Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jak żyć z kimś chorym na dda?

Przeglądasz 10 wpisów - od 91 do 100 (z 110)
  • Autor
    Wpisy
  • Netka
    Uczestnik
      Liczba postów: 512

      nic, nic czasem – starling Ci udowodni, że jednak jesteśmy chorzy 😛 :laugh: :silly:

      Wiem, wiem Joel – znam Twoją historię po tym co napisałeś w mailu … jednakże nie zawsze tak bywa w życiu i nie można uogólniać 😉

      W Twoim wypadku to co zrobiłeś na dziś jest najlepszym rozwiązaniem

      Katarzynka21
      Uczestnik
        Liczba postów: 808

        DooShek, A ja pisalam i jedno i drugie i wcale te dwa podejsci (walczycvs zostawic) sobie nie przecza. Bedac w zwiazkuk trzeba walczyc jesli widac realna mozliwosc naprawy i pozostania w zwiazku, na ktorym nam zalezy. Jesli osoba chce naprawiac, tworzyc zwiazek, a nie go niszczyc, choc czasem moga byc gorsze momenty, to jednak przy zalozeniu, ze zwiazek idzie w dobra strone, wysilkiem obu osob-trzeba walczyc. POtem mozna liczyc na na prawde dobry zwiazek. Na zwaizek, w ktorym ludzie duzo o sobie wiedza, ufaja sobie, maja za soba trudne, ale i przepracowane momenty. Maja szanse na wspanialy zwiazek. Inna sprawa jak w zwiazku nie dzieje sie lepiej, jak jest caly czas zle, brak szacunku, zaanagzowania i zero woli naprawy, nie mowiac juz o zaniechaniu tego zwiaku. Wtedy trzeba spie…rzac gdzie pierz rosnie, bo KAZDY ma prawo do spokojnego, dobrego i szczeslwiego zwiazku. Kazdy ma prawo do szczescie- nawet ten ktory cale zycie byl szczesliwy 😉 Ma prawo do kontynuacji tego stanu 😉

        Joell44, jesli osoba Cie rani i robi to swiadomie to nie pozwol na to! NIkt nie ma prawa Cie krzywdzic. NAwet osoba krzywdzona w dziecinstwei nie ma prawda tego robic!

        Co do motywow odejcia. Slysze tu rozne opinie, a moze dziewczyna po prostu zmienila zdanie i juz nie chce kontynuowac tego zwaizku. Moze nie wynika to z jakis zawoalowanych intencji. Moze tak po prostu nie chce juz tego zwiazku. Nawet DDA tak moze miec 😉 Moze po prostu nie potrafi poradzic sobie z odpowiedzialnym zerwaniem tego zwiazku i z tego jej zachowanei wynika.

        joel44
        Uczestnik
          Liczba postów: 110

          Katarzynka21 napisał:

          Joell44, jesli osoba Cie rani i robi to swiadomie to nie pozwol na to! NIkt nie ma prawa Cie krzywdzic. NAwet osoba krzywdzona w dziecinstwei nie ma prawda tego robic!

          Co do motywow odejcia. Slysze tu rozne opinie, a moze dziewczyna po prostu zmienila zdanie i juz nie chce kontynuowac tego zwaizku. Moze nie wynika to z jakis zawoalowanych intencji. Moze tak po prostu nie chce juz tego zwiazku. Nawet DDA tak moze miec 😉 Moze po prostu nie potrafi poradzic sobie z odpowiedzialnym zerwaniem tego zwiazku i z tego jej zachowanei wynika.”
          Katarzynka21 na poczatku za raz po rozstaniu tez tak myslałem ze faktycznie moze juz niechce byc ze mna. Tylko ze argumenty ktore uzyla sa tak dziwne ze nie znam nikogo kto by sie nimi mogl posluzyc. Wystarczylo spotkac i powiedziec wiesz niekocham Cie bylo fajnie ale coz trudno. Wowczas bym to zrozumial a tymczasem dostaje smsa o tresci ktorej tu nie powtorze bo po prostu troche wstyd. Szkoda z enie ma tu opcji priv bo chetnie bym Ci go wysłał abys mogla sama ocenic. Rozmawialem juz z innymi DDA o tym opowiadajac im te detale nie mieliwatpliwosci.

          Anonim
            Liczba postów: 20551

            Do DooSHek: Przede wszytskim – dobrze, ze pytasz, ze nie bedac DDA chcesz z kims byc i mu/jej pomoc. Strategia, ktora wywolala wielka dyskusje "leczysz sie albo odchodze" to najgorsza z mozliwych, skuteczna w stosunku do alkocholokow, ale nie DDA.
            Sama jestem DDA i wiem, co sprawia, ze sie czuje lepiej, ze chce cos zmieniac.
            1) Zrozumienie´- nie ma nic gorszego niz wysmiewanie sie czy bagatelizowanie. Wiele DDA spotyka sie z rekcjami typu "wymyslasz sobie", "przesadzasz". Slowa "rozumiem", "szanuje", "chce wiedziec, co czujesz", "jak moge ci pomoc" – maja magiczna moc.
            2) zainteresowanie problematyka DDA – ksiazki, strony w necie, a takze grupy wsparcia (nie mylic z terapia!). Jesli Ci naprawde bardzo zalezy, idz razem z Twoim DDA na miting otwarty. Zaloze sie, ze wiele zrozumiesz, jak posluchasz tych ludzi. Poza tym sprobuj ccegos takiego – "nie chcesz isc sam/sama, pojde z Toba, przynajmniej ten pierszy raz"
            3) Rozmowa, rozmowa, rozmowa. i jeszcze raz rozmowa. Mnie to pomaga zawsze. Szczera, z cala uwga i zaangazowaniem, na jakie Cie stac.

            Pozdrawiam i powodzenia.
            DDA, oprocz wszystki wad i problemow maja tez wiele zalet 😉

            Katarzynka21
            Uczestnik
              Liczba postów: 808

              Joell44. no to ciekawa jestm bardzo co tez w tym smsie, bo jakos nie moge sobie wyobrazic. No coz, nie wiedzac jak sytuacja wygladala, nie potrafie sie wypowiedzec do konca ;-( Wiem tylko tyle, ze czasem uzaleznienie od kogos tak bardzo trzyma, ze mimo tego ze nie chcemy juz kontynuowac tego zwiazku, uzyjemy wszelkich metod, zeby jednak ten zwiazek trwal. Zrywamy i potem to uzalenienie tak daje w kosc, ze wracamy tlumaczac pokracznie to swoje odejscie itd, potem znowu odchodzimy, i znowu potrzeba bycia z kims tak bardzo nas ciagnie tam do tylu. I tak w kolo Macieju. Jak czujemy potrzebe to wydaje nam sie,z e to milosc i ta miloscia slowna zarzucimy osobe, a jak juz emocje po osamotnieniu opadna i znowu jestesmy w zwaizku to wiemy,z e to nie milosc ;-(

              joel44
              Uczestnik
                Liczba postów: 110

                Ok podaj meila wysle ci go. Sama sobie ocenisz.

                mżonka
                Uczestnik
                  Liczba postów: 12

                  Sama zadaję cobie to pytanie non stop. Mój mąż jest DDA. Dopuki nie pojawiło się w naszym zyciu dziecko było ok. Jakoś radziłam sobie z jego humorami i "odwracaniem kota ogonem" nie było to aż takie częste. Gdy zaszłam w ciążę postanowilismy wziąść ślub i zrobiło się nieciekawie. Mąż znęca się nademną psychicznie, szantażuje, że jak będę myślała o rozwodzie to wywiezie synka za granicę i nigdy go nie zobaczę albo że w sądzie odbierze mi opiekę nad dzieckiem. Poza tym prowokuje kłutnie i potem zwala winę na mnie, że to niby ja chcę się kłucić. Nic do niego nie dociera, gdy umyśli sobie, że coś jest czarne to nawet gdybym tłumaczyła, że wcale tak nie jest to i tak go nie przekonam a tylko jeszcze usłyszę kilka wyzwisk.Poza tym podkreśla, że jestem z rodziny patologicznej bo moja mama jest rozwiedziona. Nie wiedziałam co robić. Początkowo dużo rozmawiałam, mówiłam o tym co czuję i próbowałam bezskutecznie wyciągnąć od niego jego uczucia. Rozmowy pomagały na krótko i w końcu popadałam w jakies paranoje bo nalogowo myślę (zostało mi do dziś) co zrobić żeby było dobrze? Potrafię myślec całymi dniami o tym i potem najleprze pomysły wcielam w zycie a z kolei mąż jakby mi nogę podstawiał i to co miało być dla nas miłe i dobre przeistacza w piekło (nawet głupi spacer kończy się awanturą). Potem zaczęłam robić dokładnie tak jak on, chciałam mu obrazowo pokazać co robi ale było jeszcze gożej. Ze wzglęu na dziecko (10 miesięcy) postanowiłam się rozstać (po tym jak zobaczyłam jak nasz syn krzyczy -po swojemu- na pluszowe zwierzątko i robi przy tym minę podobną do tej jaką robi mąż gdy wydziera się na mnie). Poszłam do sądu gdzie uzyskałam informację na temat rozwodu i dowiedziałam się, że mąż nie uzyskka opieki nad dzieckiem nie posiadając własnego mieszkania jeśli u jego rodziców nie ma warunków do prawidłowego rozwoju dziecka i że ogólnie nie tak łatwo matce odebrać dziecko. Wieczorem powiedziałam mu ze spokojem co się dowiedziałam. Był zaskoczony, że poszłam do sądu i że jestem gotowa na taki krok.Postawiłam mu ultimatum (tak jak radziła tutaj jedna z was) albo terapia albo rozwód. Mąż zdaje sobie sprawe z tego że jest dda i już kiedys chciał iść na spotkanie ale nie trafił tam gdzie trzeba si się poddał. Powiedział że nie chce nas stracić bo nas kocha i zrobi wszystko. We wtorek pierwszy miting mam nadzieję, że się tam odnajdzie i będzie chciał chodzić a w poniedziałek zapiszę nas oboje do psychologa(ale osobno bo u nas w mieście nie ma psychologa rodzinnego). Mam nadzieję, że uda się nas oboje naprawić bo nie tylko DDA ma problemy ale i osoba żyjąca z DDA w stałym związku. Szkoda że nie ma mitingów dla połówków dda my też czujemy się zagubieni w sytuacji i bezradni, nie wiemy jak postępować. Mam nadzieję, że stwozymy jeszcze wspaniałą i kochającą się rodzinę, bez kłutni każdego dnia.

                  joel44
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 110

                    Jestes bardzo dzielna, mysle ze macie szanse na to by bylo lepiej tylko on tez musi tego chciec. Samo chodzenie na terapie moze nie wystarczyc potrzebne jest pelne zaangazowanie. Masz racje ze szkoda z e nie ma zadnych zajec dla osob zyjacychz partnerami DDA.

                    Netka
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 512

                      Annvina przyznaję Ci rację w 100%

                      Anonim
                        Liczba postów: 233

                        Kto powiedzial ze nie ma w poradniach malzenskich sa Moze powinnas z nim isc na terapie ale mysle ze przedewszystkim trzeba dojsc do sedna tego skad sie biora te wszystkie problemy i rozmawiac rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac ale to tak ogolnie niemowie o przedstawionej wczesniej sytuacji A co do tego Gratuluje Ci ze postanowilas dzialac jestes odwazna kobieta matka mysle te maz sam sobie nieradzi kiedy pojawilo sie dziecko w zyciu wszystko sie przewartosciowuje staje na glowie i mezczyzni czesta sie gubia A skoro on jest dda i sam ze soba nieumie sobie radzic ciezko zeby bral odpowiedzialnosc za rodzine Mysle ze jemu potrzebny jest psycholog ale to moje zdanie zycze Ci powodzenia bo walczysz nietylko o siebie ale o przyszlosc swojego dziecka

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 91 do 100 (z 110)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.