Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Lęk przed zaangażowaniem…

Przeglądasz 2 wpisy - od 11 do 12 (z 12)
  • Autor
    Wpisy
  • dda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 545

    Melisko, a czy pomyślałaś może, jak udręczona i przytłoczona byłaby ta osoba, gdyby cały ciężar Twojego szczęścia w relacjach międzyludzkich miał spoczywać tylko na niej?

    Ja w pewnym momencie wiele lat temu, po rozpadzie 8-letniego związku, doszedłem do wniosku, że dobrze mi jest samemu ze sobą. Że nie muszę już być z kimś, żeby czuć się dobrze – chociaż chcę być z kimś. To, że potem wyboru dokonałem zbyt lekkomyślnie to już materiał na inną opowieść…

    O gotowość moim zdaniem nie należy pytać – wiele najważniejszych rzeczy w życiu, zarówno złych, jak i dobrych, nadchodzi bez ostrzeżenia.

    dda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 545

    Ja mimo ,,warunków?, często nie miałem brania wśród pań.

    Byłem dla nich ,,fajny?, ,,przystojny?, ale wyczuwały jakąś ,,miękkość?, ,,niezdecydowanie??

    Brzmi jak opis tego, co mnie spotykało (i spotyka nadal). „Fajny chłopak” – „na pewno znajdzie fajną dziewczynę” – tylko żadna nie chciała być tą fajną. Znalazły się za to zaburzone, wykorzystujące i dążące do realizacji wyłącznie swoich celów – istny obraz mojej matki z dzieciństwa.

    Moja diagnoza mojego własnego problemu: za mało ojca w moim życiu – który po każdej kłótni z matką szedł się napić, za dużo matki – dla której jako 10-latek musiałem być mężem, ojcem i powiernikiem.

    Ostatnio miła koleżanka z pracy powiedziała o mnie do innej, że jestem „kochany”. Tyle, że godzinę wcześniej weszła do pomieszczenia czule witając się z moim kolegą, a mnie nawet nie zauważając 😉

Przeglądasz 2 wpisy - od 11 do 12 (z 12)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.