Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Lęk przed kobietami.

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 28)
  • Autor
    Wpisy
  • dota
    Uczestnik
      Liczba postów: 302

      hehe…. ja, jako kobieta (fizycznie jak najbardziej) boję się samej siebie, swojej kobiecości. usłyszałam kiedyś, że jestem bardziej męska niż nie jeden facet;) i to miał być komplement:P hahaha!! no fakt, że raczej nie okazuję na codzień swojej kruchości i delikatności, potrzeby bycia zaopiekowaną i zatroszczoną. zgrywam gierojkę, która sobie sama ze wszystkim radzi, nie potrzebuje niczyjej pomocy, nie okazuje słabości, gwozdzia wbije, sufit pomaluje, pokój wytapetuje (choć dość nieudolnie;) ) i inne czynności wykona, które raczej do kobiecych nie należą.
      więc kurde!! jak faceci mają nie omijać szerokim łukiem kobiety, która zachowuje się jak facet, jest silna(przynajmniej na pozór) i samowystarczalna?? :unsure:

      muszę lepiej zadbać o kobietkę we mnie istniejącąB)

      mala*
      Uczestnik
        Liczba postów: 702

        „więc kurde!! jak faceci mają nie omijać szerokim łukiem kobiety, która zachowuje się jak facet, jest silna(przynajmniej na pozór) i samowystarczalna?? ”
        To faceci takich nie lubią? Ożesz kurczak! no to mam poważny problem muszę sie zamienić w kruchą i delikatna kobietkę…, ale wtedy bym przestała być sobą:huh: Z drugiej strony to rzeczywiście jak mam jakiś kłopot i zamieniam się w bidulkę to mężczyźni wtedy na mnie zupełnie inaczej patrzą.B) Innym razem kiedy stwierdziłam, że sobie dam rade bez niczyjej pomocy to i tak kolega się uparł żeby mi pomóc przyznam, że dziwnie sie poczułam jakoś nieswojo…przyzwyczaiłam się już do tego, że radzę sobie sama bez niczyjej pomocy.

        mariuszekgarnuszek
        Uczestnik
          Liczba postów: 339

          Witam bardzo

          Uffff… panowie okazoje sie ze nie tylko ja to mam , zreszta po dluzszym namysle zdaje sobie sprawe ze wielu fsacetow ktorzy wychowali siem w rodzinach dysfunkcyinych ma ten problem, pzrypuszczam ze problem msa miejsce wowczas gdy matka jest osoba bardzo apodyktyczna przynajmniej w moim pzrypadku tak bylo,

          U mnie w ogule lek wystepowal w relacjach z ludzmi, a pzry kobietach problem siue nasilal, teraz jako tako moge dokopac sie do mysli i uczuc jakie ow lek powodoja,

          moja matka od kiedy pamietam procz tego ze byla wrecz emocionalnym katem dla mnie jako dla malego (i nie tylko malego) dziecka to wrecz jasno i wyraznie wmawiala mi ze kobiety sa starszne ze nie mam z nimi siem umawiac ze jak siem umawiam z jakams to zdradzam matke itp,

          Niestety, ja w to uwerzylem i lek jaki w zwiazku z tym odczuwalem (nie tylko pzred kobietami) bytl tak gleboki i paralizujacy ze zablkokowal mnie na amen na kilka dobrych lat, jedna moja sila wyzsza i che c zycia byla silniejsza nisz brednie matki i ajkos sie z tego podnioslem, i weszlem w zwiazek uczuciowy.

          ale nadal czuje ibawe przed kobitami.

          katarzyna
          Uczestnik
            Liczba postów: 31

            Drodzy Panowie,

            Otóż, lęki samotnych mężczyzn nie są bezpodstawne. Obecne pokolenie trzydziestolatków bardzo często wychowywało się w rodzinach rozbitych albo w takich, które od rozpadu powstrzymywała tylko presja społeczna i religijna. Negatywne nastawienie wobec instytucji rodziny jest u nich powszechne. Nie chcą być sami, ale chcą mieć pewność, że ich związek będzie oparty na relacji, a nie na ślubie — czy jak to często mówią — „papierze”. W związku z tym szukają w bliskiej relacji tego, czego nigdy nie zaznali w rodzinie. Szukają ciepła, bliskości, uczuć. Trudno im jednak sformułować alternatywę wobec związku, jaki widzieli we własnym domu i w najbliższym środowisku. Nie potrafią sami znaleźć wyjścia, więc bezkrytycznie przyjmują to, co podsuwa im kultura.
            W obecnej kulturze promowany jest tylko jeden wzorzec relacji — nie jest to rodzina, tylko romantyczny związek. Dla takich samotników wzorzec kulturowy staje się imperatywem: „Jeżeli związek, to tylko oparty na uczuciu. Jeżeli uczucie, to tylko romantyczne pełne wzlotów i uniesień. Bez takiej relacji nie masz prawa być szczęśliwy”. To najczęstszy błąd w ich myśleniu, za który płacą dotkliwą cenę.
            Zywot romantycznych związków jest burzliwy, ale krótki, z reguły nie wytrzymuje próby wzajemnej bliskości, poznawania siebie i własnych ułomności. Ludzie wychodzą z nich poranieni. Unikają kolejnych związków z obawy przed rozczarowaniem. Ile osób mówi, że nie są szcęśliwe jako samotnicy, a amimo to wybierają życie w pojedynkę, bo to mniej boli. Poprzeczka oczekiwań została wyniesiona tak wysoko, że nikt nie jest w stanie im sprostać, a ponieważ teraz łatwiej się rozstać niż być ze sobą, więc albo wybiera się rozstanie, albo nie wiąże się z nikim.
            Ludzie mają dzisiaj więcej wolności, ale nie potrafią z niej korzystać. O wiele częściej wykorzystują ją, żeby powiedzieć „nie” niż „tak”. Ważne rzeczy w życiu kosztują, bliskości nie można kupić, nie można mieć jej od zaraz. Współczesnemu człowiekowi brakuje uzasadnienia trudu i znoszenia cierpienia czy frustracji. Dawniej dawała je religia. Chrześcijaństwo i inne religie mówiły: jeżeli czujesz się nieszczęśliwy nie myśl od razu o ucieczce, ale pracuj nad tym. Co natomiast mówi współczesna kultura? Skoro jesteś nieszczęśliwy, zmień adres. Tyle że zmieniając adres, nie zmienisz siebie.
            Dopiero w związkach ludzie uczą się, że bycie razem nie jest czynnikiem automatycznie gwarantującym szczęście. Jeżeli są gotowi na korektę, ich związek przetrwa, ale są ludzie, którzy nie chcą pozbyć się swojego wyobrażenia o szczęściu, więc pozbywają się relacji.
            A co jeżeli mężczyzna szuka kobiety na żonę? J
            Jeśli mężczyzna szuka kobiety na żonę, to posługuje się listą preferowanych cech. Z takiej listy korzystają również kobiety, z tą jednak różnicą, że one dostrzegają zalety, natomiast mężczyźni skupiają się na negatywnych cechach, większą wagę przypisują temu, czego brak potencjalnym partnerkom.. Dawny język religijny oraz normy kulturowe jednoznacznie określały podział ról w małżeństwie: on realizuje się działając, ona realizuje się poświęcając. On był głową rodziny, ona jej opiekunką. Tak było do niedawna. Dzisiaj kobieta nie chce, żeby poświęcenie w małżeństwie stało się jedynym celem jej życia. Wiele z kobiet nie chce i nie musi szukać spełnienia u boku męża, który przynosi pieniądze do domu. Współczesny świat pozwala im realizować się na wiele innych sposobów, niekoniecznie jako żona i niekoniecznie jako matka. Nie jest jednak tak, że współczesna kobieta nie jest zdolna do poświęcenia, ona tylko nie chce być sprowadzana do roli służącej. Mam wrażenie, że czasami mężczyźni nie potrafią tego przyjąć i nie chcą się z tym pogodzić. Nie potrafią, bo jedyny wzorzec, jakim dysponują to matryca tradycyjnej rodziny. Mężczyzna będzie boleśnie przeżywał każdą sytuację, w której zachowanie kobiety będzie odbiegać od wzorca, jaki wyniósł z domu. Jeżeli oboje pracują i ona zaczyna zarabiać więcej pieniędzy niż on, to dla niego będzie oznaczać dramat. Co zrobi mężczyzna, który spotyka na drodze kobietę otwarcie wyrażającą swoje uczucia? Ucieknie, bo poczuje się zdominowany. Przecież to ona miała być uległa, a on miał ją zdobywać. Niełatwo ominąć stereotypy, jeszcze trudniej je zmienić. A obecna kultura nie stwarza dla mężczyzny i kobiety przestrzeni, w której mogłyby się dokonać taka dojrzała konfrontacja ich lęków przed sobą i bliskością.

            Cóż ja Wam mogę życzyć na zakończenie?

            Szukajcie, a znajdziecie!

            kasia

            🙂 😛

            Danuel
            Uczestnik
              Liczba postów: 353

              Do Katarzyny:

              http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/singiel.html

              1. Gdy cytujesz kogoś podaj jego dane – inaczej jest to postępowanie co najmniej nie etyczne – czyżbyś nie potrafiła powiedzieć czegoś od siebie?
              2. To po prostu zwykła religijna 'propaganda’ niewiele mającą wspólnego z tematem.

              Co do topica – uważam że pojawienie się niego i tych kilka szczerych wypowiedzi mężczyzn jest smutnym świadectwem feminizacji męskiej części populacji. Jest świadectwem tego że mężczyźni dali sobie wmówić przez kobiety że są gorszym gatunkiem człowieka. Media, popkultura, moda bombarduje nas przekazami że to kobiety są lepsze w pracy, bardziej kreatywne, spokojniejsze, lepszymi żołnierzami, policjantami na dodatek oczywiście są lepszymi rodzicami – no i z 2 strony to my mężczyźni jesteśmy sprawcami wszelkiego zła tego świata – wojny, przemoc w domu, alkoholizm, mobbing, pedofilia, wykorzystywanie seksualne, nierówność w pracy ect ect.

              Aż chce się powiedzieć To może Marie Sklodowska Curie też była kobietą…

              Edytowany przez: Danuel, w: 2007/07/21 20:38

              śpioch
              Uczestnik
                Liczba postów: 215

                w taką piękną sobotę wymagać od kobiety notki bibliograficznej :woohoo:
                a tak serio to miło że wkleiłeś ten link. dzięki.

                Danuel
                Uczestnik
                  Liczba postów: 353

                  Bardziej wymagam podstawowych zasad przyzwoitości…

                  śpioch
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 215

                    racja….
                    a że niektórzy miewają zachwiane owe zasady w posadach, czasem drżące 🙂 to nikogo nie usprawiedliwia. chyba że autorka posta to po prostu autor tego artykulu, tylko że incognito. i dlatego nie zostało zacytowane źródło.

                    mariuszekgarnuszek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 339

                      Brawo daunel !!!

                      Zgadzam siem z toba w 100 procenatch, co niektorzy nasi braccia w czlowieczenstwie dali sobie wmowic ze sa pomiotami meskimi potrzebnymi tylko po to azeby splodzic dziecko,
                      telewizja, radio prasa, internet… media bardzo antarczywie promoja wzozec faceta sadysty gwalciciela i najgorszego zboja,

                      Kiedys uczeszczalem na grupe terapeutyczna dla osob doswiadczajacych pzremocy w rod\dzinie, byly tam same panie, bardzo udreczone kobiety bardzo zranione pzrez mezow alkoholikow…. w wiekszosci takie pisze w wiekszosci albowiem byly tam osoby ktore nazywaly pzremoca to ze np malzonek nie robi tak jak by chialy 😉

                      osoby prowadzace owa grupe robily wszystko aby te kobiety jeszzce bardzoiej pograzyc, cuda nie widy mowily jacy ci faceci (w ogule wszyscy sa zli i niedobzy)
                      Jak siem poetm okazalo owe osoby byly bardzo silnbie zaangazowane w woiojacy ruch feministyczny ;))))

                      na szczescie dla owych kobiet ktos na czas sie skapnol co jest grane i wykop[al na zbity pysk owe osoby z owego osrodka.

                      Osobiscie sadze ze tak zwane feministki raczej sa anty feministkami (slowo owo oznacza kobiecosc) poniewasz owe wojujace panie staraja sie na wszelkei sposby wcisnac kobieta ze kobiecosc jest be, ze prawdziwa milosc do faceta jest be i amse innych bzdor

                      oczywiscie zdazaja siem rosadnie myslace osobniczki 🙂

                      dota
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 302

                        oczywiscie, ze tak, MAriuszku:P i nawet nie jest ich tak mało:cheer:

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 28)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.