Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › jak mieć kontakt z własnymi emocjami?
-
AutorWpisy
-
"niekontrolowane zgięcia rąk" tak robie kiedy chce stłumić lęk az mnie ręce bolą w łokciach , ale to sie zaczęlo niedawno i trwa teraz juz jestem świadoma tego co robię…
no ale czy to odpowiednie rozladowanie leku? tzn. czy terapeuta powiedzial tobie, ze tak jest dobrze robic?
mnie przeraza, ze wyladowywalam zlosc w sposob agresywny fizycznie(rzucaniem rzeczy o sciane, np. tak juz rozwalilam pilota od tv i komorke, zloszczac sie na mojego faceta), zaczelam troche wiecej to kontrolowac, ale przeszlam na agresje psychiczna-wyrzywam sie na nim, ponizajac go, tzn. wypominajac mu jego nieumiejetnosci, krytykujac. jak jezdze do rodzicow-mama pije ostro-wpadam w szal i krzycze trzesac sieee, nie moge sie powstrzymac. no wlasnie nie wiem jak nad tym zapanowac, tzn. powstrzymac sie. a i czy takie zginanie rak jest dobre? bo to znaczy, ze w kazdej sytuacji lekowej to robisz? czyli zadajesz sobie jakotaki bol? to jest trudne do zrozumienia. ja mam wiele tikow nerwicowych, nawet bez sytuacji stresujacych-obgryzanie paznokci itd. i teraz zeby sie tego calego badziewia pozbyc-tikow, wychodzenia z rownowagi-jak tego sie pozbyc? jak miec kontakt z emocjami? nie rozumiem tego. tzn. no wiem, ze czuje zlosc, no to logiczne, ze ja czuje, skoro rozwalam cos i wypadam z rownowagi-no to przeciez mam kontakt z emocja, no nie? czy kontakt z emocja to znaczy sposob reagowania na nia?
no no np. wykrecajac rece w sytuacji stresowej-to jest reakcja na emocje, tzn., ze ja znasz, bo przeciez tak ja nazwalas-ale co to daje? takie swiadome zadaw. sobie bolu? najwazniejsze jest uswiadomic sobie dlaczego cos robimy? o to w tym chodzi? (miec kontakt z emocjami)rasta po prostu wychodzi z ciebie wszystko co do tej pory tłumiłaś podobnie jak i ja do tej pory. dziś byłam w lesie sama i pozwoliłam sobie by moje ciało mną kierowało, dałam mu wolność i pojawiły się krzyki tak ze środka, z żołądka, prychanie, niekontrolowane ruchy wyginanie ciała w każdą możliwą stronę o ile ciało pozwoliło, w ogóle takie drapanie jakby zrzucanie z siebie drugiej skóry, inaczej próba oderwania tego co się do mnie przykleiło, parę razy miałam wrażenie, że nogi się pode mną uginają i ja padam na kolana, ale tylko kucałam bo mokro było:)
miałam takie poczucie duszenia za gardło, to rękami zrywałam z niego jakąś maź, która się do niego przykleiła i potem naprawdę oddychałam swobodnie, pełną piersią.
więc na razie moja rada znajdź gdzieś sobie miejsce gdzie będziesz sama i krzycz, rycz ile popadnie.
ja dziś po tym oczyszczeniu siebie odnalazłam las na nowo jak przyjechałam to się bałam, że zaraz gdzieś jakieś zwierzę wyleci lub ktoś mnie zobaczy i powie szalona. ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że czuję się jak trzyletnie dziecko co szuka w lesie troli, czarownic a okazało się, że jedynym trollem w tyle lesie jestem ja 🙂 i od razu wszystko ułożyło się na swoim miejscu, ptaki pięknie śpiewały, zapanowała cisza i spokój nie tylko dookoła ale i we mnie.
a co na to wszystko terapeutka dowiem się już niedługo i napiszę.kiedys pisalo sie w szkole pamietniki lub zlote mysli, tzn. kolezanki wpisywaly tam mysli. dziwnym trafem zapamietalam tylko 2 z nich (ostatni raz przegladalam to w podstawowce)-a 1 z nich przychodzi mi od czasu do czasu w mysli od 25 lat: 1. napil sie dziadek swojskiego winka i gonil basie w kolo kominka, 2. bo gdziekolwiek twoj los ciebie rzuci i ku jakim poniesie cie brzegom, nie uciekniesz od siebie samego, ale w koncu do siebie powrocisz-chyba asnyk—nie dziwne to? dlaczego moja podswiadomosc wylapala tylko cos takiego? i dlaczego to haslo pojawia sie zawsze co jakis czas w mojej glowie i nie daje mi spokoju. dopiero teraz zrozumialam ten tekst, w momencie jak zaczelam rozumiec schematy, problemy itd.
dziwne to, bez kitu-i to z tym dziadkiem tez-wczesniej ten wierszyk byl dla mnie smieszny, tak fizycznie (jak bylam mala), teraz odkrywam w nim metafore-dziadek gonil (no w realu to moja mama, czy uzaleznienia) w kolo kominka, a marysia ucieka i ucieka i tak sie gonia-no marysia ucieka od problemu i matki , bo matka meczyyyyy, itd.
dla mnie to odnajdywanie siebie jest ciezkieeee na maxa. glowa peka, dusi w gardle, nerwy non stop. czytam ksiazki, wasze historie, komentarze-porownuje, przypominaja sioe te wszystkie ,,zapomniane,, i ,,niewazne,, historie i sytuacje-ciezkie, ale warto, bo przy okazji sama krzywdzilam niewinnych ludzi w kolo-a i odkrylam przypominajac sobie prawde i nazywajac rzeczy po imieniu inne osoby, ktore mnie skrzywdzily, a ktore idealizowalam. i w koncu powrot do samej siebie i zlosc i nienawisc do mnie, ze jestem taka slaba i uciekam sie do obwiniania innych, a to jaaa decyduke. nikt nie kazal mi byc na przyklad sz okreslona osoba, inni mnie ostrzegali i to ja, wlasnie ja zamykalam sie na prawde i to ja sobie wybralam taki los i to ja nie mam jaj, zeby cos zmienic-i to jest najgorsze i to ze mnie wylazi. no i jak ja mam kochac sama siebie? bo na razie odkrylam, ze to wszystko moja wina, ze kazdy jest kowalem wlasnego losu. jak siebie kochac, jak w glebi siebie siebie wlasnie nienawidze?agwa widze, ze tez tak odreagowujesz stres-sama. ciesze sie, bo myslalam, ze to ja szaleje czy cos. ale to wszystko takie spontaniczne. to organizm tak wola o pomoc. ja jak sie tak wyryczalam iles godzin, nie od razu pomoglo, tzn. nie wiem, czy w ogole pomoglo. na dany moment bylo mi dobrze. w ogole to powinnam chyba miec kontakt z natura wiekszy, bo na prawde taki las i ptaszki uspokajaja. tzn. jak popuscisz ze zloscia tam, to pozniej ta cisza tak uspokaja. boze, pomyslec sobie tak o tych zwierzatkach-one tam instynkty swoje maja i robia swoje-a my tu walka z uczuciami. no mogloby to byc bardziej proste.
agwa, chcialam spytac, a ty cos zmieniasz w swoim zyciu? bo ja tak mysle, ze puszczem te emocje, wychodza, ale ja wiem, ze jesli nie zmienie otoczenia, pracy itd. to nic sie nie zmieni, bede cierpiec w nieskonczonosc.
ale ta pustka. czym ja wypelnic. od mysli sie nie ucieknie. ja mam negatywne mysli. nie moge sie ich pozbyc. juz staram sie pozytywnie nakrecac, ale jak, jak same do glowy wpadaja?:laugh:
Edytowany przez: maniek413, w: 2012/03/19 23:04
Anonim
18 marca 2012 o 09:52Liczba postów: 20551wiesz rasta dla mnie to też ulga wiedząc, że w tyn swoim przeżywaniu emocji na nowo jest ktoś kto reaguje podobnie bo też zaczynałam się już podejrzewać o choroby padaczka zy coś w tym stylu.
czy chcę coś zmienić?? może inaczej chcę poznać siebie taka jaką jestem , chcę pozbyć się szlamu,który się do mnie przyklejał przez 30 lat, chcę oddychać pełną piersią a nie czuć duszności, chcę przestać się bać to tyle i aż tyle.
zmiana miejsca zamieszkania czy tez pracy na pewno ułatwi przejście przez to wszystko pod warunkiem, że nie będzie to ucieczka przed sama sobą. ja wychodzę z trochę innego założenia łatwiej o ironio jest mi stawić czoła swoim lękom, wyobrażeń środowiska o mnie na miejscu gdzie dzieje się tyle złego wokół mnie bo gdy rozpocznę gdzieś nowe życie będzie mi lżej bez starych naleciałości. poza tym mam tu swojego terapeutę, któremu ufam co zajęło mi dużo czasu i chcę doprowadzić swoją terapie do końca bo do tej pory wiele razy już zaczynałam ale nigdy tak daleko nie zaszłam jak do tej pory chcę po prostu doprowadzić ja do końca.
a co do zapełnienia pustki nie mam pojęcia, może z czasem sama się zapełni.
jeśli w głowie pojawiają ci się rożne myśli to po prostu rozmawiaj z nimi, nie bój się tego. mi to pomaga nie wiem jak będzie z tobą.:laugh:
Edytowany przez: maniek413, w: 2012/03/19 23:05
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.