Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Lęk przed odrzuceniem i kochanie za bardzo a DDA.

Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 62)
  • Autor
    Wpisy
  • Jacek2232
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Cześć,

    Jest to mój pierwszy post na tym forum, nie chciałem zakładać nowego tematu ze względu że moja historia idealnie pasuje do tego wątku. Jestem DDA i ciągle wpadam w dziwne relację, jedną opisze poniżej.

     

    Parę miesięcy temu poznałem bardzo fajną dziewczynę, zaczęliśmy się spotykać wszystko było idealnie, nasza relacja rozwiała się w bardzo szybkim tempie. Byliśmy bardzo blisko, poznaliśmy swoje historię, opowiadała mi swoim trudnym dzieciństwie(wg mnie DDD) a ja o swoim  oraz wielkiej krzywdzie jaką je wyrządził ostatni facet, nie spotykała się z nikim ponad półtora roku bo bardzo cierpiała. Przedstawiła mnie prawie całej rodzinie, przyjaciołom z moje strony było tak samo. Nagle po 4 miesiącach spotykania się i małej sprzeczce (o brak informacji że się spóźni ponad 40 minut oraz że mamy iść do moich rodziców na obiad)  nawet kłótnią nie mogę nazwać, coś się zmieniło, złapała dystans i przez parę dni mieliśmy ograniczony kontakt. Po kilku dniach spotkaliśmy się i usłyszałem że ona nie wie ” bo jest jej za dobrze, przywiąże się  i tak się ta reflacja  rozpadnie i będzie cierpieć’. Po paru dniach się kolejny raz spotkaliśmy na weekend  i był duży dystans zero czułości widać jakby miała blokadę na mnie. Taka blokada trwała przez parę tygodni gdzie mówiła że ” nie wyobraża sobie życia w którym mnie nie będzie, Zawsze o takiej relacji marzyła ale nie chce robić nic wbrew sobie”. Dałem jej czas do namysłu w końcu przyjechała do mnie i powiedział że ona nic nie czuje i nie chce tego kontynuować, że musi zamknąć drzwi przed mną, nie protestowałem, nie prosiłem – jej decyzja. Na końcu naszego spotkania powiedziała że sobie weźmie tylko kosmetyczkę(co jest dla mnie dziwne że nie chciała brać reszty) , a miała bardzo dużo rzeczy u mnie, powiedziałem  żeby zabrała wszystko od razu bo wole nie mieć kontaktu bo czuje coś do niej i łatwiej będzie mi bez utrzymywania kontaktu. Było mi bardzo ciężko i zacząłem szukać informacji o tym czemu się tak bardzo przywiązałem ( uzależniłem) do niej w tak krótkim czasie i znalazłem że w DDA jest takie coś jak „kochanie za bardzo” – bardzo dużo cech pasuje do mnie. Przy okazji znalazłem o ” lęku przed bliskością – i wszystko pasuje do niej, perfekcjonizm, wiecznie włączone radio, cały czas w biegu, pracoholizm itd – mam pytanie czy mogę jeszcze coś zrobić z tą relacją? zastanawiałem się czy ją uświadomić że ma problem? nawet nie żeby była że mną to jest po prostu bardzo wartościowa osoba która mi nie zrobiła nigdy krzywdy.   Mam okazjonalny kontakt bo pracujemy w jednej firmie.

    Sam zapisałem się do terapeuty i zaczynam swoją terapię bo chce być lepszym człowiekiem i panować nad swoimi emocjami.

     

    Z góry dziękuje za pomoc, historia bardzo skrócona nie chciałem napisać epopei .

    truskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 558

    Cieszę się, że zadbałeś o siebie i życzę ci powodzenia w procesie stawania bardziej na swoich nogach i akceptowaniu siebie.

    Jeśli idzie o tę dziewczynę, to nie widzę powodów, żebyś nie mógł się z nią podzielić swoimi odkryciami, jeśli tylko nie obawiasz się przy okazji wikłania w tę relację, która mogłaby ci ponownie sprawić ból. Zrozumiałem, że w tej chwili bezpieczniej jest ci na dystans od niej, ale sprawdź to sobie. A czy to u niej zarezonuje i czy coś z tym zrobi, to już po jej stronie, bo nie ma żadnej gwarancji, cokolwiek byś nie zrobił.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 842

    Pia Mellody „Toksyczna miłość…”

    ROZDZIAŁ 3
    Cykle emocjonalne Nałogowca Kochania
    Typowi Nałogowcy Kochania przechodzą pewien cykl stanów uczuciowych. Gdy kogoś spotkają pragną wcielić w życie dziecięcą fantazję o idealnym wybawcy; starają się nie dopuszczać do świadomości prawdy o nieodpowiadającym ich wyobrażeniom zachowaniu partnera; przeżywają rozczarowanie i poczucie klęski, ponieważ wydaje im się, że wszystkie ich starania nie przynoszą rezultatu; ponawiają wysiłki; w końcu przestają się okłamywać co do rzeczywistego zachowania partnera, zaczynają cierpieć na obsesje i ulegać przymusowym zachowaniom; wreszcie zaczynają wszystko od początku, na nowo zamykając oczy na rzeczywistość. Za każdym razem, gdy cykl się powtarza, przeżycie doświadczane przez Nałogowca Kochania staja się dla niego (i dla Nałogowca Unikania Bliskości, jak później zobaczymy) coraz bardziej toksyczne i destrukcyjne.

    CYKLE:
    1.NAŁOGOWIEC KOCHANIA ULEGA POWABOWI SIŁY I POCZLEBSTW NAŁOGOWCA UNIKANIA BLISKOŚCI

    Nałogowiec Kochania spotyka kogoś, kto go przyciąga – zwykle osobę zaangażowana w wiele spraw i sprawiającą wrażenie, że doskonale sobie ze wszystkim radzi. Ta cecha jest szczególnie atrakcyjna dla Nałogowców Kochania, bo – jak widzieliśmy – został on tak ukształtowany, że nie wierzy by sam potrafił troszczyć się o siebie i wobec tego szuka kogoś, kto mógłby to robić.
    Bardzo często ludzie, którzy ulegli zatrutemu czarowi związku wzajemnego nałogowego uzależnienia, mówią o ,,miłości od pierwszego wejrzenia”. Sądzę, że powinniśmy być bardzo ostrożni, kiedy przeżywamy taką miłość: w rzeczywistości może to być ,,uzależnienie od pierwszego wejrzenia”.

    2.NAŁOGOWIEC KOCHANIA ODCZUWA EUFORIĘ, WIERZĄC, ŻE SPEŁNIA SIĘ JEGO FANTAZJA…

    3.NAŁOGOWIEC KOCHANIA ODCZUWA ULGĘ W SWYM BÓLU…

    4.NAŁOGOWIEC KOCHANIA MANIFESTUJE CORAZ WIĘCEJ POTRZEB I ODRZUCA RZECZYWISTOŚĆ SWEGO PORZUCENIA…

    5.NAŁOGOWIEC KOCHANIA ZACZYNA ZAUWAŻAĆ, ŻE PARTNER GO OPUSZCZA…

    6.NAŁOGOWIEC KOCHANIA WYCOFUJE SIĘ…

    7.NAŁOGOWIEC KOCHANIA MYŚLI OBSESYJNIE,JAK ZMUSIĆ NAŁOGOWCA UNIKANIA BLISKOSCI DO POWROTU, ALBO JAK SIĘ NA NIM ZEMŚCIĆ…

    8.NAŁOGOWIEC KOCHANIA PRZYMUSOWO REALIZUJE OBSESYJNE PLANY
    Po fazie obsesyjnego planowania Nałogowiec Kochania zwykle przymusowo realizuje jeden lub kilka planów, jakie obmyślił. Może wycofać się ze zrujnowanego związku i rozpocząć ten sam cykl z kimś innym albo zmusić Nałogowca Unikania Bliskości do powrotu i powtórzyć cykl z tą samą osobą…

    …więcej w książce.

    Jacek2232
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Dziękuje za odpowiedzi,

    Przeczytałem tą książkę,  oczywiście jest ona bardzo dobra ale nie w 100% oddaje każdą sytuację. Bardzo dużo w niej znalazłem rzeczy które mnie dotyczą oraz dziewczyny.

    Akurat dziś trafiła się sytuacja na koniec dnia że musieliśmy pogadać z pracy,  nasza rozmowa się przeciągnęła przez jej propozycje spotkania się jako koledzy, oczywiście nie chce się w ten sposób spotykać mimo że bardzo ciągnie nas do siebie oraz znów stworzyć relacji na zasadzie kuli śnieżnej która uderzy w mur z zawrotną prędkością. Dlatego przesłałem jej tą książkę o które mówisz oraz kilka artykułów. Oboje wiemy że mieliśmy trudne dzieciństwo, ona w sumie dalej ma bo rodzice mieszają się jej do życia. Ja przynajmniej w jakiś sposób mogłem się odciąć od tego.

    Nie uważam że tylko nałóg ciągnie nas do takich osób akurat mimo wszystko nie mogę złego słowa na tą osobę powiedzieć mimo że mnie rzuciła  – relacja opierał się też na podobnych wartościach, sposobie życia itd. Sam nie wiem czy jest w ogóle szansa żebyśmy stworzyli razem normalną relację?  bo wg jesteśmy bratnimi duszami które potrafią ze sobą rozmawiać bez końca. Mam nadzieje że terapia mi pomoże to ogr i może faktycznie zrozumiem że to tylko nałóg a nie prawdziwe uczucie.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez Jacek2232.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez Jacek2232.
    truskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 558

    Ja jakoś w ogóle nie myślę o nałogach w relacjach, raczej o wzorcach. To mi ułatwia przyglądanie się jak jest, nie wkręcanie się w poczucie winy i ostatecznie podejmowanie jakichś decyzji. Uczucia są cały czas prawdziwe, jak mi na kimś zależy, to tęsknię, czasem kogoś kocham itp., tylko pytanie czy ta relacja nie układa się w jakiś raniący mnie wzorzec.

    Z terapii wiem, że my, DDD/DDA, jesteśmy ludźmi jak wszyscy, nie jakimiś potworami ani nie jesteśmy chorzy, tylko łatwo wpadamy w pewne dysfunkcyjne układy, bo nie nauczyliśmy się innych. Mogę się nauczyć nowych, choć to wymaga czasu i próbowania. Ale niezależnie od tego, ile sam się nauczę, w relacji jest zawsze druga osoba, i ona ma swoje wzorce i swoją wolę. Oczywiście mogę być asertywny, mogę też komuś pomagać, ale na koniec zostaje pytanie czy mi to więcej daje niż odbiera, czy zaspokaja to moje potrzeby bliskości i czy to mnie nie rani. Od tego, czy ktoś mnie pociąga i czy fajnie się nam rozmawia, dopiero się zaczyna, ale na tym się nie kończy. Nie wiem z góry czy to się uda czy nie, ale teraz słucham bardziej na bieżąco swoich emocji i widzę w którą stronę to idzie.

    Znam pary z rodzin dysfunkcyjnych, które się dogadują, ale ja sam uznałem akurat, że moja dziewczyna nie jest gotowa spróbować nowych wzorców, których ja się zacząłem uczyć i ćwiczyć, więc zakończyłem ten związek. Bo co mi z tego, że to jest w ogóle fajna, ciekawa babka i jakoś mi bliska, skoro nie chce komunikować się wprost i mówić o sobie, a nie o innych ludziach, i nie spędza ze mną osobnego czasu, tylko jak ja jej w czymś towarzyszę? Uświadomiłem sobie, że w efekcie czuję się w tym związku samotny, a tego nie chciałem. Nie udało mi się jej przekonać do zmiany, ona nie zaczęła naśladować tego, czego ja się powoli uczyłem, więc sobie odpuściłem, bo już nie chciałem takiego układu.

    Jak tak na to patrzę, to wszystko mi jedno, czy to nazywać nałogiem czy jakoś inaczej, tylko czy chcę w takiej relacji być, czy nie chcę, czy mnie próba dostosowania do tego dysfunkcyjnego wzorca nie wbija w moje własne dysfunkcyjne wzorce z domu, których mam dość. Odkryłem z czasem, że mogę się z nią czasem kontaktować, ale rzadko, i na duży dystans, i też po oddaniu jej wszystkich rzeczy, jakie znalazłem. Ale obawiam się, że gdybym podszedł bliżej, to znów było by to samo, i dość już czasu poświęciłem na próby. Teraz ona ma już inny związek, a ja nie, ale to nie chodzi nawet o związek, każda bliższa relacja to by było dla mnie obijanie się o ścianę, którą ona odruchowo stawia. Więc i tak trzymam dystans, i żyję swoim życiem, choć się na nią nie obraziłem.

    Jacku, to od ciebie zależy, co zrobisz ze swoim życiem. W trakcie terapii możesz się nauczyć lepiej słuchać swoich emocji i bardziej dbać o siebie, i pewnie wtedy będziesz umiał sobie bardziej szczerze odpowiedzieć co z nią chcesz robić, a czego nie chcesz. Czy ona daje ci więcej bliskości, czy bólu. I czy ona się też chce zmieniać, czy nie chce – albo nawet chce, ale nie jest na to gotowa. Nikt inny ci na te pytania nie odpowie.

    Jacek2232
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Truskawek, dziękuje za bardzo mądry post oraz gratuluje postawy i życzę wytrwania w niej.

    No te relację są bardzo skomplikowane i trudno jest w ich być. Tak jak mówię wczoraj dostałem propozycję spotkania się ale wiem czym ona się skończy i powiedziałem nie oraz przekazałem jej książkę oraz parę linków do artykułów. Teraz kolej na nią czy będzie się chciała z tym mierzyć i czy będzie chciała w końcu zamknąć to błędne koło związków której nie mają przyszłości. Ja sam na razie chce się skupić na sobie i popracować nad sobą, wiem że będzie trudno bo jednak będę miał z nią stale jakiś kontakt i demony będą wracać bo zobaczyłem na wczorajszej rozmowie że jej również brakuje mnie i ją ciągnie. Sama sprowokowała tą rozmowę niby biznes ale.

    Dziś mam pierwsze spotkanie z terapeutą mam nadzieje że trafię w dobre ręce i będę mógł powoli zmieniać swoje wzorce.

    Fajnie się posłuchać innych którzy mają lub mieli podobne problemy.

     

    Truskawek, jak długo chodzisz już na terapię i zadowolony jesteś z niej? mam trochę lęk czy terapia mi naprawdę pomoże.

    truskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 558

    Byłem na dwuletniej terapii grupowej kilka lat temu. Lepiej rozumiem co naprawdę się dzieje ze mną, bo mam lepszy kontakt z emocjami i lepiej dostrzegam swoje schematy. Mam też więcej poczucia, że mogę sam o siebie dbać i że to jest akceptowane (nie robię tym nikomu krzywdy) i że nie muszę się tyle zajmować innymi ludźmi. Nie stałem się kimś innym i rozumiem już, że jak ktoś mnie takiego nie akceptuje, to nie jest problem ze mną albo z tym kimś, tylko nie z każdym muszę mieć relację, albo że ta relacja może być odległa, bo może tak jest lepiej.

    Długo by opowiadać ile to mi dało, ale jak widzisz to nie była jakaś jednorazowa radykalna zmiana, tylko raczej powolne nabranie innego kierunku. W tym ileś czasu (u mnie to jakieś pół roku) żeby w ogóle się zacząć otwierać, bo tak z ulicy to było takie niejasne i dziwne – spodziewałem się nauki jakichś konkretów, a tak nie było. Zwłaszcza trudne było dla mnie zdjęcie grubej warstwy wstydu, jaka mi towarzyszyła w życiu, teraz jest dużo mniejsza.

    Moje doświadczenie jest takie, że niezależnie jaką terapię ktoś przeszedł, to dość łatwo się dogadujemy. Nie że bardziej się lubimy ani że tylko z takimi ludźmi mam relacje (bo to jest zupełnie osobna sprawa), tylko że jak rozmawiam z inną osobą po terapii, to dość łatwo rozpoznajemy schematy i w ogóle mniej jest zgadywania.

    To, że cię do tej dziewczyny ciągnie, ale wiesz czym się skończy spotkanie, jest mi bliskie. Emocje mogą nie odpuścić, bo nie mam wpływu na to, co czuję, ale gdy o siebie dbam, to nie udaję, że tych emocji nie ma, ale też nie idę za nimi na ślepo, tylko sprawdzam co mogę zrobić. Wysłanie jej materiałów wydaje mi się dość bezpieczne w tej chwili i bliskie mi jest to, że skupiasz się na sobie, a nie na niej, ani na tym, co zrobić z tą relacją.

    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 842

    Czy nazwać to wzorcami postępowania, czy nałogami, to chyba nie ma tak wielkiego znaczenia. Z drugiej jednak strony nałogi (uzależnienia) to obszar od dawna badany przez psychologię i nauki pokrewne. Jest dużo literatury. Bogaty dorobek naukowy. Jest do czego się odwoływać i czym się wspierać. Jeśli by przyjąć, że skłonnością do zakochiwania się mogą kierować mechanizmy podobne do tych, które kierują skłonnością do upijania się, narkotyzowania czy objadania, to można wiele cennych wskazówek wyciągnąć z opracowań dotyczących tych innych nałogów.

    Jacek2232
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Dokładnie tak, jak mówisz Truskawek, u mnie to nie jest nawet warstwa wstydu bo to już praktycznie pokonałem. Nie wstydzę się tego z jakie rodziny pochodzę oraz co się wydarzyło bo nie mam na to wpływu. Kiedyś się bałem że będę źle przez to odbierany ale wiem że to nie ma znaczenia. Może przez to że mam już 31 lat inaczej podchodzę do świata, ale duży problem mam z budowanie relacji bo za bardzo chce i za bardzo mi zależy.

    Ale mam ten syndrom że to co przychodzi mi łatwo nie jest dla mnie atrakcyjne i zawsze szukam osób niedostanych bo chyba sam nie chce zaznać bliskości bo jej się boje.. Bardzo mi zależy aby popracować nad tym. Pech chciał że ta niedostępna dziewczyna jest wyjątkowa ( albo ją tak widzę bo się uzależniłem), i nawet jak z nią nie będę to zależy mi na niej aby popracowała nad sobą żeby była szczęśliwa. Teraz dużo czasu siedzi w moje głowie abym nie wchodził w żadne relację bo akurat w tej ktoś mi zrobił „krzywdę” ale w następnej jak nie będę gotowy to ja mogę komuś zrobić krzywdę.

    Mega ciężkie jest to brzemię jakie dostaliśmy z domu. ale mimo mojego wieku będę nad tym pracował.

    Dziękuje Wam za wiele cennych informacji, trzymam za Was kciuki.

    2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1150

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez 2wprzod1wtyl.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez 2wprzod1wtyl.
Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 62)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.