Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Kozioł ofiarny
-
AutorWpisy
-
Witam. Proszę o pomoc w rozwiązaniu pewnego problemu.
Chodzę na szkolenie i znaczna część osób z tej grupy ewidentnie "jeździ" sobie po mnie. To jest sam początek szkolenia i zaczęły najpierw delikatnie, a dziś już na forum publicznym. Narazie niereaguję ale robi się coraz nieprzyjemniej.
Prośba jest taka co mam zrobić nadal je ignorować czy zareagować. Zaznaczę, że zawsze byłam takim "kozłem ofiarnym" i nie ma pojęcia jak z takich sytuacji wybrnąć.
Jeśli ktoś ma jakiś pomysł na rozwiązanie tej sytuacji będę bardzo wdzięczna. Bo czuję że mam coraz bardziej dość i zamknę się w sobie, zacznę znów unikać wszelkich kontaktów. A chcę znaleźć pracę. Tylko to tak strasznie boli jak inni nabijają się publicznie ze mnie.Pewnie bardzo Cię to boli, bo masz niskie poczucie wartości i widzą jak Ci przykro. Trudno coś poradzić, bo to nie od nich zależy jak reagujesz, inni albo nie zwracają uwagi na mniejsze docinki albo się odgryzają. Jak byś miała to w nosie albo się odcięła, pewnie dali by w końcu spokój.
Może powiedz tym osobom, że jest Ci nieprzyjemnie gdy Cię atakują i że nie życzysz sobie takich "docinków".
Tak, powiedz ze sobie nie życzysz, że Ty nie wypowiadasz sie o nich w takich sposób i oni tak samo powinni uszanować Twoją osobę.
przykre ze tak jest…Tak mam niskie poczucie wiary i własej wartości. I jeszcze nie wierzę że może mnie ktoś lubić, że ktoś może dobrze czuć się w moim towarzystwie. Nie chcę być tak traktowana ale boje się cos mówić że tak mnie traktują, bo to moja wina więc na to zasłużyłam. Ja ludzi tak nie traktuję bo wiem jak to boli, a innym pozwalam. Porażka
Dobrze Cie szczera rozumiem, ja tez mam niskie poczucie wartosci, aby uwierzyc w komplement musi on byc przewaznie powtorzony kilka razy. Ja tez staram sie nie traktować tak ludzi, nie chce byc tak traktowana i wiem jak to boli wiec nie traktuje tak innych. Szkoda tylko ze inni tego nie rozumieja… szkoda
Szczera-boli,fakt. Znam to aż za dobrze. Ale pytanie, czy na przykład nie czujesz złości, która bardzo by Ci pomogła ZAREAGOWAC? Czym innym jest istnienie osób niewrażliwych, nieempatycznych czy na przykład chamskich, a czym innym pozwalanie sobie na bycie ofiarą, która nie zareaguje. I tłumaczenie tego kulturą. No do cholery! Jak Cię boli noga, to idziesz do lekarza, czy czekasz aż Ci zgnije, bo inni mają ważniejsze potrzeby? Jak Cię ludzie nie szanują, to…?
Ja tez zauwazylam cos podobnego. Kiedys myslalam, ze to ludzie sa wredni, a dzis widze, ze to ja sama prowokuje takie reakcje w stosunku do mnie. Tak jak mowi pszyklejony: oni po prostu wywachaja slabosc i strach i maja duza ucieche z tego. Po mnie po prostu widac,kiedy sie stresuje, kiedy izoluje, kiedy nie jestem w stanie zachowywac sie na luzie, mimo iz naprawde sie staram. To po prostu nie jestem ja. I stan ten sie pogarsza. Kiedys nie bylo tak zle, jak teraz. Odkad zaczelam interesowac sie i zajmowac swoim DDA, to wyszly ze mnie wszystkie moje slabosci, wylazly wszystkie moje kompleksy, zmartwienia, niedowartosciowanie, itp. Jestem latwym celem, bo inni wiedza, jak latwo mozna pociagac za moje sznurki. Nawet jesli ktos szczerze nie chce, to ja i tak potrafie znalezc cos, lub zinterpretowac cos przeciwko sobie.
Moj szef czesto pyta mnie, co sie stalo, czy jestem zla, wsciekla, itp. A ja np. akurat w tym dniu czuje sie dobrze. OKazuje sie, ze chyba taki mam wyraz twarzy, widac po mnie, ze cos mnie gryzie, ze cos ze mna nie tak. A kiedy on juz to powie, to ja zaczynam naprawde zle sie czuc i wtedy juz z gorki na dol. Pod koniec dnia jestem juz w dole, czuje sie jakby ktos ze mnie wyssal krew.
O Jezu, dzis to mnie az serce boli, bo wydaje mi sie, ze moj szef chce sie mnie pozbyc. Jestem przekonana, ze ma dosc patrzenia na moja smutna gebe. A ja nie wiem, jak zrobic, zeby sie albo jeszcze bardziej zamaskowac sztucznym usmiechem, albo miec wesola gebe naprawde.
Podsumowujac: dzis nie sadze, ze to ludzie sa zli, ale ja mam bardzo cienka skore i kazdy dotyk tak boli.
Ej, a nie przyszło Ci do głowy, Savanna, że może mogłabyś uszanować swoje cierpienie? Jak człowiekowi jest źle, jak spotyka go nieszczęście, jak jest chory, to czy to jest ludzkie – gnoić go? Skąd wiesz, że szef chce Cię wyrzucić? Co w tym złego, że człowiek nie jest wiecznie szczęśliwy, że nie odpowiada ciągle "świetnie" na wszystkie pytania? Albo, że ma złą minę? Patrzysz na szefa jak na rodzica – z tym spojrzeniem czeka Cię wyłącznie bycie ofiarą, bo się go boisz.
O to to, o to to, panie dziejku. Ja wlasnie boje sie go jak rodzica. NIe umiem odpowiedziec mu tak, jak czuje ze powinnam. W glowie mam calkiem sensowne odpowiedzi dla niego, ale kiedy on sie mnie czepia, nie umiem sama stanac po swojej stronie.
Jak sie tego nauczyc? Jak nauczyc sie mowic, to co w sercu bez strachu? Czemu nie umiem mu powiedziec, tego, co chce powiedziec?
Edytowany przez: savanna, w: 2010/09/18 03:45
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.