Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jak wybaczyć?

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarSandySlim
    Uczestnik
    Liczba postów: 1

    Witam . Jestem nowa na forum. Właściwie pierwszy raz odważyłam się żeby poruszyć ten temat. Jestem DDA . A najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój koszmar wciąż trwa. Mam 25 lat i mieszkam z rodzicami, którzy są na emeryturze. Mój ojciec całe życie pił i znęcał się psychicznie i fizycznie nad rodziną, dodatkowo oczywiście w parze z alkoholem doszło mnóstwo długów. Obecna sytuacja wygląda tak, że całą emeryturę ojca zabiera bank by spłacić długi i niemal połowa emerytury mamy też idzie na długi ojca. Ledwo starcza na opłacenie rachunków, nie mówiąc już o jedzeniu. Dlatego jako, że rodzeństwo ma już swoje rodziny a ja zostałam w domu to oboje rodziców są na moim utrzymaniu. Ojciec jakiś czas temu dostał udaru, więc wymaga stałej pomocy, co wcale nie przeszkadza mu w nałogowym paleniu papierosów które oczywiście on zawsze musi mieć, bo gdy się kończą to jest jak zwykle jedna wielka awantura i groźby że weźmie kolejne chwilówki czy kredyty. Czasem sytuacja jest naprawdę ciężka psychicznie i ciężko myśleć pozytywnie. Mimo wszystko wiele rzeczy już sobie przetłumaczyłam, całkiem nieźle radzę sobie w dorosłym życiu. Oczywiście czasem mam problem w związku bo są chwile że jedno piwo z kolegami potrafi mnie doprowadzić do histerii, no ale wiem dlaczego tak jest i skutecznie z tym walczę. Moim głównym problemem z którym nie potrafię w sobie żaden sposób poradzić jest podejście do mojej mamy. Mama jest złotą kobietą , zawsze wszystko robiła dla Nas i starała się łagodzić wszelkie sytuacje , nawet teraz po udarze mimo że jest ciągle wyzywana i tak pomaga ojcu nawet w czynnościach które jest w stanie zrobić sam. Całe życie bała się, że jeśli od niego odejdzie to nie poradzi sobie sama z dziećmi a gdy już dorośliśmy i zaczęliśmy poruszać temat rozwodu zdobyła się tylko na rozmowę z adwokatem i napisanie pozwu. Do rozwodu nie doszło i nie dojdzie, wcześniej z powodu tego, że za bardzo przyzwyczaiła się do ojca ( to raczej strach przed samotnością na starość, ale moim zdaniem zawsze lepiej być samemu z odwiedzającymi cię dziećmi i wnuczkami niż z człowiekiem który zniszczył i niszczy całą rodzinę, przez co niechętnie ktokolwiek nas odwiedza) . Zawsze też mama utrzymywała że nigdy ojca nie kochała po prostu miała już swoje lata i jak to kiedyś „wypadało” wyjść już za mąż więc każdy się nada. Teraz tym bardziej rozwód nie wchodzi w grę no bo „nie zostawi chorego” , jako że oprócz udaru z którym wiąże się cześciowy niewład jednej strony ciała jest także miażdżyca czyli troszkę jak choroba psychiczna. Kocham mamę całym sercem, życzę jej jak najlepiej i zawsze jej pomogę, wiem też że ona kocha mnie i również zawsze udzieli mi pomocy. Jednak nie daje mi spokoju pytanie „Dlaczego?”. Dlaczego skazała siebie na tak marne życie. Cieszy się ze swoich „porządnych” dzieci, ale te dzieci zostały dogłębnie skrzywdzone co przekłada się na ich całe życie. Dlaczego skazała własne dzieci na taki los. Dlaczego strach przed samotnością i nieporadnością był i jest ważniejszy od dzieci. Zawsze chodziliśmy zadbani i mieliśmy to co potrzeba łącznie z miłością matki. Zabrakło nam ojca i spokoju psychicznego. Dostaliśmy w gratisie traume na całe życie. Na wszelkie pytania zadawane mojej mamie odpowiedź jest „nie wiem” lub „po prostu byłam głupia” . Czy ktoś odpowie mi na pytanie jak jej wybaczyć?

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2334

    Cześć,

    Pytasz się jak wybaczyć mamie ale piszesz także o traumie na całe życie. Jak dla mnie najważniejsze w pierwszej kolejności byłoby zajęcie się sobą. Poszukaj przede wszystkim pomocy dla siebie. Masz dopiero 25 lat i mnóstwo życia jeszcze przed Tobą. Zajmij się sobą.

    Wybaczenie mamie wymaga pracy przede wszystkim nad sobą, nikt nie poda Ci tutaj szybkiego przepisu jak to zrobić. To jest proces, który potrzebuje czasu i poznania różnych schematów. Twoja mama podobnie jak Ty jesteście osobami współuzależnionymi i przez to macie określone schematy myślowe i reakcje, które należy pokonywać. To jest jak wgrywanie zupełnie nowego systemu operacyjnego.

    Wierz mi lub nie ale najlepsze co możesz teraz zrobić, to zadbać przede wszystkim o siebie. 🙂

    Pozdrawiam ciepło

    Fenix

     

    Avatarb_89
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Doskonale Cię rozumiem – sama mierzę się z tym samym pytaniem. Podobnie, jak u Ciebie, w mojej rodzinie był – i jest – alkohol, przemoc psychiczna, fizyczna, długi, komornicy, wizyty policji, koledzy menele, okradanie domu, żeby mieć na alkohol… Na pewno znasz to wszystko. Jakiś czas temu, pojawiło się we mnie to pytanie – dlaczego mama nigdy nie zrobiła nic, żeby nas przed tym ochronić? Owszem, bardzo ciężko pracowała i robiła wszystko, żeby nas dobrze wychować, ale jednak nie zerwała toksycznej relacji z ojcem. Ta myśl, jest bardzo bolesna. Ale jak pisał Fenix – ja, jak i ona – obie jesteśmy współuzależnione. Myślę, że nie robiła tego przeciw nam, nie chciała nas krzywdzić, nie wybrała dla nas świadomie takiego losu. To uzależnienie ojca zniszczyło mnie i ją, zabrało jej mechanizmy obronne, a nawet wiarę w siebie, tak, żeby potrafiła ziścić myśl o odejściu. Trudno sobie wyobrazić, żeby człowiek który latami jest poniewierany fizycznie i psychicznie, mieszany z błotem i upokarzany każdego dnia nagle powie „do widzenia” i zamknie za sobą drzwi. Warto spróbować terapii, popracować z psychologiem i spróbować się wyzwolić. Mnie to pomaga, wierzę że i Tobie się uda 🙂

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.