Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD jak się pozbyć?

Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
  • Autor
    Wpisy
  • barcelona
    Uczestnik
      Liczba postów: 100

      mam przyjaciółki. najlepsze na świecie. dają mi radość. kolorują mój świat. czuję się dobrze – z nimi. i nawet jak mi z nimi źle, to też dobrze. budujemy sobie taką naszą relację, czas leci, jest coraz lepiej.

      mam dom, w domu rodzinę. dużą. jestem odpowiedzialna za nią. lojalna. poświęcam czas, pieniądze, siebie na to, by funkcjonowała właściwie. daję tyle, ile mam. trwamy w swojej mafijnej zależności, potwornie skołtunione współuzależnieniem.

      i mam problem. niewybredne komentarze o moich przyjaciółkach. brak akceptacji. nie mam prawa widywać ich tyle, ile chcę i jak chcę. kiedy uciekam do nich, okazuje się, że jestem pojebana. no bo po co mi one. przecież mam dom. albo że znowu przyjechały. albo że znowu ja do nich i znowu mnie nie ma. jakbym była komuś potrzebna, a kiedy jestem, to nic po mnie. jakbym wyrzekając się ich, spełniła obowiązek wobec domu.

      próbuję pogodzić jeden świat z drugim. one nie czują się u mnie dobrze, krzywo na nich patrzą, stają się intruzami. pozostaje bywać u nich, ale komentarze nie ustaną. to trwa i trwa, przeszło rok. myślałam, że minie, nie mija.

      wiem, że mam prawo spotykać się z kim chcę, i ile chcę. jestem dorosła. ale chciałabym też, by moi bliscy w domu akceptowali moich przyjaciół. bo moje przyjaciółki są dla mnie ogromnie ważne. uczą mnie wolnego życia. otwierają oczy. palcem kują tę moją lojalność, która boli jak przecięta skóra.

      niby wszyscy chcą dla mnie dobrze, prawda? ale to chcenie mnie dobija.

      i jak to pogodzić? kogo poświęcić? wzajemnie się wykluczają coraz bardziej, to dwa odrębne światy i mnie trudno funkcjonować na granicy ich obu. nie umiem tak. nie mam szansy wynieść się z domu i żyć po swojemu. a nie chcę wciąż słuchać żartów i docinków za plecami o tym, że mi odbija. to boli – przecież przyjaźń to coś pięknego, rzadkiego, ważnego – czemu zamiast się z tego cieszyć, że kogoś takiego mam, to się staje takim problemem?

      coraz mnie rozumiem. coraz trudniej przetrwać. dziś przeryczany cały dzień. jak długo pociągnę? kogo stracę?……..

      maniek413
      Uczestnik
        Liczba postów: 732

        "i jak to pogodzić? kogo poświęcić? wzajemnie się wykluczają coraz bardziej, to dwa odrębne światy i mnie trudno funkcjonować na granicy ich obu. nie umiem tak. nie mam szansy wynieść się z domu i żyć po swojemu. a nie chcę wciąż słuchać żartów i docinków za plecami o tym, że mi odbija. to boli – przecież przyjaźń to coś pięknego, rzadkiego, ważnego – czemu zamiast się z tego cieszyć, że kogoś takiego mam, to się staje takim problemem?"

        Moim zdaniem tego pogodzić się nie da.Ja zalecam "złoty środek" – umiar i zdrowy rozsądek za św Tomaszem.Zaspokajasz ich potrzeby,ale inni chcą żebyś zaspokajała
        ich kaprysy

        "niby wszyscy chcą dla mnie dobrze, prawda? ale to chcenie mnie dobija."
        haha
        zgadza się tylko każdy z tych osób ma kompletnie inną wizję Twojego szczęścia.
        A tylko Ty wiesz co sprawia że naprawdę jesteś szczęśliwa ,bo to czujesz.
        Dopóki nie zaczniesz "słuchać" swoich uczuć i robić to co one Ci podpowiadają ,będziesz nieszczęśliwa.

        "a nie chcę wciąż słuchać żartów i docinków za plecami o tym, że mi odbija"
        Chcesz ,żeby Cię lubili ,ale pomyśl jaką cenę musisz zapłacić za to ,z ilu rzeczy zrezygnować.Zastanów się czy warto….
        Ile z siebie Dajesz,a ile miłości od nich dostajesz.
        Czy inni za wszelką cenę muszą Cię lubieć ?

        Czyń co uważasaz za słuszne.

        sabbia
        Uczestnik
          Liczba postów: 120

          Barcelona , chcesz byc lojalna wobec osob ktore nie są w porządku wobec Ciebie.Wysmiewana jest przyjazn i wazne dla Ciebie osoby.Chyba nikt Cie w tym domu nie rozumie i wydaje mi sie ze nikt Cie tak na prawde nie zna.Piszesz ze to dom skoltuniony współuzaleznieniem? Nie dostaniesz tam zgody i akceptacji na to co robisz,na to co dla Ciebie wazne.Tą przestrzen musisz znależć w sobie. To Ty musisz dac sobie pozwolenie ,zgode na robienie tego co ci sprawia przyjemnosc.Z twojego postu wynika ze przyjazn cie uskrzydla,koloruje Ci swiat? dlaczego masz z tego zrezygnowac? Nie daj soba manipulowac.

          maniek413
          Uczestnik
            Liczba postów: 732
            sinnlos
            Uczestnik
              Liczba postów: 134

              Witam Cie Barcelona.
              Wiem o czym piszesz gdyż w domu przeżywam to samo.
              Mam jedna przyjaciółke której moi rodzice nie toleruja. Moja matka nie odpowiada jej nawet na dzien dobry. Ona czuje sie u mnie w domu bardzo źle dlatego to zawsze ja jezdze do niej lub spotykamy sie na miescie. Rodzice tego oczywiscie nie toleruja. Uwazaja,ze to zla dziewczyna, ze ma zly wplyw na mnie – a ona po prostu uczy mnie jak zyc, jak walczyc o swoje, jak patrzec optymistycznie na swiat. Teraz gdy skonczylysmy studia i weekendy mamy wolne spotykamy sie jeszcze czesciej i rodzice kipa ze złości.
              Są źli, ze mam swoje zycie, ze wychodze z nia do kina czy na pizze, ze milo spedzam czas. Uwazaja, ze powinnam ciagle siedziec w domu i im przy wszystkim pomagac.

              Nie moge Ci nic madrego napisać bo jeszcze nie znalazlam dobrego rozwiązania z tej sytuacji. Wiem, ze z przyjaciolki nie zrezygnuje bo to ona jest najwazniejsza, to na nia moge liczyc w kazdej sytuacji, to ona pociesza, nakrzyczy, przytuli gdy mam ciezki dni. To jej moge sie wyzalic i zdradzic co mi lezy na sercu.

              barcelona
              Uczestnik
                Liczba postów: 100

                dzięki za dobre słowa – pobudzają do walki i otrzeźwiają myślenie.

                "Ile z siebie Dajesz,a ile miłości od nich dostajesz." – racja, mańku413. "Dopóki nie zaczniesz "słuchać" swoich uczuć i robić to co one Ci podpowiadają ,będziesz nieszczęśliwa." – to też kapitalne. ale linkiem mnie przeraziłeś!

                wy, dziewczyny, też macie rację i dzięki za Wasze słowa. od każdej zaczerpnęłam szczyptę rozumowania, której widać mnie zabrakło. zgłupiałam, lub dałam się zgłupieć.

                jeszcze nie wiem, co zrobię. ale nie odpuszczę łatwo.

                maniek413
                Uczestnik
                  Liczba postów: 732

                  czytam na interernecie o nadopiekuńczości,nadodpowiedzialności znalazłem taki fragment na podtwierdzenie moich słów

                  Skoro emocje są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, to nie powinno się ich dzielić na pozytywne i negatywne, lecz właśnie na radosne i bolesne. Wszystkie bowiem są pozytywne jako nośniki informacji o naszym życiu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane emocje, tym cenniejszą zawierają one informację. Sygnalizują bowiem jakiś stan egzystencjalny, który koniecznie powinno się zmienić, np. poprzez uwolnienie się z toksycznych więzi czy poprzez modyfikację błędnego postępowania.

                  http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/poznawanie_wl_uczuc.html

                Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
                • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.