nie wtedy kiedy szanowny mąż "da" mi wolne od siebie.Maseczka,piling i te inne babskie sprawy…mrrr to takie przyjemne.:laugh:

            Przeglądasz 5 wpisów - od 21 do 25 (z 25)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.