Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jak pomóc tacie – czy w ogóle można

Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
  • Autor
    Wpisy
  • felipe
    Uczestnik
      Liczba postów: 2

      Witam wszystkich,
      na początek mam nadzieję że dobrze trafiłem. Jeśli nie to przepraszam. Problem nie dotyczy bowiem mnie ale mojego taty. Chodzi o to że on na prawdę przestaje się kontrolować … kiedys pił wiadomo jak to każdy młody … piwko dziennie może rzadziej. Ja wtedy byłem mały więc temat był mi obcy choć babcia piła gorzej ale wyszła z tego jakoś. Ogólnie alkohol towarzyszy mojej rodzinie z jednej jak i z drugiej strony. Moja mama to na prawdę zuch kobieta … ja też staram się być ok. Mój brat z sukcesami w życiu też sobie jakoś radzi. Problemem jest nasz ojciec. Zaczyna pić coraz częściej i więcej, staje się agresywny (może nie do nas ale do innych – choć i na nas pewnie przyjdzie czas). Był kiedyś zamknięty w zakładzie ale wytezymał tam 2 dni … ogólnie schemat jest taki … pije – całą noc (w zależności od tego gdzie jest to albo się go staram sciągnąć do domu albo niestety jest w innym mieście), jest agresywny (kiedyś został pobity), wszystko neguje i mówi że on to wszystko pierdoli (przepraszam za wulgaryzm) Moja mama zaczyna się zastanawiać nad ucieczką od tego wszystkiego. przestaje jej zależeć ale mi zależy bardzo. Niestety nie wiem co robić . z dnia na dzień jest coraz gorzej. potem śpi 2, 3 dni i przez kolejne 3 jest niby ok po czym sytuacja się powtarza. A potrafi być normalny bo potrafi i zrobić coś koło domu i ugotować coś dobrego i dobrze działać w swojej pracy. Interesuje się giełdą i komputerami (gra na giełdzie) zajmuje się finansami w domu i ogólnie ma łeb jak dąb. Niestety jak już wyżej pisałęm zaczynam przesadzać. Boimy się że nawet nie jemu stanie się krzywda to coś kiedyś zrobi z tym wszystkim niedobrego. Przestaje być osobą odpowiedzialną. Ja go strasznie kocham ale nic nie pomaga. Wrzaski, prośby (moje mamy brata czy babci) – moja mam kiedyś nie wtrzymała i go podrapałą (prawie wydłubując mu oczy – nigdy jej w takim stanie nie widziałęm) czuję i widzę żę zaczyna rozwalać się nam cała rodzina i dom. Nie chcę tego. Chciąłbym mu pomóc ale nie mam kompletnie żadnego pomysłu. Bardzo Państwa proszę o radę. Nie wiem gdzie się udać gdzie go wysłać co robić. Prośby i dobre chęcie nie pomagają. sam się nigdzie nie zgłosi bo twierdzi że wszystko jest ok (niestety jest tak tylko jak nie pije a jak pije to jest tragedia).
      Barfdzo proszę o jakiekolwiek rady (poważne) lub pomoc.
      Przepraszam za błedy i zdania niezrozumiałe. nerwy biorą górę bo dziś kolejny dzień jego akcji i eskapad po mieście a mojego jeżdżenia za nim i błagania by wrócił do domu spać… jestem zdruzgotany … czuję że to ja chyba szybciej nie wytrzymam niż on czy moja mama.

      śpioch
      Uczestnik
        Liczba postów: 215

        cześć felipe, nie masz za co przepraszać.. nawet nie próbuję sonbie wyobrazić ilu ludzi jest takich jak my

        a Twój ojciec, z tego co piszesz jest jak Jeckyl i Hyde. ale zawsze jest coś więcej niż to co widać. i nie zawsze to widzimy. bo nie musimy zawsze tego widzieć, zwłaszcza u rodziców.

        obawiam się że dobrze trafiłeś

        pozdrawiam

        Pomarancza
        Uczestnik
          Liczba postów: 4

          szczerze?
          nie pomożesz mu jeżeli on nie zrozumie że to co robi , jeżeli nie stwierdzi: "tak jestem alkoholikiem" to Ty mu nie pomożesz.
          Mój ojciec ma prawie 50 lat, był na kilku odwykach i leczeniu i..nic.
          Uwierz że moja mama, ja i Brat robilismy wszystko aby przestał pić , jednak on widząc co przeżywa dziecko alkoholika i zona ( sam miał ojca alkoholika) nie chciał / nie potrafił nic zmienic.

          Nie mieszkam z rodzicami już od trzech lat i wiem ile dało mi to spokoju, (choć nadal ciężko czasami żyć " z tym wszytskim", ale na pewno lepiej.
          Nie wiem ile masz lat ale to co ja polecam jako poczatek terapii to wyprowadzkę z domu.

          Pozdrawiam cieplo

          felipe
          Uczestnik
            Liczba postów: 2

            Właśnie mój tata jestw podobnym wieku. I też miał ojca alkoholika. Jego mama też piła długo okres ( moja babcia) ale jakoś jej się udało wyjść z nałogu i nie pije już bardzo długo. Co do wyprowadzi to właśnie tutaj zaczyna sie mój największy problem … po prostu sumienie nie pozwoliłoby mi zostawić mamy samej (mój brat już nie mieszka z nami) i babci z nim … staje się powoli nieobliczalny i niestety pewnie nigdy bym sobie nie wybaczył że nie starałem się mu pomóc bardziej. Dlatego szukam dobrych rad i pomocy … ale dziękuje za wszystkie słowa. Te mniej i bardziej brutalne życiowo …. pozdrawiam wszystkich

            śpioch
            Uczestnik
              Liczba postów: 215

              Felipe,

              Ty i Twoja Mama jesteście współuzależnieni, Twój tata jest uzależniony.
              możemy wesprzeć Cię, spróbować zobaczyć swoją sytuację w iny sposób.. ale to wszystko. jeżeli zostaniecie w tym chorym układzie to nie dośc że nie będzie lepiej to spore sznse są że będzie to się pogaszać. i nie mówię tu o spektakularnym finiszu który opiszą tabloidy "mąż i ojciec zrobił to czy tamto!! sensacja!!"
              chodzi mi o mało widowiskowe wykańczanie psychiczne, do cna.

              słyszałam od mądrzejszych ode mnie ludzi że twarda miłość jest o niebo lepsza niż ochranianie, otulanie żeby nic się nie stało. to jak gwóźdź do trumny.
              chcesz być wrakiem? żywym trupem?! może życzysz tego komuś z Twoich bliskich?

              widzę że dojrzewasz do pobudki ale musisz sam jeszcze "udzić" innych.. to bardzo trudne.. i przykro mi że musisz to zrobić dla Waszego dobra

              pamiętaj że to moje odosobnione zdanie

              pozdrawiam..

              orchidea
              Uczestnik
                Liczba postów: 31

                Witaj Felipe.

                Dzięki Twej opowieści przypomniało mi się moje dzieciństwo…3-4 dni spokoju i awanturnicza noc…potem powtórka. Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni przestają pić (… w takich ilościach) po przejsciu na emeryturę (może przez zmianę środowiska) lub z powodu zagrożenia życia jakąś poważną chorobą np. zawałem serca, rakiem itp. lub z powodu … przedwczesnej śmierci. Ci, którym udało się zerwać z tym nałogiem, najczęściej korzystają z terapii, i to DOBROWOLNIE. Problem polega na tym, aby pijący tak właśnie postąpił. Czyli musi do niego dotrzeć, że faktycznie pije i niszczy siebie i rodzinę. Wśród moich krewnych i znajomych znam tylko 2 takie przypadki (potwierdzające regułę), wg oświadczenia tych osób-w wyniku modlitw.
                Tobie życzę, żeby i Twój tata był takim wyjątkiem. Jednak, Ty i pozostali członkowie rodziny, a szczególnie Mama, nie możecie być bierni, bo choroba Taty i Was pochłonie.
                W mojej rodzinie ja "uciekłam" pierwsza z domu, pod pretekstem studiów, dokładnie na drugi koniec Polski. Potem druga siostra zwiała, pod pretekstem zmiany miejsca pracy, do innego miasta. Najmłodsza wyszła za mąż i w dniu ślubu wyprowadziła się z domu. Mama została sama, a że nic nie robiła aby przeciwstawić się tej sytuacji,(bo np. mieszkanie było ważne, bo co ludzie powiedzą itp.) po paru latach popadła w ciężką depresję… była jak roślina. Wtedy również opuściła dom. Udało się jej wyjść, ale nie do końca. Nie mieszka już z mężem.

                Możesz przeciwstawić się całej tej sytuacji kierując swe kroki do grup wsparcia (np.DDA) czy na terapie (jeśli jest to konieczne), przekonując Mamę, aby i ona dołączyła do w/w grup/terapii, robiąc to dla Was, dla siebie, i w ten sposób … też dla męża.

                Mnie do podjęcia terapii skłoniło jedno zdanie: "jeśli nic nie zrobisz, nie będzie dobrze, nie będzie nawet tak samo, ale będzie z każdym dniem GORZEJ"… Tylko, że ja wtedy nie mogłam już sobie wyobrazić, że może być … jeszcze gorzej niż jest.

                Teraz wpadłam na b.drastyczny pomysł, jednak pod warunkiem, że jesteś pełnoletni (ale lepiej skonsultuj go z kimś): skoro Tata nie wierzy, że pije i że "źle" się zachowuje, nagraj jego zachowanie w stanie "wskazującym", a potem puść ten film rodzicom, gdy będą w dobrych nastrojach. Może to ich "otrzeźwi" i da do myślenia, że dalej tak nie można żyć.

                Zyczę Tobie powodzenia. 🙂

                Gonzo
                Uczestnik
                  Liczba postów: 512

                  Słyszałem na zajęciach – taka "lekka" terapia. Ze jedyne co można zrobić to zająć sę swoim zyciem i swoim rozwojem.
                  Odrabianie lekcji za kogoś niczego go nie nauczy … Może tylo tego że nic nie trzeba robić bo inni się zajmą …

                  Dzieci nie maja możliwości żeby "uleczyć" rodziców bo nie taka ich rola w życiu.

                  Wyobraź sobie że leżysz w szpitalu podbiega do Ciebie sprzątaczka i chce Ciebie leczyć. Jakbyś się zachował….

                  Niestety dzieci są w hierarchii rodzinnej niżej. A jak próbują stanąć wyżej od rodziców to wielki znak że dzieje się żle ….

                  ja się "terapeutyzuję" ze dwa lata, a rok temu wyszedłem do ludzi z podobnym problemem. Kiedyś czytałem tylko książki ale prawdziwą ulgę przyniosła mi wyprowadzka z domu, a na prośby matki żebym wrócił trzykrotnie NIE…

                  Mogę polecić książkę, znam autorkę osobiście. Pomogła wielu osobom,może nie jest "wielkim psychoterapeuta". A może w tym jest jej wielkość 🙂

                  http://www.kapitalka.pl/ksiazki/18017.htm

                  Polecam meetingi DDA na odstawie 12 kroków

                  tam chodzą normalni ludzie, z normalnym problemem DDA.
                  nie ma fajerwerków (najwyżej świeczka 🙂
                  ale jest dobra, mądra i rozsądna pomoc

                  jest też możliwość spotkań z terapeutami.
                  Jak przeszukasz to forum to znajdziesz "chomika" z książkami dla DDA i innych osób które chcą więcej wiedzieć o problemie

                  Jesteś ważny, walcz o siebie…
                  Gonzo

                Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
                • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.