Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › kompulsywny zarlok DDD
-
AutorWpisy
-
Jestem DDD. Swiadomosc, ze to wymaga pracy wyszla mi po jakims czasie pracy na Krokach we Wspolnocie Anonimowych Zarlokow. I troche sie dziwie, ze w tym opisie o sposobach poprawy samopoczucia nie ma jedzenia.
"(…)Dlatego też chcemy przestać poprawiać własne samopoczucie nieskutecznymi zachowaniami, nadużywaniem innych ludzi, seksem, substancjami odurzającymi, manią posiadania, manią sukcesu, pieniędzmi itp."
Edytowany przez: niobe, w: 2008/06/03 14:21
Edytowany przez: niobe, w: 2008/06/05 17:27
Droga Niobe.
Uzaleznienie to uzaleznienie.
A tam jest napisane "itd."Pozdrawiam
GonzoBardzo sie ciesze, ze uzaleznienie od jedzenia jest dla Ciebie czyms oczywistym. Moje doswiadczenia w tym wzgledzie nadal w wiekszosci sa negatywne – nieustannie stykam sie z proponowaniem osobom nadmiernie jedzacym odchudzania. Sama przez wiele lat bylam ofiara dominacji tego myslenia w spoleczenstwie.
Ciesze sie, ze mi odpowiedziales. Dziekuje.niobe zapisz:
” nieustannie stykam sie z proponowaniem osobom nadmiernie jedzacym odchudzania. Sama przez wiele lat bylam ofiara dominacji tego myslenia w spoleczenstwie.
”A mogłabyś napisać coś więcej, przedstawić inną alternatywę? Co innego mozna robić z kompulsywnym jedzeniem, jesli nie powstrzymywac się od nadmiernego jedzenia i rozwijać aktywność fizyczną?
Nie wiem czy jestem kompulsywnym zarłokiem, niemniej jedzenia odgrywa ważną rolę w moim zyciu, uspokaja, odrywa od dołków. Aczkolwiek trzymam to w ryzach i już nawet doszłam od przyczyn tego zjawiska – zajadam strach, obłędny, wepchnięty w podświadomość strach przed niemal wszystkim. Wiem, że moja terapia ma miedzy innymi na celu spowodowanie bym poradziła sobie z emocjami, przede wszystkim strachem i nauczyła się go rozładowywać a nie koić jedzeniem i piciem – u mnie raczej kompulsja przejawia się w piciu dużej ilości wody, soków, herbatek. Wiem też, że ma to swoje podłoże w deficycie oralnym. Ale ogólnie wiąże duże nadzieje z terapią, gdyż jak mówiłam, już okryłam powód kompulsywnych nawyków.
Jeśli mozesz coś więcej napisac, to będę wdzięczna.Dla mnie alternatywa okazal sie Program 12 Krokow Anonimowych Zarlokow. Owszem, zaklada on abstynencje od kompulsywnego jedzenia, ale daje mi dla jej utrzymania conajmniej 10 narzedzi, podkreslajac jednoczesnie, ze moj problem jest nie tylko fizyczny, ale takze psychiczny i emocjonalny w swej naturze.
Przed tym jak przyszlam do AZ wszelkie proby ograniczenia jedzenia (ze wzgledow dietetycznych, zawsze w formie restrykcji) postrzegalam jako krzywde, ktora rekompensowalam sobie kolejna faza obzarstwa. Tzw. ograniczenie jedzenia bylo dla mnie generalnie zrodlem cierpienia, gdyz istota mojej choroby jest niezdolnosc do zachowania umiaru w spozyciu pewnych produktow (tych od ktorych jestem uzalezniona). Dlatego dostrzegam w tym pelna analogie do abstynencji alkoholowej.witajcie:) ja też jestem dda. jestem równiez uzalezniona od kompulsywnego obiadania się. jak na razie to początek mojej drogi.. nie mam abstynencji, czuję się za to wyjałowiona i pusta. chciałabym wyzdrowieć. jak na razie planuje isć na miting dda, bo takowy odbywa się w moim rodzinnym miescie. staram się zrozumieć kroki, żeby móc je stosować w swoim życiu, ale jakoś koślawo mi to wychodzi:( a raczej nie wychodzi.. nie ustaje jednak w staraniach i akceptuję to, że mi się nie udaje, moze tak własnie musi być, zeby w koncu moglo mi sie udac..
przesyłam wspierające pozdrowienia:)
Magdaps. niobe, cieszę się, że jesteś
yucca, ja objadam się, żeby uciec przed życiem, bo przeraza mnie mój własny lęk przed tym, ze tak bardzo się boję, wszystkiego, że nic mi się nie uda. jedzeniem koję te uczucia, które przynosi mi życie kompulsywnego żarłoka: smutek, żal do samej siebie, pustka, niepokój, samotność, bezsilność wobec tego czego nie potrafię przestać robić.u mnie raczej kompulsja przejawia się w piciu dużej ilości wody, soków, herbatek. Wiem też, że ma to swoje podłoże w deficycie oralnym.
Yucca, prosze wyjasnij troche o co chodzi z tym deficytem. Cos mi sie tam chodzi po glowie, ale nie potrafie tego ubrac w slowa. Dzieki.
Esmeralda wyjaśnie Ci to na ilę potrafię.
Chodzi przede wszystkim o brak bliskości w dzieciństwie, brak karmienia piersią. To jest początek. Moja matka od poczatku trzymała mnie na dystans, zero karmienia piersią, noszenia (bo sie dziecko przyzwyczai i nie da spokoju), spania przy niej w łóżku i podobnych rzeczy, zawsze daleko, żeby czasem nie rozpieścić – uważała że wtedy, jako samotna matka, sobie ze mną nie poradzi, zreszta w jej mniemaniu dziecko trzeba uczyć twardosci zycia od poczatku – taki zimny wychów.Takie zachowania matki rodzą poczucie obcości, braku więzi a jeśli izolacja, brak bliskości, miłości, więzi zaczyna się w we wczesnym dzieciństwie, to taki deficyt bywa często kompensowany na poziomie adekwatnym dla dziecka czyli oralnym. Przejawia się potrzebą kontaktu otoczenia z ustami – zauważ, że dzieci w ten sposób poznają świat, wkładając różne rzeczy do buzi. Później pozostaje objadanie się, picie, palenie, żucie gumy, a nawet czasem kompulsywne malowanie ust – co chwile. I to potrafi zostać w człowieku na lata, taka pozostałość po trudnym dzieciństwie. Z tego co wiem w późniejszym dzieciństwie i dorosłości takie zachowania kompensują poczucie pustki, brak więzi z innymi, brak poczucia bezpieczeństwa, przynalezności do grupy, poczucia wartości. Tyle wiem.
Edytowany przez: yucca, w: 2008/06/11 19:20
Yucca, dzieki Ci bardzo. Mysle, ze trafilas w dziesiatke. Nie wiem, czy nie osmiesze sie mowiac to publicznie na forum, ale mi jedzenie, lub picie przypomina troche… waham sie powiedziec: calowanie. Nie wiedzialam nigdy dlaczego tak jest. Ale wiedzialam, ze gdzies tam tak wlasnie czuje. Nawet jak nie jestem glodna, lubie cos tam w buzi miedolic. U mnie bylo podobnie, jak u Ciebie: zero karmienia piersia (mama twierdzi, ze nie miala pokarmu, choc moim zdaniem pewnie nie probowala za bardzo), nigdy tez nas (mnie i brata) nie tulila, nie calowala, nie lubila, gdy chcialam z nia spac. Wiec jednak cos chyba w tym jest. Dziekuje.
No faktycznie, z tym całowaniem to podobnie. Ja kiedyś powiedzialam terapeutce, że odczuwam podjadanie, popijanie sobie wody nawed bez pragnienia jak bliskosć z tymi rzeczami (jedzeniem, piciem). Niemal intymny kontakt z kanapką 😉 Czymś co nie ucieka, jest zawsze dostępne, nie dokopuje, nie zlości się, nie stawia warunków, nie krytykuje czyli jest bezpieczne. Po trudnym dzieciństwie i problemach w zyciu taki bezpieczny kontakt, choć z czymś co jest nieożywione może być atrakcyjny.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.