Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Kobiety, które kochają za bardzo
-
AutorWpisy
-
Chciałam przywołać cytat z książki "Kobiety, które kochają za bardzo". Tekst dla mnie niezwykle poruszający … i prawdziwy.
" Dlaczego tak ciężko nam zostawić partnera, który wpędza nas w „taniec" bolesny i destrukcyjny? Zapamiętajmy prostą regułę: tym trudniej zerwać niezdrowy układ, im więcej zawiera on składników przeniesionych z dzieciństwa. Kochamy za bardzo, ponieważ chcemy przezwyciężyć nasze dawne lęki, zawody, cierpienia i napady bezsilnej złości. Odejść od mężczyzny to zrezygnować z cennej okazji do „wyprostowania" dróg, po których niegdyś błądziłyśmy, to zmarnować szansę na znalezienie wreszcie ulgi.
Te podświadome motywy wyjaśniają nasz upór i niezłomną wolę „tańczenia". Trzeba jednak przyznać, że wydają się niewspółmierne wobec intensywności naszych doznań na płaszczyźnie świadomej.
Kobieta płaci za to olbrzymimi kosztami emocjonalnymi. Ilekroć próbuje zerwać związek, odciąć się od źródła niedoli, tylekroć czuje się tak, jak gdyby tysiące wolt boleści przeszywały jej nerwy i rozlewały się po całym ciele. Powraca znów znane wrażenie pustki, które spycha ją w ciemny kąt, gdzie nadal czai się groza z lat dziecinnych: groza osamotnienia. Wydaje się, że jeszcze chwila, a utonie w fali rozpaczy (…)"Ta książka wprowadziła przełom w moim życiu. Dzięki niej dowiedział się, że jestem DDA i dzięki niej w końcu zrozumiałam nad czym powinnam pracować i co zmienić w swoim życiu.
Polecam jeszcze książkę do której często powracam a dzięki której nauczyłam się poznawać niezdrowe związki bez przyszłości.
"Czy będzie z nas dobrana para" – dr Barbara AngelisBardzo dobry temat….jesli ktoś tego nie przeżył nie zrozumie tego. Od 10 lat jestem mężatką, z początku było raczej"normalnie" tzn bez poważniejszych jazd. I od ponad 6 lat jestem "mistrzynia" tańca. Nie piszę tego z powodu np bo mąż nie chce zmyć naczyń i z tego robi się awantura. To co ja przeżyłam przez niego tylko ja wiem, ile bólu, ile łez.
I wiecie co ? za każdym razem mówię to juz ostatni raz, dosyć już tego, następnym razem złożę pozew o rozwód……i tak raz za razem.
Poprostu nie potrafię "oderwać się" od niego. Wiem że niszczy moje zycie, doskonale zdaję sobie sprawę że to jest człowiek który już nie zmieni sie, pomimo że za każdym razem przysiega ze łzami w oczach że teraz będzie już inaczej . Gdy opada zawsze gniew na niego po kolejnym "wybryku" dopada mnie myśl: sama zostanę? niech już on będzie w domu oby tylko był……żałosne prawda? Niszczymy się oboje nawzajem i nie potrafimy tego przerwać. I jeśli ktoś myśli że to jest bzdura, że od tego są rozwody , że nie ma przymusu małżenstwa, myli się, nie życzę nikomu czegoś takiego.
Ale od jakiegoś czasu chodze do terapeuty i tam małymi kroczkami uświadamiam sobie niektóre rzeczy, mam nadzieję że idę w dobrym kierunku, pomalutku ale idę 🙂Buniek – przesyłam Tobie moc dobrych i ciepłych myśli.
Kolejna myśl warta zacytowania:
"Wiele kobiet popełnia ów błąd: szuka mężczyzny, aby z nim zbudować związek, nie zbudowawszy najpierw takiego ze sobą. Pędzą od mężczyzny do mężczyzny, usiłując odnaleźć to, czego im samym brakuje. Poszukiwania tymczasem muszą się zacząć u źródeł, we własnym wnętrzu. Nikt i nigdy nie będzie nas kochał tak, byśmy zaznały spełnienia, dopóki nie kochamy same siebie, bo kiedy wewnętrznie puste ruszamy szukać miłości, możemy znaleźć jedynie pustkę. Nasze życie odzwierciedla to, co się kryje głęboko w nas samych: przekonanie o własnej wartości, prawo do szczęścia, to, na co w życiu zasługujemy. Kiedy się zmieniają owe przekonania, zmienia się samo życie."
tak piszecie jaki to mąż niedobry itd. ale czy lepiej by wam było samym? ja się nigdy nie podobałem kobietom ale też zawsze miałem w sobie dosyć siły żeby oprzeć się tym które próbowały mną manipulować ku swoim jakimś celom. no i w ten sposób mam 35 lat, zawsze byłem sam i w odróżnieniu od was nie chcę lepszego życia. chcę już tylko umrzeć. nie wydaje mi się żeby to było lepiej.
aqq1975 zapisz:
„tak piszecie jaki to mąż niedobry itd. ale czy lepiej by wam było samym? ja się nigdy nie podobałem kobietom ale też zawsze miałem w sobie dosyć siły żeby oprzeć się tym które próbowały mną manipulować ku swoim jakimś celom. no i w ten sposób mam 35 lat, zawsze byłem sam i w odróżnieniu od was nie chcę lepszego życia. chcę już tylko umrzeć. nie wydaje mi się żeby to było lepiej.”Lepiej być samemu niż mieć toksycznego partnera przez którego nie tylko człowiek żyje w ciągłym stresie, ale jeszcze płacze przez niego. To już nie związek tylko jakiś koszmar.
Ja jestem sama z własnego wyboru. Nie chcę przechodzić przez takie piekło jak moja mama. Dom powinien być miejscem do którego z radością się powraca. Zawsze czy to w szkole, czy to w pracy wszyscy zachwyceni wracali do domu. A ja? Wcale nie miałam ochoty tam wracać. Nienawidziłam własnego domu i nienawidzę go do dziś. Boję się każdych nadchodzących świąt. Więcej mnie poza domem niż w domu.
Owszem marzę o tym aby w końcu trafić dobrze być z kimś na stałe i może nawet założyć rodzinę. Jednak cały czas przyciągam do siebie osoby nieodpowiedzialne i nie poważne.
Ciężko jest złamać schemat i wzorce wyniesione z własnego domu. Ciężko się zmienić na lepsze i uwierzyć w siebie skoro całe życie słyszało się tylko krytykę na swój temat.
Jednak wierzę w to, że jest to możliwe i jak się chce to dużo można zdziałać. Dlatego też nie zamierzam się poddawać i wierzę w to, że w końcu spotkam kogoś kto mnie zrozumie z kim będę mogła dzielić każdą chwilę i stworzę zdrowy normalny związek a nie taki jaki miałam w domu.aqq1975 zapisz:
„tak piszecie jaki to mąż niedobry itd. ale czy lepiej by wam było samym? ja się nigdy nie podobałem kobietom ale też zawsze miałem w sobie dosyć siły żeby oprzeć się tym które próbowały mną manipulować ku swoim jakimś celom. no i w ten sposób mam 35 lat, zawsze byłem sam i w odróżnieniu od was nie chcę lepszego życia. chcę już tylko umrzeć. nie wydaje mi się żeby to było lepiej.”Lepiej być samemu niż mieć toksycznego partnera przez którego nie tylko człowiek żyje w ciągłym stresie, ale jeszcze płacze przez niego. To już nie związek tylko jakiś koszmar.
Ja jestem sama z własnego wyboru. Nie chcę przechodzić przez takie piekło jak moja mama. Dom powinien być miejscem do którego z radością się powraca. Zawsze czy to w szkole, czy to w pracy wszyscy zachwyceni wracali do domu. A ja? Wcale nie miałam ochoty tam wracać. Nienawidziłam własnego domu i nienawidzę go do dziś. Boję się każdych nadchodzących świąt. Więcej mnie poza domem niż w domu.
Owszem marzę o tym aby w końcu trafić dobrze być z kimś na stałe i może nawet założyć rodzinę. Jednak cały czas przyciągam do siebie osoby nieodpowiedzialne i nie poważne.
Ciężko jest złamać schemat i wzorce wyniesione z własnego domu. Ciężko się zmienić na lepsze i uwierzyć w siebie skoro całe życie słyszało się tylko krytykę na swój temat.
Jednak wierzę w to, że jest to możliwe i jak się chce to dużo można zdziałać. Dlatego też nie zamierzam się poddawać i wierzę w to, że w końcu spotkam kogoś kto mnie zrozumie z kim będę mogła dzielić każdą chwilę i stworzę zdrowy normalny związek.Edytowany przez: mala*, w: 2010/03/26 22:18
Jak jeszcze tate pił twierdziłam,że będę sama,bo nie zamierzam się ładowac z jednego bagna w drugie.Niestety po kilku latach moje słowa obróciły sie przeciwko mnie.Mimo,że spora wiekszość znajomych,przyjaciół,rodzina odbierali mnie jako "twardzielkę",której nikt i nic nie jest w stanie zatrzymać,stłamsić,zniszczyć stało sie jednak inaczej.Miałam 22 lata jak go poznałam i było pieknie (a w pamiętniku co innego teraz czytam he he).Wyprowadziłam się od rodziców,wbrew ich prośbom i błaganiom,wbrew temu co znajomi mówili i zostałam sama.Z rodzicami długo nie miałam żadnego kontaktu,od znajomych z czasem zostałam odizolowana.Został mi tylko on i praca,chociaż i tak na siebie nie zarabiałam wg niego…średnio raz w miesiącu jego rodzice zabierali mnie do siebie,po awanturze.Ich tez nie słuchałam…mogłabym tak długo pisać,ale najbardziej mnie boli to jak ja mogłam sobie na to pozwolić?Ja?!Jak mogłam pozwolic,żeby drugi człowiek,ktoś kogo kochałam?i kto podobno kochał mnie przez 5 lat,moje poczucie własnej wartości zniżył do poziomu poniżej zera???A co ja sobie myslałam przez te lata?że on się zmieni?że wstyd przyznac się do błędu?gdzie pójdę,bo nie mam przecież nic?kto mnie zechce?że będę sama?
I przyszedł dzień,że stwierdziłam,że wolę byc sama,pod mostem,gdziekolwiek i żyć…mala*
„Ciężko się zmienić na lepsze i uwierzyć w siebie skoro całe życie słyszało się tylko krytykę na swój temat.
<br><br>Edytowany przez: mala*, w: 2010/03/26 22:18”no właśnie chyba nie przez całe życie. w końcu z jakiegoś powody wybieracie tych facetów, czyli że jest wam z nimi lepiej niż w domu który znacie z dzieciństwa. może to właśnie daje wam siłę do działania, wiecie że jednak LEPIEJ może być. ja w ogóle nie widzę takiej możliwości. cała przeszłość, teraźniejszość i dająca się przewidzieć przyszłość to jedna wielka beznadzieja.
Ja, mimo swojego młodego wieku, też wiele mogłabym tu napisać.
Ojciec pił – odkąd pamiętam, bił mamę, ale mnie nigdy nie uderzył – raz. Tak. Uderzył mnie raz. To ja byłam tą, która pijanego, zalanego wyprowadza z kanjpy, to ja oglądałam jak bije mamę, to ja go kochałam, nawet wtedy jak pił.
Wiedziałam, tzn w wieku 8 lat około byłam przekonana, że mama zasłużyła, codzienne zasługiwała.
Przy wyborze mężczyzny właściwie nie kierowałam się niczym, prócz tego, żeby mnie po prostu kochał. A ja byłam właśnie kobietą"która kocha za bardzo…"
M. zbudował mi klatkę, była za złota. Wieczna kontrola, ile stuknięć moje serce robi na minutę – to tak metaforyczne. Ale czułam się jak wilk…jak ktoś komu zabrano wolność, wychodzenia ze znajomymi, odzywania się nie w porę, co najdziwniejsze nie potrafiłam się upomnieć o swoją wolność.
Później L. dla którego byłam ciałem, kimś na kim można "poleżeć(…)" i kimś kogo można pobić…
Tak trwałam, nie potrafiłam a może i nie chciałam z tym skończyć, bałam się, że sobie bez nich nie poradzę, że oni nie poradzą sobie beze mnie…laney88@wp.pl
Prosiłabym o tytuły książek, na temat tego właśnie "kobiety, które kochają bardziej" jakaś literatura, z której można zaczerpnąć wnioski. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.