Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › kolejne znienawidzone święta
-
AutorWpisy
-
nie nawidze świąt, nie lubie ich znów spędze je przed telewizorem marnując czas, nie pójde do kościoła bo nie lubie, bo nie czuje się tam dobrze, w moim domu swięta rózniły się od innych dni tym że więcej zarcie było w lodówce, złe wspomnienia , zero atmosfery:evil: po prostu ich nienawidze
mi wielkanoc kojarzy sie z ogniem, gazem i strachem przed spaleniem mojej twarzy
dzis wielki piatek a ja nie potrafie udawać że wszystko jest ok
7 miesięcy robie dobra mine do złej gry i juz dłużej nie moge
a skoro nie moge to bede miała zpierniczone swieta
na plus tego dnia to tylko to ze pierwszy raz w zyciu miałam post od 8 rano nic nie jadłam
jak ja siebie nienawidzeA ja pierwszy raz w życiu nie jadę do domu na święta i mam nadzieję, że będą to pierwsze prawdziwe święta w moim życiu…
Wcześniej była tylko frustracja i rozmowy o dupie marynie. Czasem się jeszcze ojciec nawalił…
Od kąd małe dziecko zaczeło rozumieć co się dzieje wokół niego tak, od tam tej pory nienawidzę świąt…są tylko okazją do wypicia 🙁 nawet mój tata który nie jest uzależniony od alkoholu kupuje w świeta i pija sobie z mama która ma z tym problemy…on to akceptuje, a kiedy głosno powiedziałam ze mama jest uzależniona odpowiedzał, ze to nie moja sprawa, teraz mam 22 lata i jestem z buntowana juz od rana nie odzywam sie do rodziców, bo uslyszałam jak tata powiedzał do mamy aby kupiła alkohol.
Nie chce aby u mniew przyszłośći jak załoze rodzine na święta był alkohol, nie pozwole na to !
A wczoraj mój chłopak powiedzał mi co mnie z szokowało bardzo że nie umiem kontrolować picja jak już pije ( oczywiscie rzadko to bywa tylko jak jest jakaś okazja ) ale bardzo przykro mi sie zrobiło…bo nie chce skonczyć tak jak moja mama… 🙁Wczoraj spedziłam bardzo miły dzień z chłopakiem który sprawił ze sie radowałam :), niestety juz wszysko prysło to co dzis rano usłyszłam o tym alkoholu, mam juz dość tej huśtawki nastrojów, tak krótko ta radość trwała…czy to moja wina bo za bardzo sie przejmuje ?
Edytowany przez: Nalia, w: 2008/03/22 09:56
Dobry temat…
Ja planowalam coś tam ugotować, cos tam przygotować ale gdy rano poczułam w kazdej komórce mojego ciała potworny strach związany ze świętami i całą kołomyją wokół nich, to zrezygnowałam. Na jakimś poziomie święta odbieram jako okres stresu, złosci, strachu, napięcia i troski o to by wszystko było idealne, bo bez tego świat się po prostu zawali, wszyscy będą się wściekać i nie ważne czy to jest przyjemne, czy się pada na pysk.
Poczułam, ze znów wszystko na mnie spadnie, że jak w domu wszyscy się wyizolują, będą trzymać z daleka, wymigiwać się, ale jednocześnie nie zniosą, że coś nie będzie zrobione, że zabraknie jakiejś potrawy – teraz wiem, że to tylko projekcja – tak było w domu. I ja to serdecznie pier…. 😛 Chłop właśnie wczoraj wrócił z Włoch, naprzywoził serów, szynki, wina , różnych róznosci , i będziemy mieć świeta po włosku 👿
Ja tam jestem sama na święta i dobrze mi z tym. Leżę plackiem przed telewizorem, oglądam głupie programy oraz gazety o ciuchach dla kobiet, jem i mam wszystko gdzieś, a zaraz mam zamiar smażyć naleśniki, a potem mogę się wyspać za wszystkie czasy. Po ciężkich miesiącach pracy należy mi się swoboda zamiast ,,twarzowania" z rodzinką przy jednym stole. Jutro może kogoś odwiedzę. Spokojnie, bez pośpiechu i przymusu. Tego Wam życzę
🙂Zazdroszcze…niestety u mnie swiat nie ma nie ma zadnego sniadania Wielkanocnego…jest tylko moja histeria ze mama podpija a tata jeszcze sam jej kupil wodke…wylałam i mam teraz w sobie ogromna zlość za to ze tak mam a moi rodzice nie widza problemu picia mamy , nawet sama mama nie przyznaje sie ze jest alkoholiczka…boze jak to boli, nie umiem sobie juz z tym radzic…jestem juz wykonczona psychicznie…nie mam sily na placz…na nic…
dzisiaj byłam w domu , maiąłm ochotę jak najszybciej stamtąd wyjść zero atmosfery, ojciec pijany ,wszędzie brud, muchy, jak pomyslłam sobie że mam tam zjeśc obiad to żle mi się zrobiło, do tego brat nieprzyjemny, zero atmosfery, oni juz tacy są i to się nie zmieni.Mój problem polega na tym że ja oczekuje czeoś innego od nich,lepszego-rodzinnej atmosfery a oni mi tego nie dają bo nie umieją a ja przez to czuje się nieszczęśliwa w święta.Raz spędzaliśmy z bratem święta u rodziny siostry ciotecznej, tam nie ma alkolholu , widać atmosferę, panie prześcigają się w podawaniu smakowitych potraw, na stole ozdoby, swieże kwiaty, kościól , rodzinny spacer po obiedzie, rozmowy, żarty- swiąteczna , odswiętna atmosefera-za tym tęsknie ale nawet jak ja bym się postarała to moja rodzina tego nie zrobi bo nie umieją poprostu dlatego nie lubie świąt wtedy jeszcze bardziej do mnie dociera czego mi brakuje i jeescze bardziej czuje się samotna.:dry:
kurcze musze to napisac nawet przy swiecie … ja rozumiem tych ktorzy mieszkaja jeszcze w domu i maja dosc swiat, ale kurna Hawana po kiego grzyba tam poszlas?
Piszesz ze wiesz czego Ci brakuje i dobrze wiesz ze tego nie dostaniesz, czy nie lepiej przyjac to do wiadomosci i nie oczekiwac juz niczego… przeciez Twoja rodzina nie zmieni sie na super tylko dlatego ze sa swieta.
Teraz jestes dorosla i teraz to Twoja kolej w odbiciu pileczki, czyli bedziesz miala takie swieta o jakie Ty sie postarasz.ps nie lepiej bylo sie legnac na kanapie jak ania i zrobic sobie spagetti z sosem pomidorowym i parmezanem jak yucca ? miala bys zagwarantowane dobre samopoczucie i wolnosc od tego calego bagna 😛
masz racje nie powinnam tam chodzic ale poszłam dla mojej mamy która wychodzi z choroby psychicznej, posżłam tam dla niej ona próbuje scalic rodzine na tyle na ile potrafi,zrobiłam to kosztem siebie ale przynajmniej ona była szczęsliwa:dry:
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.