Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Jeden racjonalny powód…

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
  • Autor
    Wpisy
  • nevermind1812
    Uczestnik
      Liczba postów: 129

      …by żyć????? Lata rodzinnego koszmaru moga dobiec konca.. Ale niestety koszmar trwa dalej. Co zrobic gdy ngale uświadamiasz sobie że matka wybiera ojca pijaka… Co zrobic gdy po 4 latach dowiadujesz sie że Twój zwiazek to kłamstwo.. A gdy czujesz bolesna pustke.. Okazuje sie że nie masz przyjaciela?? Nie mam nikogo.. A przebyanie z sama soba dostarcza mi bólu..walczyć czy się poddać?? Czy to normalne że każdego dnia źycia myśle o śmierci??…nie mam siły

      Loca
      Uczestnik
        Liczba postów: 113

        Przetrwać. Przy całym tym koszmarze i sytuacjach bez wyjścia, zawsze okazuje się, że mamy jakąś siłę, by przetrwać. Nie czekaj, aż ojciec przestanie pić, bo pewnie nie przestanie. Nie czekaj, aż matka się opamięta, bo pewnie się opamięta, przyjaciel zrozumie, bo może nie jest naprawdę przyjacielem. Przede wszystkim przestań czekać na cud, że nagle wszystko się odmieni. Przestań przejmować się matką i ojcem, a pomyśl wreszcie o SOBIE. I swoje siły przeznacz na siebie, a nie na matkę i ojca. Cokolwiek zrobisz, oni i tak pewnie się nie opamiętają. Może nie warto oglądać się za miłością, która okazała się niedojrzała.
        Miałam mnóstwo takich sytuacji i myśli i naprawdę wiem, jak to jest. Dziś już jestem w tej niezwykle szczęśliwej sytuacji, że na wiele z tych spraw mogę patrzeć z dystansem. Wiem, że zmarnowałam kawał życia, zmagając się z alkoholizmem ojca, samotnością, bólem i niezrozumieniem. I wiem, że gdybym cofnęła czas, z tą świadomością, którą już mam, wcale nie byłoby lepiej. Ale przetrwałam i wiem, że naprawdę nie warto marnować swojego życia dla kogokolwiek.Strasznie gorąco Cę pozdrawiam.

        pompejusz
        Uczestnik
          Liczba postów: 13243

          No nevermind1812, to co pisze loca to prawda…

          Ty nie jesteś tu pierwszą osobą, która straciła motywację by żyć,nie jesteś pierwsza ze swoimi przeżyciami i doświadczeniami…każdy z Nas tu ma jakieś swoje hisorie,mniejsze lub większe ale nie ja nie znajduję żadnego powodu w swoim życiu a tym bardziej w czyimś żeby nie chcieć żyć!!!
          Powtarzam to bardzo często,że nie wybieraliśmy swojego życia,rodzin i dzieciństwa,DDA to nie jakaś kara,to doświadczenia a co za tym idzie cechy którymi zostaliśmy obwarowani przez życie i tyle,,,teraz kiedy jesteś już dorosła musisz wziąć życie w swoje ręce,zacząć coś zmieniać,terapie,mitingi,wizyty u psychologa,praca nad sobą i tyle…poza tym jest mnóstwo zajęć,zawodów,studiów i zainteresowań,książek,programów i muzyki która Ci pomoże w problemie…nie traktuj życia tak jakby wszystko było przeciw Tobie!!!To co się teraz z Tobą stanie jaką obierzesz drogę i co będziesz myśleć zależy wyłącznie od Ciebie!!!!!:)

          ewelka1982
          Uczestnik
            Liczba postów: 4746

            Zgadzam sie,trzeba przetrwac.Nigdy nie jest tak zle,by nie moglo byc lepiej,nie ma sytuacji bez wyjscia.Czasem,gdy wali sie wszystko na raz,mysle,ze to juz koniec swiata,ze nie dam rady.Ale jednak daje,o dziwo.Zawsze jest nowy dzien.Jako osoby dorosle,myslace,zastanawiajace sie nad soba,majace takie,a nie inne doswiadczenia jestesmy blizej celu.Owszem,nasza przeszlosc moze byc nasza zmora,moze tez byc napedem do szukania siebie,do zbudowania zycia takiego,jakim my chcemy zyc.Pozdrawiam

            Niunia86
            Uczestnik
              Liczba postów: 1231

              Walczyc o siebie! Wiesz wielu z nas ma takie same problemy jak Ty. Ale uwierz mi to nie powod aby sie poddac. Musisz zrozumiec ze nie zmienisz swoich rodzicow na sile ale siebie mozesz. Szukalas pomocy na terapi? To jest Twoje zycie nie marnuj go na zastanowieniu sie dlaczego tylko zawalcz o siebie o wlasne szczescie. Uwierz mi ze moje zycie wcale nie jest bardziej kolorowe, moj tata sie opamietal, zrozumial ze jest chory i juz nie pije. Ale trwalo to prawie dwadziescia lat. Ja rowniez nie mam przyjaciol choc ludzie uwazaja mnie za dusze towarzystwa. A moje piecioletnie malzenstwo to tak naprawde jedna wielka porazka z ktora walcze kazdego dnia. Wiesz jak trafilam tu na forum myslalam podobnie ze nie ma po co walczyc. Teraz juz wiem ze nie warto sie nad soba uzalac tylko trzeba wziac sie w garsc i pracowac nad soba. w przeciwnym przypadku dalej bedziesz wegetowac i zycie bedzie Ci uciekalo przez palce.

              PATRYCJA123
              Uczestnik
                Liczba postów: 471

                pompka zapisz:
                „No nevermind1812, to co pisze loca to prawda…

                Ty nie jesteś tu pierwszą osobą, która straciła motywację by żyć,nie jesteś pierwsza ze swoimi przeżyciami i doświadczeniami…każdy z Nas tu ma jakieś swoje hisorie,mniejsze lub większe ale nie ja nie znajduję żadnego powodu w swoim życiu a tym bardziej w czyimś żeby nie chcieć żyć!!!
                Powtarzam to bardzo często,że nie wybieraliśmy swojego życia,rodzin i dzieciństwa,DDA to nie jakaś kara,to doświadczenia”

                Trochę mnie zbulwersowały twoje słowa, że nie jest pierwszą osobą… itd fakt nie jest pierwszą ani ostatnią, ale jej problemy są najważniejsze bo są jej- cudze problemy nie poddają się wartościowaniu. Skoro nie znajdujesz w swoim życiu powodów które motywują do śmierci – to jesteś szczęściarą. Gdyby każdy miał tak silną psychikę to pewnie nie było by tylu samobójstw.

                nevermind1812-mogę powiedź ci tylko tyle że moja mama próbowała kilka razy popełni samobójstwo, myślałam wtedy że jest egoistyczną osobą dlaczego nie myślała wtedy o mnie miałam zaledwie 5lat. Kiedy zachorowałam to wiem, że to nie jest takie proste, psychika potrafi splatać figla, natomiast warto żyć, bo wiem z doświadczenia, ze kiedy jest już tak źle ze gorzej być nie może zapala się zielone światełko i człowiek zaczyna zastanawiać się dlaczego wtedy o takich głupotach myślał. Dobrym rozwiązaniem jest terapia. Trzymaj się będzie dobrze musi być

                pompejusz
                Uczestnik
                  Liczba postów: 13243

                  „Trochę mnie zbulwersowały twoje słowa, że nie jest pierwszą osobą… itd fakt nie jest pierwszą ani ostatnią, ale jej problemy są najważniejsze bo są jej- cudze problemy nie poddają się wartościowaniu. Skoro nie znajdujesz w swoim życiu powodów które motywują do śmierci – to jesteś szczęściarą. Gdyby każdy miał tak silną psychikę to pewnie nie było by tylu samobójstw.”

                  ale ja nie miałem nic złego na myśli pisząc te słowa…poza tym jestem szczęściarzem a nie szczęściarą:) Chodziło mi o to żeby nevermind1812 nie czuła się sama ze swoimi problemami i tyle,może źle to ująłem…ale nie można nikogo klepać po plecach kiedy stracił sens życia?Bo co masz powiedzieć komuś kto chciał popełnić samobójstwo?Dobrze zrobiłeś?rozumiem Cie?Wierz mi,że znam ten temat bo moja niedoszła żona chciała popełnić 3 razy samobójstwo, gdzie raz ja ją ratowałem a dwa inne to całkiem inna histroia, i wiem jakie to jest przeczycie po pierwsze dla otoczenia a po drugie dla samej osoby która straciła sens….kiedy nie da się do niej dotrzeć tylko przez to że ona tego poprostu nie chce bo nie widzi szansy na pomoc….bardzo trudno komuś kto kocha tą osobę wytłumaczyć cokolwiek,tym bardziej że się nie ma specjalistycznej wiedzy…
                  nevermind1812 musisz iść przynajmniej do psychologa i to jest najlepsze wyjście!!!

                  mase
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 9410

                    pompka zapisz:
                    „Powtarzam to bardzo często,że nie wybieraliśmy swojego życia,rodzin i dzieciństwa,DDA to nie jakaś kara,to doświadczenia”
                    z tym się natomiast można zgodzić. Rzecz w tym, żeby nie wychodzić z założenia, że jestem dda, więc moje życie nie ma sensu, bo ja na nie, nie mam wpływu. Oczywiście to jest trudne, ale chodzi o to, żeby się nie nakręcić za bardzo. Na to co było nie mamy wpływu, ale już na to co nas czeka, mamy.
                    Nevermind, jak pisze Patrycja123 to są Twoje problemy i są one najważniejsze. Musisz pamiętać, że jeszcze wiele możesz w życiu zmienić. A życie masz tylko jedno (no chyba, że ktoś wierzy w reinkarnację).

                    agus
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3567

                      hmmmm… pamiętam jak 3 czy 4 lata żyłam tak jak Ty 🙁 codziennie się budziłam z takimi myślami, problemami…. nie powiem są dni że mam ochotę się zabrać z tego świata…ale znalazłam w sobie siłę udałam się na terapię… teraz zbudowałam sobie swój świat o który dbam, który pielęgnuję… po terapii o czym pisałam i pisać będę nie szukam siły, oparcia w innych szukam jej w sobie…. bo tak naprawdę nikt mi nie jest w stanie pomóc ( mąż, mama, babcia, teściowa… itd…. zapanować nad swoim życiem mogę tylko i wyłącznie JA)… mam teraz słabszy moment w życiu… znów zbliżają się kłopoty z męża strony…. WIELKIE KLOPOTY….mam nerwy, dołki bo kamieniem nie jestem… ale mam swoją firmę, którą w ramach terapii i sprawdzenia własnych sił założyłam… idzie nieźle…. swoje życie… i dziecia… dla których mam po co żyć….

                      a wracając w tamte czasy depresji myśli samobójczych myślę sobie KUZWA TYLE LAT ZYCIA UCIEKLO MI PRZEZ NIEMOC, Z KTÓREJ NIE CHCIALAM WYJSC… TO JEST CZARNA DZIURA W MOIM ZYCIORYSIE…

                      Edytowany przez: agus, w: 2012/01/30 10:30

                      pszyklejony
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 2948

                        agus zapisz:
                        ” znów zbliżają się kłopoty z męża strony…. WIELKIE KLOPOTY….”

                        Nie znam sprawy, ale jak idzie burza, to się zwija żagle, tylko tyle zostawia aby utrzymać kurs dziobem do fali.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.