Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD jak mieć kontakt z własnymi emocjami?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 63)
  • Autor
    Wpisy
  • sawanna
    Uczestnik
      Liczba postów: 30

      Własnei jak wyzej.
      Moja historia, jest historią dziwną. Byłam osoba bardzo swiadomie rpzezywająca sowje emocje. Jednakze w wyniku mojej 2-ej terapii totalnei sie zregresowalam. efektem tego jest brak emocji, checi zycia. Czulam sie jak w domu. z osoby w miare pewnej siebie, znow zaczelam dawac siebie innym spychajac wlasne ptorzeby. chcialabym na nowo czuc zycia smak. Jak złapac kontakt z emocjami? bo aj nie mam dążeń, planów, checi, nie wiem co ja chce. mysle co by pojsc sie wykapac i utopic. pustka

      magduska
      Uczestnik
        Liczba postów: 463

        Może terapia trwała zbyt krótko?
        A może problem leży gdzie indziej?

        mase
        Uczestnik
          Liczba postów: 9410

          Z tego co niektórzy na forum pisali, to po pierwszej terapii mieli dobre efekty, poszli więc na drugą i wszystkie się rozsypało. Nie wiem z czego to wynika, ale widzę, że to dość powszechne. Trzeba by pytać terapeutów:)

          sawanna
          Uczestnik
            Liczba postów: 30

            krótko? myślę, ze za długo. I ta terapia wg mnie byla zlym pomyslem. nie dalam upustu moim emocjom-wscieklosci, zlosci, smutku – inni juz sie meczyli, a ter. stwierdzili, ze odrzucam wszystkich. ale ja nie potrafilam inaczej. gdybym umiala to bym zrobila.

            Po tej 1szej terapii, bylo naprawde ok. oczywiscie duuuuzo do zrobienia, ale to moglo byc nawet pasjonujace przelamywanie barier.

            Groaorg
            Uczestnik
              Liczba postów: 2

              WItaj,
              czytając to co napisałaś, to wcale nie jest dziwna historia.
              Mi przychodzi do głowy przynajmniej kilka pomysłów ( zastanawiam się ile Tobie) dlaczego tam możesz się czuć ( szkoda że jaśniej nie naświetliłaś problemu):
              1 bo wychodząc z uzależnienia od silnych emocji w pewnym momencie można się czuć znudzonym, ba nawet stwierdzić że nic się nie dzieje, spokojnie to może być wstęp do bardziej subtelnych przeżyć ( poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności:), przykrytych do tej pory innymi przeżyciami. U mnie trwało takie znudzenie kilka miesięcy, ciężko mi powiedzieć czy 2 czy 9, wiem jedno opłaca się zachować spokój i odkryć to co było przykryte innymi emocjami, na pewno nie spoczywać na laurach:)

              2… utrata pewniej części siebie ("coś umarło") i jest pustka, to co umarło po prostu wyszło na światło dzienne żyło tyle ile miało żyć i już, a teraz tą pustkę trzeba czymś zapełnić, u mnie wyglądało to tak że zmierzyłem się z wyobrażeniem o sobie ( jaki powinienem być, jak się zachowywać żeby być tym kim jestem, co powinienem czuć, tak to wydaje się śmieszne ale uważałem że coś powinienem czuć, zamiast przyjąć te uczucie takie jakie ono jest, bez osądzania go) no i potrzebowałem wrażeń więc zacząłem uprawiać sport którego nigdy wcześniej nie uprawiałem, coś nowego, co sprawia ogromną frajdę bez znaczenia co myślą inni to jest dla mnie odemnie:)

              3.. terapia pomoże Ci na tyle na ile się otworzysz, terapeuta indywidualny pomoże mi na tyle na ile powiem mu prawdę o sobie, może w Twoim przypadku to jest jeden z etapów procesu ( pustka i brak chęci) zmierz się z tym i zaakceptuj i zapytaj co zamierzasz z tym zrobić?:)

              4…przecież pustka i zniechęcenie to też stan w jakim jesteś, a może właśnie ta świadomie przeżywająca osoba to była tylko kreacja, a prawdziwa Ty to właśnie to co teraz się z Tobą dzieje .

              HEh to tylko cztery punkty, wydaje mi się że wcale nie przeżywałaś wszystkiego tak świadomi , może po prostu to było bardzo silne a TY funkcjonowałaś na wysokich pułapach, nie wiem. Wydaje mi się że najlepiej wiesz Ty i dobrze by bylo gdybyś się zapytała siebie po co Ci jest ten stan w którym jesteś?
              Odpowiedź na pewno znasz. WIerzę w to.

              AHa jest jeszcze sposób na zapełnienie pustki:
              Bóg, ale nie wszyscy chcą poznać Boga.

              PS. Z mojego punktu widzenia 2 lata na terapię to wcale nie jest za długo.

              Pozdrawiam
              :side:

              Groaorg
              Uczestnik
                Liczba postów: 2

                WItaj,
                czytając to co napisałaś, to wcale nie jest dziwna historia.
                Mi przychodzi do głowy przynajmniej kilka pomysłów ( zastanawiam się ile Tobie) dlaczego tam możesz się czuć ( szkoda że jaśniej nie naświetliłaś problemu):
                1 bo wychodząc z uzależnienia od silnych emocji w pewnym momencie można się czuć znudzonym, ba nawet stwierdzić że nic się nie dzieje, spokojnie to może być wstęp do bardziej subtelnych przeżyć ( poczucie bezpieczeństwa, poczucie przynależności:), przykrytych do tej pory innymi przeżyciami. U mnie trwało takie znudzenie kilka miesięcy, ciężko mi powiedzieć czy 2 czy 9, wiem jedno opłaca się zachować spokój i odkryć to co było przykryte innymi emocjami, na pewno nie spoczywać na laurach:)

                2… utrata pewniej części siebie ("coś umarło") i jest pustka, to co umarło po prostu wyszło na światło dzienne żyło tyle ile miało żyć i już, a teraz tą pustkę trzeba czymś zapełnić, u mnie wyglądało to tak że zmierzyłem się z wyobrażeniem o sobie ( jaki powinienem być, jak się zachowywać żeby być tym kim jestem, co powinienem czuć, tak to wydaje się śmieszne ale uważałem że coś powinienem czuć, zamiast przyjąć te uczucie takie jakie ono jest, bez osądzania go) no i potrzebowałem wrażeń więc zacząłem uprawiać sport którego nigdy wcześniej nie uprawiałem, coś nowego, co sprawia ogromną frajdę bez znaczenia co myślą inni to jest dla mnie odemnie:)

                3.. terapia pomoże Ci na tyle na ile się otworzysz, terapeuta indywidualny pomoże mi na tyle na ile powiem mu prawdę o sobie, może w Twoim przypadku to jest jeden z etapów procesu ( pustka i brak chęci) zmierz się z tym i zaakceptuj i zapytaj co zamierzasz z tym zrobić?:)

                4…przecież pustka i zniechęcenie to też stan w jakim jesteś, a może właśnie ta świadomie przeżywająca osoba to była tylko kreacja, a prawdziwa Ty to właśnie to co teraz się z Tobą dzieje .

                HEh to tylko cztery punkty, wydaje mi się że wcale nie przeżywałaś wszystkiego tak świadomi , może po prostu to było bardzo silne a TY funkcjonowałaś na wysokich pułapach, nie wiem. Wydaje mi się że najlepiej wiesz Ty i dobrze by bylo gdybyś się zapytała siebie po co Ci jest ten stan w którym jesteś?
                Odpowiedź na pewno znasz. WIerzę w to.

                AHa jest jeszcze sposób na zapełnienie pustki:
                Bóg, ale nie wszyscy chcą poznać Boga.

                PS. Z mojego punktu widzenia 2 lata na terapię to wcale nie jest za długo.

                Pozdrawiam
                :side:

                agawa
                Uczestnik
                  Liczba postów: 146

                  Nie wiem czy to co napiszę odnosi się do tematu ale tak mi jakoś pasuje
                  Moją najsilniejsza emocją jaką w sobie mam jest lęk. Jest on widoczny w kazdym momencie mojego życia a im bardziej brne w terapię tym bardziej przybiera na sile, wogole mam wrażenie, ze wracam swoimi emocjami lekami do dzieciństwa. Jak byłam mała miałam wrażenie, że ktos jest przy mnie obserwuje mnie czasami ti był ktos dobry czasami zły. Różne emocje temu towarzyszyły. Jako dzieciak myślałam, że to duchy anioły demony diabły i tak samo mam ostatnio teraz, że ktoś jest obok i mnie obserwuje by w odpowiednim momencie wskoczyć do mojego ciała. Słyszę głosy typu przyszedłem po Ciebie tak jak kiedys straszono mnie gdy byłam niegrzeczna, że zły pan przyjdzie i mnie zabierze. Od razu uprzedzę nie mam raczej zakusów schizofrenicznych choć kto wie…
                  Po prostu przez terapię wracają lęki z dzieciństwa i teraz przeżywam to na nowo. Nie przypuszczałam, ze tak daleko to zajdzie i znowu będę się czuć jak ośmiolatka

                  sawanna
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 30

                    Hmmm, z tymże to była moja 2-ga terapia. :/ Sama nie wiem, czemu wróciłam. No chciałam odkryć swoją seksualność. Wydaje mi sie, że bardzo świadomie przezywalam, z tego wzgledu, ze był pełen wachlarz. z drugiej strony jest to co piszesz, byly silne emocje – a raczej mega lęki przed konfrontacją. terapia się skonczyla- uff przetrwałam
                    🙁 . co chyba nie o to chodzi. Ze mnie czasem wychodza jakieś emocje, ale jak chca wyjsc, to ja zaraz mam wrazenie, ze zemdleje, mam ciemno przed oczami i mi slabo. ja wiem, ze je tlumie. z jednej strony chce je wyrazac z drugiej zas, jakby znow byl kluczyk. trudno mi ocenic co chce. wszystko idzie przez głowe. staram sie nie spoczywac na laurach, ale ja już nie mam sił.

                    sawanna
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 30

                      dodam jeszcze, ze tez szukam co powinnam czuc. głęboko myślę, że jest tam żal i rozpacz, które nie zostało "ogarnięte" ani tzw. przepracowane. ech nie wiem. mam ogólnie duże trudności w wyrażanu uczuc. Był mment, że bardzo silnie czulam emocje bez terapii, akceptowałam je takimi jakimi są, a teraz znow sie pomieszało. brak chęci do wszystkiego

                      pszyklejony
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 2948

                        sawanna zapisz:
                        „głęboko myślę, że jest tam żal i rozpacz, które nie zostało "ogarnięte" ani tzw. przepracowane. ”

                        Mówiąc prosto, trzeba to "przewyć".

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 63)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.