Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Jak uciec, jak żyć
-
AutorWpisy
-
Hej, piszę tutaj pierwszy raz. Jestem w kropce i nie widzę wyjścia.
Mam 22 lata, mieszkam z rodzicami. Mama pije wieczorami, ojciec pije całymi dniami. Od 14 roku życia choruje na depresję i zaburzenia lękowe. Przyczynili się do tego moi rodzice i ich relacja, która padła od tamtego momentu. Od tego czasu mój ojciec pije nałogowo. Dni pełne strachu, gróźb, kłótni, niszczenia rzeczy w domu. Nie raz słyszałem od ojca, że idzie popełnić samobójstwo. Raz widziałem go z liną w ręce po mocnej awanturze, gdy spojrzał mi w oczy, tamtego dnia nigdy nie zapomnę. Czasami przechodzą mi myśli, że byłoby lepiej, gdyby to zrobił, ale z drugiej strony czuję ogromny ból. Żyję z rodzicami, którzy dawno już powinni się rozwieść, a tego nie zrobili. Jestem osobą samotną, bezrobotną, chorą psychicznie. Moja ostatnia praca zakończyła się kierowniczką, mówiącą mi, że nie nadaje się do pracy i mam się położyć do psychiatryka. Niszczę wszystkie relację, w jakie wchodzę. Boję się bliskości, nie ufam nikomu, w każdej relacji widzę zagrożenie. Jedyny „związek” w moim życiu, w który weszłem ślepo jako głupi gówniarz, zakończył się traumą do końca życia. Chcę się wyprowadzić, a nie mogę, bo ceny mieszkań przerażają, nie mam pracy, nikogo. Moja mama jak mnie skrzywdziła, tak mi pomogła, gdyby nie ona w tym domu, dawno mnie już by nie było. Relacja z ojcem jest żadna, nie rozmawiam i nigdy nie rozmawiałem z nim o moich uczuciach. Mam już wszystkiego dość. Jestem dorosły, a żyję w tym samym punkcie w jakim byłem jako nastolatek, czuję, że dzień za dniem marnuję swoje życie. Dzień za dniem, ich relacja jeszcze bardziej mnie niszczy. Nie potrafię nic zmienić, czuję bezsilność. Moja matka chcę się rozejść z ojcem już od kilku lat, ale nie wie jak to zrobić. Ja tymbardziej. Jesteśmy biedni, nie stać nikogo z nas by się wyprowadzić. Nie raz probowaliśmy wywalić ojca z domu, ale bez rezultatu, bo nie ma gdzie pójść. Tak czy siak, mieszkanie jest przepisane na niego. Jestem w takim punkcie, że przez głowę mi przechodzi po prostu uciec i zamieszkać na ulicy, nie martwiąc się czy ktoś mnie zamorduje czy nie. Jestem nieudacznikiem i nienawidzę siebie odkąd pamiętam.
Czuję się jak gówno, czuję się okropnie pisząc tutaj o sobie. Ale musiałem się gdziekolwiek wyrzygać. Nie wiem czy ktoś wgl to przeczyta, a tymbardziej odpisze, nie wiem czego oczekuję, pisząc tutaj moje żale. Może po prostu spytam czy ktokolwiek był kiedyś w takiej sytuacji jak ja i znalazł wyjście.
Hej Qubek,
Jeszcze nie jest tak źle jakby mogło być. Masz 22 lata a nie 40. Nie masz rozwodu ani takich problemów.
Jak na 22 latka i DDA wydajesz się naprawdę kumaty i jesteś w pełni świadomy swoich problemów. Mogło być znacznie gorzej.
No a masz pracę i stać Cię na wynajęcie pokoju w mieszkaniu ? To by Ci znacznie pomogło
Jsk chcesz ze mną pogadać to zostaw jakiś kontakt , nr czy mail.
U mnie ojciec pił ale już dawno temu i z pomocą psychologów powiedzmy że wyszedlem na prostej
daj znać
Hejka.
Rozumiem, co to znaczy być w głębokiej dupie. Wydaje się, że nie ma żadnego rozwiązania. Pamiętaj jednak, że zawsze możesz coś zrobić dla siebie. Trudno o wielkie zmiany, kiedy się mieszka z toksycznymi rodzicami i brakuje kasy. A dochodzi jeszcze depresja i zaburzenia. Nie rzucaj się z motyką na słońce. Pomyśl o malutkich krokach – działaniach, które troszeczkę poprawią myślenie o sobie. Tak abyś każdego wieczoru, zasypiając, mógł sobie powiedzieć: „Tego sobie gratuluję w tym dzisiejszym dniu.”. Niech to będzie nawet coś, co wydaje się z pozoru śmiesznie proste:
- 15 minut spaceru wokół domu
- umycie kubka po kawie
- złożenie pościeli
- prysznic
- niezareagowanie na zaczepki ojca
- albo właśnie świadome zaznaczenie granic
- wyszukanie najbliższego mityngu DDA (tylko ustalenie lokalizacji)
- lub zapisanie w kalendarzu dnia i godziny mityngu on-line
- podjęcie próby przełamania jakiegoś lęku społecznego i kontrolowany kontakt z ludźmi
- itd.
To tylko przykłady. Stosowałem czasem tę metodę u siebie i choć przez chwilę myślałem wtedy o sobie dobrze, z życzliwością i czułością: kiedy np. jako jedyne sukcesy w ciągu dnia wpisywałem to, że wstałem z łóżka przed 10.00 (ale jednak wstałem!) i umyłem zęby. Niech to będzie zawsze coś wyłącznie Twojego. Osobiste zwycięstwo. Szukaj takiego w każdym kończącym się dniu. Najlepiej zapisuj to sobie w telefonie lub zeszycie. Wiadomo, to tylko taka technika, ale w stanach depresyjnych trudno o coś większego. Pozostają jeszcze SPACERY na świeżym powietrzu, wśród zieleni – ponoć samo stawianie kroków już działa wspierająco na mózg.
-
Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez
Jakubek.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.