Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Lęk przed bliskością a odrzuceniem

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • gnx
    Uczestnik
      Liczba postów: 8

      Witajcie, napisałem długi post ale zapomniałem o kodzie antyspamowym i post zniknął całkowicie. więc tym razem krócej.

      Przechodze na terapii psychodynamicznej okres w którym zauważam nie tylko lęk przed odrzuceniem (kiedyś tylko jego sobie uświadamiałem) ale także przed bliskością. W rezultacie już sam nie wiem czego chcę. Takie uczucie zagubienia, ciężko to opisać bo myślę ,że dopiero się ujawnia. Mam teraz przerwę od terapii 2 tygodnie i przychodzę po pomoc do Was 🙂 Czy ktoś na terapii przerabiał taki problem? I może się podzielić swoją wiedzą. Będę wdzięczny. Pozdrawiam

      zenek
      Uczestnik
        Liczba postów: 131

        gnx zapisz:
        „Witajcie, napisałem długi post ale zapomniałem o kodzie antyspamowym i post zniknął całkowicie. więc tym razem krócej.

        Przechodze na terapii psychodynamicznej okres w którym zauważam nie tylko lęk przed odrzuceniem (kiedyś tylko jego sobie uświadamiałem) ale także przed bliskością. W rezultacie już sam nie wiem czego chcę. Takie uczucie zagubienia, ciężko to opisać bo myślę ,że dopiero się ujawnia. Mam teraz przerwę od terapii 2 tygodnie i przychodzę po pomoc do Was 🙂 Czy ktoś na terapii przerabiał taki problem? I może się podzielić swoją wiedzą. Będę wdzięczny. Pozdrawiam”

        My też nie wiemy czego chesz.

        mmaniak123
        Uczestnik
          Liczba postów: 291

          Czesc 🙂
          Mysle ze ten problem dotyczy wielu osob. Tez zaczelam to dostrzegac podczas terapii. Zrozumialam takze dzieki temu ze musze troche "odpuscic"… Co najsmieszniejsze byl to moment kiedy znalazlam sie po kilku m-cach terapii w szpitalu i mialam dzieki temu sporo czasu na myslenie o terapii i relacji z terapeuta. I wowczas zrozumialam ze cos tu jest nie tak… z jednej strony przyszlam do niego po pomoc a z drugiej warczalam jak tylko probowal sie "zblizyc".
          Czysty absurd hehe…. zrozumialam ze musze mu choc troche zaufac, inaczej to nie ma sensu. To wlasnie byl ten lek przed bliskoscia a zarazem balam sie tez ze dzieki takiej postawie mnie odrzuci, ze sie zniecheci…. wiedzialam juz ze musze tu cos zmienic 🙂
          zaczelam malymi krokami pokonywac ten lek..na dzien dzisiejszy jest juz duzo lepiej. Staram sie byc bardziej ufna, pozwalam sie zblizyc do siebie i sama tez sie zblizam. Ale trzeba bylo kilku lat terapii by pozwolic sobie na takei zachowania. Swiadomosc mechanizmow, i pokonywanie ich, u mnie owocuje wlasnie takimi zmianami 🙂
          Pozdrawiam cieplutko 🙂

          gnx
          Uczestnik
            Liczba postów: 8

            @mmaniak123

            Dzięki za odpowiedź:) Czeka mnie ciężka droga, widzę to. Jeszcze jakoś się bronie przed moją terapeutką, ciekawe jak długo . Teraz mam trochę przerwy więc sobie poukładam pewne rzeczy i pewnie dojdą nowe zwłaszcza ,że jutro spotykam się z mamą.


            @zenek

            pominałeś całą wypowiedź bo chwyciłeś jedno zdanie.

            arnocost1
            Uczestnik
              Liczba postów: 1

              Hej.
              Ja dopiero teraz zrozumiałem na terapii że nie ufam swojemu terapeucie. W czasie terapii gdy to usłyszałem poczułem się jakoś "niewygodnie" . Sam w tej chwili nie umiem opisać tego uczucia. Obecnie jestem z tego zadowolony dzięki temu wiem że na terapii coś drgnęło . I teraz muszę (chciałbym napisać chcę ale sam nie wiem :P) zaufać swojemu terapeucie i pozwolić sobie otwartość.

              Lajla
              Uczestnik
                Liczba postów: 88

                Również miałam podobnie na początku, ale myślę, że chyba przed każdą obcą osobą tak się ma, zwłaszcza, że odtąd tej osobie będzie się powierzać swoje trupy z pod łóżka. Trzeba się na niej poznać, sprawdzić. Potem przychodzi zaufanie. Ja myślę, ze taki moment u mnie nadszedł po kilku tygodniach, kiedy poczułam się zrozumiana, tak naprawdę. Poczułam, że ktoś podaje mi rękę i chce pomóc, wystarczy, że się otworzę i po nią sięgnę. Będzie trzymać tak długo ja ja będę tego chciała, czy tez potrzebowała. terapeuta powiedział mi wtedy "puść szczebelki i chodź do mnie, to tylko kilka kroków. Nic się nie stanie jeśli upadniesz, masz przecież mięciutką pieluszkę… spróbuj, zobaczymy co się stanie, nie bój się." Pamiętam to do dzisiaj i choć się czasem boję to próbuję. I Ty spróbuj.

                Afektywna
                Uczestnik
                  Liczba postów: 836

                  dla mnie chyba teraz nie za bardzo jest przestrzeń na związek. Boję się odrzucenia. Czuję się beznadziejna. Jak ktoś mógłby chcieć ze mną być. Do tego generalnie lęki…

                  ewelina82
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 1499

                    W zyciu jest czas na bycie w zwiazku i na bycie z samym soba.

                    Alisa
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 342

                      To prawda. Czas w samotności to może być czas, na przykład, bardzo intensywnej zmiany, pracy nad sobą.

                      Duszekkk
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 34

                        ech tylko ileż można nad sobą pracować 🙂

                        jeśli chodzi o relacje to mam wrażenie, że na terapii są pewne granice uczenia się różnych rzeczy (oczywiście postęp jest zawsze, tylko z czasem niewielki) a potem to już w życiu trzeba się uczyć. i to strasznie trudne bo metodą prób i błędów – błędów, które powinnam była popełniać kilkanaście lat temu. trochę jakbym była w podstawówce w okolicach 18stki

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 18)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.