Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Kobiety, które kochają za bardzo
-
AutorWpisy
-
Czesc jestem dzisiaj pierwszy raz na tej stronce. Juz od dluzszego czasu myslalam o terapii bo coraz gorzej ze mna 🙁 Nie radze sobie z problemami i powtarzam bledy ktore nie akceptowalam w domu. Zawsze mialam zal ze moja mama wybacza ojcu wszystkie przykrosci, awantury, ublizanie i picie. A teraz ja jestem taka sama 🙁 Jestem z chlopakiem mozna powiedziec ze juz nie jestem ktory wcale mnie nie rozumie 🙁 Tylko caly czas wymaga ode mnie i rzada nic nie daje od siebie 🙁 Przychodza chwile gdy znow mu chce wybaczyc…..i tak sie dzialo 3 lata……wiem ze nie powinnam z nim byc ale dalej o nim mysle……Jestem poprostu nieszczesliwa 🙁 nie wiem jak z tym problemem mam sobie poradzic i wybic go sobie z glowy…..:( Cierpie nie samowqicie nie da sie tego opisac…:(
Czesc!
Ja tez jestem na tej stronie po raz pierwszy. Zaczelam szukac pomocy, po tym jak moj kolejny zwiazek sie rozpadl. Nie moglam zrozumiec, czemu inni moga tworzyc normalne relacje w zwiazku, a ja nie. mimo, ze sie staram i robie co w mojej mocy, zeby znalezc normalnego czlowieka, z ktorym stworze NORMALNA rodzine, to w pewnym momencie zawsze sie okazuje, ze zylam w swiecie wlasnej iluzji z zupelnie obca osoba… Tylko co to znaczy normalne?? Ja tego nei wiem. Zgaduje.Kiedy uslyszalam od partnera, ze to koniec ogarnelo mnie poczucie strachu, ktore sparalizowalo moje normalne zycie. Nie moglam jesc, spac, chodzic na uczelnie, rpacowac… Nic nie mialo sensu. Nie chodzilo o milosc. Chodzilo o uczucie odrzucenia i strach przed samotnoscia. Najsilneijsze uczucia dla mnie. Zrozumialam, ze nie umiem zyc sama. Nie umeim zniesc swojego towarzystwa. Czuje strach i stale probuje go zagluszyc. Kiedy pisalam meila o pomoc dla kobiet, ktore kochaja za bardzo, zdalam sobie sprawe, ze 80% meila jest o moim ojcu… i jak skonczylam o nim pisac, to juz nie chcialo mi sie pisac o terazniejszosci. Nie wiem czy moge sie nazywac dzieckiem DDA. Moj ojciec nigdy nie pil w domu. Najwyzej przychodzil pijany. Bylam na tyle mala, ze myslalam, ze jest poprostu chory i sie zle czuje. Dopiero jak podroslam, to dowiedzialam sie prawdy. Kontakt z bezposrednim pijanstwem mialam tylko w bardzo wczesnym dziecinstwie 3 – 5 lat, kiedy ojciec zabieral mnei na weekendy do swojej rodziny. Jego brat, zona brata i rodzice lezeli pijani jak przyjezdzalismy. Myslalam, ze sa chorzy. Balam sie tam jechac i blagalam mame, ze chce zostac w domu. Mama mnie bronila, ale jak ojciec na mnie patrzal, to mowilam, ze chce jechac. Balam sie go panicznie. Chyba do dzisiaj boje. Znecal sie psychicznie nade mna mama i siostra. Zawsze czulam sie gorsza i inna od wszystkich. Nie umiem nawiazac relacji z rowiesnikami. Stale czuje strach ale nie umiem okreslic przed czym. Coraz czesciej czuje, ze sama sobie z tym nie poradze, ze czas pomyslec o sobie.
buniek zapisz:
„Bardzo dobry temat….jesli ktoś tego nie przeżył nie zrozumie tego. Od 10 lat jestem mężatką, z początku było raczej"normalnie" tzn bez poważniejszych jazd. I od ponad 6 lat jestem "mistrzynia" tańca. Nie piszę tego z powodu np bo mąż nie chce zmyć naczyń i z tego robi się awantura. To co ja przeżyłam przez niego tylko ja wiem, ile bólu, ile łez.
I wiecie co ? za każdym razem mówię to juz ostatni raz, dosyć już tego, następnym razem złożę pozew o rozwód……i tak raz za razem.
Poprostu nie potrafię "oderwać się" od niego. Wiem że niszczy moje zycie, doskonale zdaję sobie sprawę że to jest człowiek który już nie zmieni sie, pomimo że za każdym razem przysiega ze łzami w oczach że teraz będzie już inaczej . Gdy opada zawsze gniew na niego po kolejnym "wybryku" dopada mnie myśl: sama zostanę? niech już on będzie w domu oby tylko był……żałosne prawda? Niszczymy się oboje nawzajem i nie potrafimy tego przerwać. I jeśli ktoś myśli że to jest bzdura, że od tego są rozwody , że nie ma przymusu małżenstwa, myli się, nie życzę nikomu czegoś takiego.
Ale od jakiegoś czasu chodze do terapeuty i tam małymi kroczkami uświadamiam sobie niektóre rzeczy, mam nadzieję że idę w dobrym kierunku, pomalutku ale idę :)”buniek, czytam Twój list jakbym czytała o sobie..Zdaje się, że mamy aktualnie taki sam problem. Gdybyś chciała pogadać, daj znać na gg 7905269. Pozdr.
Na koniec cytat poprzedzający rozdział "Umierać z miłości":
"Każdy z nas, dosłownie wszyscy, jesteśmy ogarnięci przerażeniem. Jeżeli po to, żeby się go pozbyć, łączymy się z drugą osobą, to tylko udaje nam się połączyć nasze własne przerażenie z tym drugim;
oba one stworzą teraz parę — będziecie oboje krwawić i nazwiecie to miłością."– Michael Yentura
buniek i paulina35 – mam ten sam problem. Chciałabym pogadać, gg 6940020. Pozdrawiam
Edytowany przez: sessi, w: 2010/04/03 23:19
Przeczytałam książkę, Luckra dziękuję ! za wysłanie mi jej na e-maila.
Hmm strasznie mnie wciągnęła, warta polecenia.
Zmienia patrzenie na świat, związki…na siebie przede wszystkim.
Cytat z 3 rozdziału "Czy mnie pokochasz, jeśli będę dla Ciebie cierpieć?""…ależ Ty zasługujesz na coś więcej niż znoszenie najgorszego…"
Anonim
27 kwietnia 2010 o 14:33Liczba postów: 20551Potrafie byc wstretna,czepiam sie,zamykam w sobie bo ON wspomnial cos o bylej partnerce bo podziwia urode jakiejs aktorki bo spoglada na inna kobiete… i co robi niepewna siebie z chwiejnym poczuciem wlasnej wartosci Sabbia??? Porownuje sie blyskawicznie do w/w kobiet i jezeli nie porusze tematu natychmiast to wypiepsze np po tygodniu ze to i tamto mu sie na pewno we mnie nie podoba bo ta czy inna kobieta tak nie ma lub ma inaczej!!!!!!!! A kiedy ON chce isc np na koncert bo kocha muzyke a ja nie moge bo musze np.na drugi dzien wczesniej wstac to pytam jak sie z tym czuje ze mnie tak sama w domu zostawia!!!!!!!! Czuje ze zaczynam nim manipulowac,wpedzac w poczucie winy bo sama czuje sie niepewnie bo boje sie ze mnie zostawi ze te wszystkie kobiety sa lepsze, maja to czego ja nie mam ze tamta kochal na prawde a dla mnie zostalo mniej.Notuje uwaznie w glowie to co JEMU sie podoba a co nie i w duzej mierze staram sie temu sprostac,dostosowac sie,podobac byc taka jaka mi sie wydaje ze chcialby zebym byla…..itp i zadalam sobie ostatnio pytanie-gdybym sie dowiedziala ze to ON manipuluje,jest zazdrosny,dostosowuje sie ,panicznie boi sie ze odejde, to….????? Chyba by mnie takie zachowanie przerazilo.Czuje ze jak moje zachowanie przybieze na sile to on tego nie wytrzyma i ja rowniez.Nie potrafie byc sama w zwiazku chce byc z nim,obok niego…Gdy dochodzi to wszystko do mnie to staram sie odpuscic,wyluzowac ale po jakims czasie mam wrazenie ze z mojej strony to wplywa na jakosc zwiazku tzn nie potrafie wyposrodkowac staje sie chlodna i cyniczna i ON to czuje pyta co sie dzieje,dlaczego sie inaczej zachowuje.Ja w tej mojej pocharatanej glowie chce go ukarac i pokazac ze bez mojego "ciepla i dobroci"nie bedzie tak fajnie.Straszne???? Tez tak mysle.Nieraz robie krok do przodu a pozniej wszystko wraca ze zdwojona sila
Ja co jakiś czas mam fazy zwrotne w moim związku, zaczynam wątpić w zapewnienia partnera o tym,że mu się podobam, że mnie kocha itp itd Próbuję wyciągać na siłę z niego informacje, że czegoś np we mnie nie lubi ,ale z litości nie chce mi powiedzieć, albo boi się mojej reakcji —wymuszam na nim, aby przyznał,że nie jestem dla niego wystarczająco dobra, nie chce mi się wierzyć w to, że nie potrzebuje on innej kobiety. Wszystko ma swoje źródło w dzieciństwie, gdy próbowałam zaspakajać pragnienia rodziców, dla których nigdy nie byłam wystarczająco dobrym dzieckiem, zawsze byłam porównywana do kogoś, kto w danej dziedzinie był lepszy. Pod względem intelektualnym i wizualnym. Brak całkowitej akceptacji i bezwarunkowej miłości współuzależnionej matki i ojca-alkoholika sprawiło, że trudno mi wierzyć w szczerość uczuć mojego partnera. To bywa strasznie męczące i raniące jego, gdyż on deklaruje się spędzić ze mną całe życie, założyć rodzinę, a ja żyję z wiecznym lękiem, że co dobre, szybko się kończy, bo tak naprawdę nie istnieje.
Bywam paranoiczna, namawiam go,żeby spotykał się też ze swoimi kumplami, a gdy jest z nimi, zastanawiam się co robi, czy nie ma tam jakiejś innej dziewczyny, czy nie uległby wpływowi kumpli, gdyby kusili go do zdrady (nie znam dobrze jego kumpli, bo odcinam się od ludzi, boję się ich poznawać, zawsze wykręcam się brakiem czasu). Jednak nigdy nie robię mu awantur z tego powodu, mój ból chowam w sercu, czasem przyznaję mu się, że źle się czuję, gdy jestem sama, ale staram się kontrolować te irracjonalne zachowania.Czego najbardziej się obawiam? Zdrady, w mojej rodzinie nie ma faceta, który by nie zdradził (oprócz mojego młodszego brata, ale to on został zdradzony przez toksyczną dziewczynę).Nie mam do niej podstaw, ale boję się odrzucenia, tego, że pojawi się ktoś lepszy. Zawsze wtedy przypomina mi się scenka z dzieciństwa, gdy miałam 6 lat, pojechałam na wakacje , a co wieczór śniło mi się, że mój ojciec mnie zostawia, wjeżdża na zawsze. Gdy dorosłam zaczął straszyć mnie już na serio, że zniknie i nigdy go nie znajdziemy, nienawidziłam go za jego picie, awantury, a bałam się że zrealizuje swoje groźby. Nie zrobił tego, była to część manipulacji, ale działała.I gdy patrzę na mojego partnera, widze kolejną osobę mi bliską, która kiedyś mnie zostawi.Jestem toksyczna, jestem toksycznym DDA, nie wiem jak on to wytrzymuje. Boję się, że on tak dłużej nie wytrzyma.Edytowany przez: Josephinee, w: 2010/04/27 15:16
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.