Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Kiedy zamykamy za sobą drzwi….

Przeglądasz 5 wpisów - od 31 do 35 (z 35)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      Nie, no jasne, że nie jest to marzenie. To jest opcja przejściowa 🙂 Nie ukrywam, że dla mnie to wygodne bo odpada szukanie mieszkania, umowy, itp.
      Nawiązując do Twoich rad i pytań – moje uczucia jak o tym myślę są różne. Tak jak pisałem często górę bierze taki zwykły lęk, rzekłbym pierwotny. I wtedy mówię sobie: siedź gdzie jesteś, nigdzie nie wracaj 🙂 Natomiast jak zaczynam o tym myśleć (rozważanie "za" i "przeciw") to mówię sobie "a może nie będzie tak źle?". Czyli klasyczne hamletyzowanie :laugh:
      Co do samotności – przyjaciół mam właśnie w mieście rodzinnym. Tutaj mam tylko garstkę znajomych, z pracy, bardzo fajni ludzie ale pozapracowe kontakty należą do rzadkości. I po prostu brakuje mi ludzi, z którymi w weekend umówiłbym się na piwo, wyjście do kina czy wycieczkę w góry. Należę do klasycznych introwertyków, nawiązywanie znajomości przychodzi mi raczej z trudem 🙂 I nieco przeraża mnie wizja, że np. mógłbym skończyć jak mój sąsiad z bloku – stary kawaler pod 40-tkę, znerwicowany na maxa (tak na mój ogląd), niczym Adaś Miałczyński z Dnia Swira :laugh:
      Właście to decyzję już podjąłem, że wracam, miesiąc temu powiedziałem rodzicom, siostrze, znajomym. Po prostu teraz naszły mnie potężne wątpliwości. Wciąż jeszcze mogę to odkręcić… Zawsze oczywiście jest też opcja, że jak będzie bardzo źle to po prostu znowu wyjadę 🙂 Ale to będzie jak przyznanie się do porażki, znowu ucieczka…
      Czeka mnie teraz trudny okres, jaką bym decyzję nie podjął to różne wątpliwości na pewno będą mnie szarpać. Dzięki za Wasze posty 😉

      teklaa
      Uczestnik
        Liczba postów: 12

        Moim zdaniem powinienes przyjrzec sie motywom mysli o przeprowadzce jeszcze raz. Widocznie sytuacja w Krakowie stala sie dla Ciebie na tyle trudna (brak przyjaciol. znajomych itd.), ze sklaniasz sie do opcji najprostszej, a mianowicie do powrotu w stronny rodzinne, gdzie nie tylko ludzie ale tez pewne schematy nie sa Ci obce. Byc moze to znak, ze warto byloby cos zmienc, wyjsc do ludzi, otworzyc sie nieco na innych…? Osobiscie bylam w podobnej sytuacji kilka lat temu i dzis z perspektywy czasu moge powiedziec, ze oplacila sie wytrwalosc i wysilek zwiazany z ulozeniem sobie zycia w oderwaniu od chorej rodziny. Z nic nie postapilabym inaczej. Problem mozna zrozumiec, nie mieszac sie w rodzinne sprawy, stac na boku…, w praktyce jest jednak inaczej, czasami nie zdajemy sobie nawet sprawy, a juz jestesmy wciagani w wir wspouzaleznienia. i nam DDA/DDD zdarza sie to ze szczegolna latwoscia.

        kris333
        Uczestnik
          Liczba postów: 18

          No właśnie tego się obawiam. Choć znane schematy mam i tutaj, to właściwie tam musiałbym na nowo układać sobie życie. Na pewno jednym z motywów powrotu jest wspomniany brak znajomych. Choć nie ukrywam – może to nieco dziwne – że trochę motywuje mnie też potrzeba sprawdzenia się, sprawdzenia na ile mam to już za sobą, potwierdzenia, że jestem już silny i ponad to. Choć wcale się taki teraz nie czuję… 😉 Jeszcze dwa miesiące temu było inaczej. Teraz, m.in. poznając problematykę DDA/DDD, wiedząc już, że pewnie sam potrzebuję terapii (2-3 miesiące temu w życiu bym o czymś takim nie pomyślał), czuję się znacznie mniej pewnie.

          jagap
          Uczestnik
            Liczba postów: 125

            Ucieklam z rodzinnego domu 5 lat temu, kiedy moja matka powiedziala, że przeze mnie pije choć wydawało mi sie, że to ojciec ma problem. Pije odkąd pamiętam. Teraz mieszkam w tej samej miejscowoaci co rodzice, i w sumie blisko… za blisko. Macie racje wyprowadzka to nie jest koniec problemów dda, niestety to wrasta i to sie wnosi ze sobą w dorosłe życie.Na terapii dochodze do tego, że jestem psychicznie związana z moją matką, której nie kocham, ale niestety wracam tam do nich…. Dlaczego>> Po co? Skoro zawsze jest bez zmian….mam nadzieje, że w koncu dorosne. To już czas w końcu mam 31 lat. Jednak nigdy nie żalowałam mojej decyzji i nie chce tam wracac…

            barcelona
            Uczestnik
              Liczba postów: 100

              annaanna , wielkie, ogromne dzięki za ten wątek. i za "żywą Ciebie" w całej Twojej historii. nie wiem, jak innym, a le mnie dało ogromną nadzieję 😉
              życzę Ci Wszystkiego Dobrego – z całych sił 😉

            Przeglądasz 5 wpisów - od 31 do 35 (z 35)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.