Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Ku pocieszeniu…

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
  • Autor
    Wpisy
  • Gibonek
    Uczestnik
      Liczba postów: 28

      Strzep informacji, milion domysłów, których głównym efektem jest wiadro złości z paroma łyżkami żalu do samej siebie.
      Potrzebowałam pocieszenia, takiego na już, na teraz.
      Nie chciałam pokazać się w domu z takm nastrojem.
      Miałam ochotę roznieść ten świat, albo usiąść i plakać.
      Cokolwiek…
      Centrum, tysiące sklepów i znów to samo.
      Dwie nowe bluzki, kolczyki, potem solarium i na chwile zrobiło się lepiej.
      Nadal mi źle, do tego wszystkiego doszły wyrzuty sumienia. Miałam nad sobą panować, miałam oszczędzać i zastanawiać się nad tym, na co wydaję…
      Zakupy nic nie zmieniły, nie poczułam się lepiej, a moje poczucie własnej wartości spada dalej…
      Co robić?

      curious
      Uczestnik
        Liczba postów: 81

        Napisz może sciślej jaki masz problem to ja czy ktoś inny spróbuje ci pomóc,bo tak napisałaś ze nic za bardzo z tego nie wynika?Jesteś rozgoryczona, nieszczęsliwa ale dlaczego?Czekam!

        lukaf
        Uczestnik
          Liczba postów: 43

          Na te "okrągłe" boleści jest "okrągła" rada – przełamuj schematy.
          Rób wszystko inaczej…
          Zeby dość tam, gdzie się jeszcze nie było, trzeba iść drogą, którą się jeszcze nie szło. 🙂
          To proste!

          Anonim
            Liczba postów: 20551

            Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy jako przyjaciele/kochankowie i byłam naprawdę zadowolona… zawsze mogłam wpaść i się zrelaksować, przez chwilę niczym się nie przejmować, jak w innym świecie. Pewnego dnia powiedziałam, że się zakochałam i musimy skończyć ten 'związek’ i usłyszałam "ok". A właściwie przeczytałam w smsie. Tak poprostu… no nie ma sprawy.
            Problem w tym, że nie zakochałam się w nikim innym i sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.
            Problem w tym, że nie ma jak tego odkręcić.
            Problem w tym, że On już chyba kogoś ma, chociaż nie minął zaledwie tydzień.
            I w tym, że jest teraz tak bardzo szczęśliwy też widzę problem, bo mi jest coraz gorzej z takimi moimi numerami. Jakby sobie wbrew, sobie na złość, zupełnie bez zastanowienia odchodzę. Bez żadnego powodu.
            Jest mi źle z samą sobą, więc idę na zakupy, do kosmetyczki, na solarium. Spotykam się ze znajomymi, żeby udawać szczęśliwą (może jak Oni w to uwierzą, to stanie się to faktem?). Biorę dodatkowe godziny w pracy i wciskam ludziom kit, żeby myśleć o tym czy wzrośnie sprzedaż (będę wreszcie mogła być z siebie zadowolona). Idę na imprezę, żeby przez kolejną noc być kimś więcej w oczach ludzi, którzym pokazuję tylko wylansowaną lalkę. Ale to niczego nie poprawia…
            Przydałaby się recepta na wewnętrzny spokój.
            Magiczne lekarstwo.
            Poproszę podwójną dawkę.

            myszkowoz
            Uczestnik
              Liczba postów: 147

              No nie, jakbym widziala zenska wersje mojego faceta. Zlituj sie nad soba i tymi facetami ktorych spotykasz, i chodz na terapie, pracuj nad tym, ze tak bardzo boisz sie bliskosci. Ze jak zaczynasz widziec, ze moze byc cos wiecej, to od razu uciekasz. Chociaz tak naprawde nie chcesz. Zakupy, wiecej pracy itp ci nie pomoze. To jest dobre na smutek, a nie na problemy z zaufaniem drugiemu czlowiekowi. Albo zaufanie sobie, ze jest sie godnym i wartym uczucia tej drugiej osoby…. I jak ci sie robi dobrze i przyjemnie, to od razu uwazasz ze na to nie zaslugujesz, albo to nieprawdziwe, albo zaraz dostniesz po glowie, i uciekasz!.

              Dor
              Uczestnik
                Liczba postów: 42

                Wiem, że to nie jest łatwe, ale moim zdaniem jedną z podstaw związku jest wzajemna komunikacja, gdzie nadawca i odbiorca mówią tym samym językiem:)
                Przyczyną wielu problemów jest brak rozmów z drugą osobą lub niemożliwość dogadania się, bo ja o chlebie a On o niebie…
                Na poważne rozmowy najlepiej wybierać grunt neutralny, np. jakąś kawiarnię itp., nie poruszać istotnych tematów w domu, bo wtedy najłatwiej jest się ranić, strzelać focha i rzucać słowa: odchodzę…

                Gibonek, nie chcę się mędrkować, ale ja na Twoim miejscu porozmawiałabym otwarcie z Twoim przyjacielem i powiedziała jak to wszystko wygląda. Najgorzej to udawać, że wszystko jest ok, gdy tak naprawdę każda część naszej duszy cierpi a my nie mamy odwagi poprosić o pomoc, udając przed innymi, że jest nam dobrze…

                Gibonek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 28

                  Cerebri między nami była czysta sytuacja –> miało być miło i pięknie, ale bez zaangażowania, bez żadnych zobowiązań. No i tak właśnie było. Zadne z nas nie chciało w tym związku żadnych głębszych uczuć.
                  Sama już nie wiem dlaczego ciężko mi bez tych naszych spotkań.
                  Czegoś zaczęło mi brakować.
                  Jest jakaś dziura, której nie mogę niczym zapełnić.
                  Nie chodzi o uczucia, bo nie o to w tej znajomośći chodziło. A jednak było coś ponad sex. Może jak dojdę do tego, co takiego czerpałam ze spotkań z Nim, będę w stanie znaleźć to gdzieś indziej?
                  Dor jak porozmawiać, skoro On wierzy w to, że jestem zakochana? Powiedzieć prawdę? Nie wiem czy dam radę. Jak to wyjaśnię?

                  Edytowany przez: gibonek, w: 2008/06/24 19:07

                  myszkowoz
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 147

                    w to ze ty jestes w nim zakochana, czy poweidzialas ze w kims innym? Juz sie gubie… a jesli w nim, to czemu musialas odejsc? Wczesniej zrozumialam, ze powiedzialas, ze jestes w kims innym zakochana, i musisz od niego odejsc, ale ze tak wcale nie ejst i teraz tego zalujesz…

                    Gibonek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 28

                      Tak jak pisałam, zmyśliłam to, że w kimś się zakochałam i podałam to jako powód zakończenia znajomości.

                      O uczuciach między nami nie rozmawialiśmy, bo było to pożądanie, pseudo przyjaźń.

                      myszkowoz
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 147

                        czyli jednak jak moj facet. zobaczylas ze ci zalezy, to musisz ta osobe wygnac ze swego zycia. jak ci zalezy to pogadaj z nim. powiedz prawde. powiedz, ze jestes dda, masz z tym probllemy, widzisz to, i ze zamierzasz sie temu przyjzec. I idz prosze z tym na terapie! Zrob to dla siebie. Moj facet, wlasnie uparcie twierdzi, ze nic do mnie nie czuje. A z racji tego znalazl sie w psychiatryku, bo w taka depresje wpadl. Wiec oszczedz sobie takiej drogi jak ma moj narzeczony. To wszystko co ty i on wyprawiacie, ma swoja przyczyne. Konkretna. Mozna ja rozwiazac. ale na terapii. trzymaj sie. oby ci lepiej w zyciu sie dzialo niz mojemu i mi 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 20)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.