Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Kolejny dramat

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • Paryzanka
    Uczestnik
      Liczba postów: 40

      Cześć. Wracam tu jak bumerang. Zawsze jest sporo ludzi wokół mnie, a mimo to i tak czuję, że jestem sama.
      Pisałam już kiedyś o swoim dramacie, a od miesiąca świat totalnie mnie zmiażdżył. Moja mama umiera na raka płuc. Długa historia, a właściwie to krótka, bo zdiagnozowano go miesiąc temu, a teraz już jest w agonii, przerzuty na serce, tchawicę, kości, mozg… Zle mi. Od kilku miesięcy funkcjonuję dzięki tabletkom na depresję, prawie nie śpię, ciągle płaczę, ręce mi drżą…
      Jestem ze wszystkim sama. Codziennie praca, później lekarze, szpitale, zapisy na chemię, przekładanie, zastanawianie się czy jutro w szpitalu nie zastanę pustego łóżka…
      Wyglądam jak wrak człowieka.
      Boże, to jest jakieś straszne fatum. W grudniu kuzyn popełnił samobójstwo skacząc z okna z 7 piętra, w kwietniu bratanica próbowała popełnić samobójstwo łykając garść leków, brat nas okradł i wyjechał gdzieś w Polskę, drugi brat zapija się gdzieś i też nie interesuje się matką. Jesteśmy same – ja i ona. Widzę codziennie jak się męczy i proszę Boga żeby dał jej zdrowie albo uciął cierpienie. Udaje silną w pracy, w szpitalu, rodzina myśli, że nie mam uczuć, bo nie płaczę. A ja płaczę, tylko staram się być silna i trzymać to wszystko w garści, bo jeszcze tyle mnie czeka…

      ewelka1982
      Uczestnik
        Liczba postów: 4746

        Współczuję Ci…to wszystko napewno Cię sporo kosztuje.Do tego narzuciłaś sobie granie silnej?co by się stało,gdybyś pokazała jak bardzo Ci źle?

        Alolina
        Uczestnik
          Liczba postów: 4

          Bardzo ci współczuję. Jestem wolontariuszem w Centrum Onkologii, więc wiem, jak ciężko jest uczestniczyć w chorobie najbliższej osoby.

          Nim poszłam na terapię DDA byłam bardzo samotna. Dopiero później zrozumiałam, że ta samotność jest we mnie, stawianie muru, wciąż doszukiwanie się innych treści, czytanie między wierszami… dziś jest inaczej. Wciąż mam wiele do zrobienia, ale wiem w którą stronę zmierzam i już nie czuję się samotna.

          Wiem jak to jest, kiedy tak wiele leci na głowę. U mnie w rodzinie wciąż jakieś dramaty, ale mam wrażenie, że zaczynam inaczej do tego podchodzić. Zmieniam się, a ze mną moje życie. Dziś również mam Mamę w szpitalu, ale psychiatrycznym… w końcu nie dała rady.

          Sciskam.

          Red
          Uczestnik
            Liczba postów: 395

            Moja mama umarłą na raka gdy miałam 18 lat. To było już dość dawno temu. Wychowywałam się bez ojca i miałam tylko ją. Więc w wieku 18 lat zostalam sama. Co ja CI mogę powiedzieć , moze to, że takie są już koleje losu, rodzice umierają w mniej lub bardziej spokojny sposósb, wcześniej lub później. Gdy ją przywieźli z operacji to ja siedziałam przy niej i wyszywałam haft krzyżywkowy – nie wiem skąd miałam tyle siły.

            Dzień przed jej śmiercią jak co drugi dzień jej pobytu w szpitalu, poszłam z nią do łazienki i ją wykąpałam. Podczas kąpieli zemdlała, straciła przytomność, jej jedna źrenic się poszerzyła a druga zwęziła. Pielęgniarka zrobiła raban, choć ogólnie miały w dupie, czy pacjent jest wykąpany czy obrasta brudem (głupie pizdy). To było jakieś 12 godzin przed jej śmiercią. Myślałam, że ją zabiłam… ale to nie tak, zmarła bo była chora na bardzo poważną chorobę – rak trzustki.

            Przeżyłam z nią bardzo dużo złego, była dla mnie okrutna i podła. Towarzyszyłam jej niemal przy śmierci – wtedy złagodniała i uspokoiła się. Dziś po 6 latach głębokiej terapii mogę powiedzieć tyle, że trzeba żyć dalej i mało co jest tym czym się wydaje. Trzeba w tym wszystkim znaleźć miejsce dla siebie. Rodzice umierają i nic się na to nie poradzi. Współczuję podejścia braci, ja też wiecznie robiłam to od czego inni się migali.

            Hella
            Uczestnik
              Liczba postów: 5658

              Kochanie tak strasznie mi przykro 🙁

              Gdy ja bylam w podobnej sytuacji bardzo pomogli mi ludzie z tego forum Dum Sipro Sepro [url]http://www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/[/url], nie tylko merytorycznie ale i emocjonalnie.

              Nie wiem skad jestes Sloneczko, ale warto zapytac w 'Waszym’ CO czy nie sa organizowane warsztaty Simontona dla osob chorych i towarzyszacych lub skorzystac z pomocy psycholoonkologa.

              Duzo sily kochana Ci zycze 🙂 Gdybys potrzebowala czegos daj znac 🙂

              Paryzanka
              Uczestnik
                Liczba postów: 40

                No i przegrałyśmy walkę. Mama wczoraj zmarła. Jestem sama, bez przerwy o niej myślę i bardzo chcę wierzyć, że jest jej teraz lepiej. Dużo chciałam dla niej zrobić, ale wszystko odkładałam na później. Nie doczekała mojego ślubu, wnuków, o których marzyła… Przynajmniej nauczyłam się mówić, że ją kocham.
                Do tej pory byłam ostrożna, zawsze krzyczałam, kiedy ktoś zbyt szybko jechał samochodem, bo "ja muszę żyć dla mamy, beze mnie sobie nie poradzi". Teraz już mi wszystko jedno. Tyle niesprawiedliwości na tym świecie…

                ewelka1982
                Uczestnik
                  Liczba postów: 4746

                  Nie wiem co napisać.Współczuję:(

                  agus
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 3567

                    Trzymaj się … pozwól SOBIE na płacz i pokazanie na zewnątrz żalu i bóluuu 🙁 Trzymaj się cieplutko… dużo siły Ci życzę…:kiss:

                    Hella
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 5658

                      [*] Tak bardzo mi przykro, Paryzanko 🙁 🙁

                      Przytulam mocno

                      mambaolee81
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 123

                        wyrazy wspolczucia

                        Edytowany przez: mambaolee81, w: 2013/07/02 13:43

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.