Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Kontrola w związku, toksyczne zachowania

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • Melinda
    Uczestnik
      Liczba postów: 5

      Cześć! Jestem w pierwszym poważnym związku. Trochę związek bumerang. Były rozstania i powroty… Dopiero teraz, gdy to piszę, widzę jakiś schemat. Ostatnia decyzja o powrocie była podjęta po kilku miesiącach rozłąki, nie potrafiłam sobie z tym poradzić, próbowałam ją zagłuszyć inną relacją, wyrządziłam drugiemu chłopakowi krzywdę. Na początku po powrocie było dobrze, potem – nie wiem, czy nie wytrzymałam napięcia, nie mam na to racjonalnego wytłumaczenia – sprawdziłam korespondencje mojego chłopaka w sieci, dowiedziałam się z kim się spotykał podczas naszego kilkumiesięcznego rozstania, kto mu się podobał, co o mnie mówił. Od tamtej pory (a było to w styczniu) co jakiś czas mam takie rzuty, te rzeczy mi się przypominają, czuję ból, czuję lęk, sprawdzam go. Chociaż wiem, że sama nie byłam święta, też szukałam, też podobali mi się inni, też mówiłam na mojego chłopaka złe rzeczy, próbując odreagować rozstanie i poczucie porzucenia. Jest cierpliwy, ja sama też poszłam na terapię grupową (od października), gdzie – na razie myślę, że teoretycznie – zaczynam zauważać pewne schematy. Zaczynam być na terapii aktywna. Jednak temat lęku, sprawdzania mojego chłopaka, wkręcania sobie filmów, że mnie zdradza albo zbyt długo patrzył na dziewczynę, snów w których mnie zostawia, ciągle powracającej kontroli tego co i jak mówi, czy jego zachowanie świadczy o szacunku i miłości, czy wręcz przeciwnie – te powyższe ciągle wracają. Przez to też ostatnio chodzę naprawdę smutna i zdołowana, mój chłopak czuje się pod obserwacją, a ja udaję, że to wszystko jest mniej inwazyjne niż jest w rzeczywistości. Powiem wam, że ten smutek mnie dobija, bo ja nie chcę tak robić. Nie mogę tak ranić bliskiej mi osoby. Do tego dochodzi taka niepewność tego, co czuję. Raz kocham, raz mam ochotę zerwać, rzucić to wszystko, zemścić się? Czuję, że ani ja, ani on, ani my jako związek długo nie damy rady się tak huśtać. Muszę to zmienić. Tylko jak? Jak robić inaczej, gdy pierwsze są emocje? Czy jeśli mieliście takie sytuacje, poradziliście sobie z nimi? A może byliście tą drugą, atakowaną stroną w związku? Co zrobić, by nie zatruwać relacji i nie być tak toksycznym? Naprawdę jest mi z tym ciężko. Pozdrawiam wszystkich walczących i poharatanych. I życzę wam dużo spokoju.

      dda93
      Uczestnik
        Liczba postów: 641

        Może warto byłoby ustawić sobie jakiś próg, do którego rzeczy nawet pokręcone można jeszcze uznawać za normalne (bo może z czasem one się unormują), a poza którym zachowania są już niebezpieczne. Do takich zachowań bardzo szkodliwych i niebezpiecznych (także dla Twojego dobrostanu) zaliczyłbym czytanie cudzej korespondencji. Może to dawać dreszczyk emocji (taki „zakazany owoc”) i poczucie kontroli, ale na dłuższą metę jest bardzo toksyczne dla związku i mocno narusza prywatność drugiego człowieka.

        Z tego, co rozumiem, myśleliście, że rozstajecie się ostatecznie i na zawsze, więc warto cieszyć się tym, jeśli jednak postanowiliście inaczej i nie rozdrapywać ran tego okresu, skoro byliście wolni i myśleliście, że nie macie żadnych zobowiązań.

        Do wiedzy o tym już, niestety, uzyskanej zamiast samobiczowania możesz podejść raczej praktycznie i na chłodno. Przyjrzeć się, czego szuka Twój partner w kobiecie i w jakich obszarach tu pasujesz (to są Twoje atuty w tej relacji), a gdzie mogłabyś spróbować coś naprawić. Nie to, żeby zaraz przestać być sobą, ale zmieniać te drobne zachowania, które możesz zmienić.

        Inaczej mówiąc, zamiast skupiać się na leku, możesz skupiać się na tym, co zwiększa Wasze szanse pozostania w tym związku, a co prowadzi w stronę rozstania. Wiem, że to tylko z boku tak prosto i łatwo wygląda, ale może warto chociaż spróbować.

        NIeistotne
        Uczestnik
          Liczba postów: 46

          Albo gruba kreska i od nowa albo koniec.

          Melinda
          Uczestnik
            Liczba postów: 5

            Dziękuję za zrozumienie. Staram się partnera puszczać samego na imprezy i pozwalać mu na kontakt z kobietami, z którymi miał kontakt, gdy się rozstaliśmy (do niczego między nimi nie doszło, one są w związkach i wówczas też były). Na pewno jest lepiej pod względem kontroli, choć często mi się śnią te kobiety i że mój partner postanawia spróbować z nimi.

            dda93
            Uczestnik
              Liczba postów: 641

              Powiem Ci, że mnie zmroziło, gdy przeczytałem ostatni Twój post. Czy Wam się wszystko przypadkiem nie pomieszało?

              Może jestem trochę staroświecki, ale wydaje mi się, że po rozstaniu obowiązywały Was zasady jak dla singli, ale po powrocie chyba znów jesteście w związku? Czy nie?

              Związek jest rodzajem obopólnie korzystnej umowy i kompromisu między dwojgiem ludzi (bo żeby dawać sobie nawzajem poczucie bezpieczeństwa godzicie się na pewne zdrowe ograniczenia). W ramach tego Ty starasz się unikać niezdrowej kontroli i nieuzasadnionych podejrzeń. Rolą Twojego partnera jest zaś nie dostarczać Ci do tych podejrzeń powodów.

              Puszczasz go na imprezy samego. Może nie „puszczasz”, tylko tak uzgadniacie razem? Kwestia tego, jakie są to imprezy. Jeśli to jest np. spotkanie integracyjne z pracy, to OK. Ale jeżeli Twój chłopak ciągle imprezuje z innymi dziewczynami, a Ty czekasz na jego łaskawy powrót w domu, to to moim zdaniem nie jest związek. Wstydzi się Ciebie pokazać znajomym? Po co taka relacja wtedy jemu? I po co Tobie?

              Czym innym też jest rozmowa z koleżanką przy drugim śniadaniu w pracy, a czym innym zaplanowane wyjście sam na sam na kawę z „konkurencją” partnerki czy flirtowanie z mężatkami. Trudno to ocenić bez wchodzenia w szczegóły zachowań Twojego chłopaka. Ale jeśli ma takie „parcie” na relacje z innymi kobietami, gdy jest w związku, może po prostu do bycia w związku się nie nadaje?

              Oczywiście, dziś jesteśmy „wyzwoleni” i „nowocześni”, więc partnerzy mogą uzgodnić życie w otwartym związku i dawać sobie nawzajem przyzwolenie na seks z innymi osobami. Ale, że „do niczego nie doszło”? Co to za tłumaczenie? Gdy już dojdzie, to będzie za późno.

              Mam wrażenie jakbyś poruszała się od skrajności do skrajności. Raz nadmiernie kontrolujesz swojego partnera (tak twierdzisz), a raz pozwalasz mu na zachowania destrukcyjne dla Waszej relacji (jeśli ciągle chodzi sam po imprezach). Może warto by to wypośrodkować. A może i zastanowić się, czy to na pewno ten…

               

              Melinda
              Uczestnik
                Liczba postów: 5

                Cześć, dziękuję że odpisałeś. Moja poprzednia odpowiedź była bardzo lakoniczna i pozostawiała sporo przestrzeni do nadinterpretacji. To nie jest tak, że mój partner chodzi sam na imprezy i wyrywa laseczki, a ja się na to godzę. Chodzimy na imprezy wspólnie, ale czasem ja np. mam inne plany lub po prostu nie mam ochoty. Nie oznacza to, że będę mu zakazywać widywać się z jego znajomymi beze mnie. To wszystko ustalamy razem, on mnie pyta, czy może iść sam i odwrotnie. Co do kontaktu z „tymi” kobietami: nie doszło do niczego, gdy nie byliśmy razem, po prostu wiem, że jedna z nich mu się bardzo spodobała, ale ona jest w związku z bliskim kolegą mojego chłopaka. Nie widują się sam na sam, a raczej we trójkę (ja z wiadomych przyczyn nie mam ochoty jej poznawać, ale nie mogę zakazać mu się kumplować, zresztą ten kontakt mają bardzo rzadki).

                Myślę, że staramy się to wypośrodkować. A on nie dopuszcza do sytuacji, w których byłabym zazdrosna lub byłyby to sytuacje, które wzbudziłyby moje podejrzenia (nie ma takich sytuacji, które opisałeś). Nie uważam, żeby to było dla nas destrukcyjne, ale rozumiem, że mogłeś tak to odebrać, ponieważ moja wypowiedź była bardzo krótka i ogólna.

                dda93
                Uczestnik
                  Liczba postów: 641

                  Tak, widać zbyt przepuściłem to przez swój własny „filtr” złych doświadczeń z osobami, które miały mocne parcie na „niezależność”.

                  Skoro u Was jest tak, jak piszesz, to OK 🙂

                  milena2129
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 5

                    Cześć, mam na imię Milena i chciałabym przeprowadzić badanie do pracy magisterskiej. Poszukuję takich osób jak ja, czyli Dorosłych dzieci alkoholików. W każdej waszej historii widzę siebie. Przez całe życie nie wiedziałam nawet jak dzieciństwo odbija się na wszystkim co robię, jak postępuje… dopóki nie poszłam na studia z psychologii. Studia otworzyły mi oczy. Dziś cieszę się, że mam taka wiedze, czasem po prostu jest mi łatwiej tłumaczyć swoje zachowania. Niestety „zdrowi” ludzie tego nigdy nie zrozumieją, co czujemy, czego doświadczamy. Dlatego proszę was o półgodziny waszego czasu na wypełnienie ankiety

                    https://forms.gle/hfX7Ha5qK37xCeKb8

                    Z góry dziękuję !

                     

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
                  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.