Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › kto jeszcze umie płakać?
-
AutorWpisy
-
Ja umiem płakać. Już. Umiem ale się czasem wstydzę bo przecież mi wbijano do głowy, że "mężczy¼ni nie płacza i że to wstyd":( Wtedy duszę to w sobie. Albo ryczę w najmniej oczekiwanym momencie, zero kontroli 🙁 Tak, wiem. Histeryk – pewnie sobie pomyślicie. 🙁
Nie umiem wydobyć krzyku. Jest we mnie jeszcze "zamrożony" 🙁 Gdzieś… tam. W środku 🙁Przepraszam, że trochę nie na temat. 🙁
Anonim
12 stycznia 2007 o 09:21Liczba postów: 20551Hmm, może to dziwne, ale ja płacze o wszystko… każde niepowodzenie doprowadza mnie do płaczu, każda krytyka budzi we mnie taki bol, ktory przeradza się w płacz żewnymi łzami (czasem nawet przy tej osobie – i to jest straszne!!! ludzie widza wtedy moja bezsilność) …. ale to nie o to chodzi…. chodzi o to żeby zapłakać świadomie, świadomie tego co się dzieje, wypłakać bol i pozbyć się go… najlepiej na zawsze… ale to takie trudne.
Czemu ja tyle wiem a nie potrafie tego zastosować w swoim życiu??Anonim
12 stycznia 2007 o 09:22Liczba postów: 20551Hmm, może to dziwne, ale ja płacze o wszystko… każde niepowodzenie doprowadza mnie do płaczu, każda krytyka budzi we mnie taki bol, ktory przeradza się w płacz żewnymi łzami (czasem nawet przy tej osobie – i to jest straszne!!! ludzie widza wtedy moja bezsilność) …. ale to nie o to chodzi…. chodzi o to żeby zapłakać świadomie, świadomie tego co się dzieje, wypłakać bol i pozbyć się go… najlepiej na zawsze… ale to takie trudne.
Czemu ja tyle wiem a nie potrafie tego zastosować w swoim życiu??ja nie znoszę płakać jak ktoś to widzi , bardzo się wtedy wstydzę Chociaż… ostatnio na terapii po ponad poł roku chodzenia pierwszy raz się rozpłakałam , było mi wstyd ale świat się nie zawalił , więc może nie będzie tak ¼le :unsure:
Anonim
12 stycznia 2007 o 11:14Liczba postów: 20551Do: Ropuszki 😉
wiesz, myśle że własnie Ty zaczęłaś płakać jak się należy…. moj płacz niczego nie rozwiazuje daje ulge ale zaraz potem powracam do punktu wyjścia.
Płacz na terapi … myśle, że to własnie jest ten płacz, o ktorym pisałam wcześniej ten, ktory pomaga, zmienia… to taki "świadomy płacz" .Anonim
12 stycznia 2007 o 11:16Liczba postów: 20551… czekam z utęsknieniem, kiedy tak zapłacze :unsure:
Anonim
12 stycznia 2007 o 11:21Liczba postów: 20551… czekam z utęsknieniem, kiedy tak zapłacze :unsure:
Anonim
12 stycznia 2007 o 14:46Liczba postów: 20551wyje na reklamach, filmach łacznie z kreskowkami, na wszystkim co mnie zrusza, zaraz lezki w oczach, to straszne i nie moge tego opanować;)
płacz jest jedna z moich metod na bezradność, gdy cos mi nie wyjdzie albo gdy nie mogę nic zrobić. gdy czuje ze jest nie tak jak powinno; wtedy płaczę albo się wściekam i muszę się na czymś wyładować, a jak gniew nie znajdzie ujścia płaczę . Przedwczoraj płakałam tak naprawde mocno z głębi serca chyba jak nigdy w życiu . Pozbieranie się po tym płaczu zajęło mi cały dzien. A moze sie odwodniłam 😉
no a amelka często ma w oczach świeczki, jak mawiała jej siostra, w najmniej oczekiwanych momentach.
nie cierpię płakać przy ludziach, mam poczucie żenady i wstydzę się, wydaje mi się, żę to żałosne, a do tego wprowadza w kłopot rozmowcę. wczoraj na pierwszym spotkaniu z terapeuta poryczałam się na dzien dobry, ale potem było łatwiej, bo nie musiałam tracić energii na połykanie łez – przecież to bez sensu. jak dorosłam to w domu w ogole nie płakałam, może dlatego to tak siedzi skitrane pod łopatka. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.