Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD jestem zły

Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
  • Autor
    Wpisy
  • Vis
    Uczestnik
      Liczba postów: 95

      zły na to, że nie widzę efektów. od ponad roku chodzę na terapię, robię też dużo sam, czytam, ćwiczę. a większych zmian w moim życiu dalej nie widzę. uważałem, ze największą z nich byłoby to żebym z kimś był . 29 lat i ciągle sam. owszem były osoby, była dziewczyna super, jedna może kilka. bałem się wtedy, żeby nie zobaczyła ojca, mojej sytuacji a w końcu a może przede wszystkim mnie. chore, ale tak myślałem. inną dziewczynę – spodobała mi się, gdy było już za późno, po tym jak ją spotkałem do momentu, gdy chciałem z nią być minęło dużo czasu. w tym czasie "nosiło" mnie, bałem się z nią rozpocząć, że jej psychicznie coś zrobię, nie byłem przede wszystkim pewien, czy to właśnie z nią powinienem. trochę mnie to nauczyło, poszedłem do psychologa. teraz boję się że jeszcze kogoś spotkam, a zbyt pózno zareaguję.
      w życiu zawodowym coś się zmienia, nawet dużo. ale jeszcze trochę do zrobienia jest. boję się przede wszystkim oceniania przez innych, wiem, że to częste u osób z dda, ale ciężko to zmienić.
      chciałbym znaleźć coś co by mnie cieszyło, nie muszę przecież zaraz znaleźć miłości swojego życia. dużo rzeczy już przerabiałem, sport, komputery. może do sportu powinienem wrócić tylko czasu nie mam za wiele bo pracę zmieniłem.
      kiedy "zaskoczę", ile jeszcze będę się męczyć? nie muszę przecież zaraz znaleźć "miłości swojego życia". ważne żeby znaleźć coś co cieszy i rozwija, a na dziś to nie wiem czy coś takiego jest. cały się skupiłem na pracy nad sobą – to rozwija, ale nie zawsze cieszy, szczególnie gdy są porażki. chcę chyba poprostu zacząć być dumny z siebie.nie wiem kiedy zacznę.
      jeśli komuś po przeczytaniu coś przyjdzie do głowy, jakieś przemyślenia, to napiszcie
      dziękuję i pozdrawiam

      starling
      Uczestnik
        Liczba postów: 197

        miałam dziś nocne starcie z 'Pianistką’ która leżała od paru lat w stosie nieobejrzanych filmów, i jestem w związku z tym nieco poobijana.
        „Próba zbudowania czegoś realnego, przekroczenie siebie samego to dla nich wszystkich ogromny wysiłek. Mają w sobie ogromną wrażliwość i potencjał – tym silniejsze, im dłużej były skrywane. Jest w nich też pragnienie, które ich motywuje i nie pozwala się cofnąć. Ale przy tym wszystkim są słabi i nieporadni. I to właśnie ich niemoc niszczy wszelkie wysiłki. Nie ma między nimi komunikacji – nie mogą więc sobie pomóc. Walter nigdy nie pojmie logiki Eriki, Claire do końca nie zrozumie racji Jaya, a Ruby nie dana będzie szansa rozmowy z Frankiem. Dlatego zmiany ostatecznie nie nastąpią.”
        to cytat z recenzji
        http://film.onet.pl/F,8061,1081556,1,600,artykul.html
        zastanawiam się nad tym co napisałeś, bo przecież i ty i w sumie 'my’ wszyscy pisujący na tym forum mamy pozytywistyczne przekonanie że cały wysiłek włozony w prace nad sobą powinien przynieść efekty, dac uspokojenie, wiarę w to że zycie nie będzie sprawiac bólu a przynajmniej nie zawsze.
        Więc czemu ci ludzie z filmów tego nie wiedzą ?
        Kiedy zapytano Woody Allena czy naprawdę jest tym neurotycznym niepozbieranym facetem jakiego gra we własnych filmach, odpowiedział ze gdyby był to przeciez nie dałby rady ukończyć żadnego z nich 😉

        Vis, w pierwszej chwili przeczytałam tytuł posta że jesteś 'zły’ myslałam ze sie pochwalisz jakimś swiezo wyrządzonym złem.Patrzę a tu normalny niezagłęboki dołek, e tam, nie bawię się, trudno dziś o prawdziwe zło 😛

        Edytowany przez: starling, w: 2008/02/09 14:29

        Estera Milewska
        Uczestnik
          Liczba postów: 542

          Ja chodzę na terapię, krócej niż Ty, ale stale słyszę na niej: zaakceptuj to, że na razie jest jak jest. Nie skupiaj się na samym celu, ale na dążeniu do niego. Nie rozważaj i nie dziel przeszłości na atomy, i na ich podstawie nie buduj sobie przeświadczenia, które prowadzi do strachu. Nikt nie wie jak będzie nastęonym razem. Pomyślałeś kiedykolwiek: a może się uda? może nastepnym razem nie będę zwlekać? Ty mówisz, że nic się nie zmieniło lub że zmieniło się nie wiele. A czego Ty właściwie chciałbyś od siebie, co? Chciałbyś się stać zupełnie innym człowiekiem, bez całego bagażu doświadczeń? Nigdy nie będziesz zupełnie innym człowiekiem, bo wsystko, co przeżyłeś i przeżywasz jest w Tobie i jest częścią Ciebie, składa się na Ciebie jak puzzle przedstawiające piękny pejzaż, którym jesteś właśnie Ty. Na pewno zaszły jakieś zmiany tylko może ich nie dostrzegasz zastnów się.

          skandal
          Uczestnik
            Liczba postów: 139

            Ja dopiero zacząłem terepie ale jeśli chodzi o zmiany to powiem, że ja je zauważam. W tym wypadku moim zdaniem nawet samo podjęcie walki jest "wielka zmiana". Mogłeś ten czas wykorzystać na nicnierobienie a jednak robisz COS. Fajny sposób na uwidocznienie sobie swoich zmian lub chociazby jakis pozytywów to "podsumowanie" dnia bądź tygodnia jeśli chodzi o to co nam się udało. Ja tak robię np przed snem, kiedy dopada mnie czasem jakas zła myśl przed snem. Np myśle sobie tak:
            -rano wstałem zadowolony (czesto bywalo inaczej..)
            -poszedłem na rozmowe z szefem a tak się jej bałem (i nie istotny wynik, przynajmniej nie teraz )
            -w domu zamaist poklocic sie o byle gowno spokojnie opanowalem swoje emocje i coraz lepeiej mi to wychodzi i nie ma wojny na slowa
            -gdy znów myślałem "co by bylo gdyby" postanowilem że następnym razem nie będę miał powodu tak myśleć bo zrobie/postaram się zrobić to czego nie mogłem albo się bałem
            itp
            -i teraz leże i zasypiam i myśle o tym jak mi minał dzień …i to mi pomagaB)

            W ten sposób udowadniam sobie, że nie jestem taki zły jak czasem soebie wmawiam! Czasem staram się poprostu dostrzegać słońce gdy pada deszcz …bo ono zawsze jest chociaż ukryte za chmurami:)

            Vis
            Uczestnik
              Liczba postów: 95

              hej, dzięki, na szczęście choć generalnie nie czuję się jeszcze szczęśliwy, brakuje jeszcze dużo to wczoraj miałem wieczorem wesołe chwile. powiedziałem jednej na imprezie (trzeba zawsze szukać jak się nie ma:) )że ma fajne kolczyki, taka zaczepka, a ona w ogóle ich nie miała:)
              to tak jak kiedyć powiedziałem dawno nie widzianej koleżance, sądząc po większym brzuszku, że jest w ciąży a ona na to że nie jest hhe. czasem jest się z czego pośmiać

              pogadam z psychologiem choć wiem że to może i z 5lat potrwać. ale dobrych rad nigdy mało stąd piszę tutaj. ppa

              Convenna
              Uczestnik
                Liczba postów: 3

                Ja jestem przerażona…
                Pół roku po terapi miotam się sama ze sobą jak nienormalna. Nierozumiem, wszystko mnie przytłacza, dopada mnie na zmiane a to obojętność a to fala bardzo intensywnych uczuć. Jest mi niedobrze z samą sobą…aż się boje o tym napisac ale mam wrażenie że wtedy było lepiej…chociaż mogłabym napisać że jestem zła…

              Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
              • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.