W najbliższą sobotę są spotkania w Licheniu. Pamiętam jak 20 lat temu pełen nadziei, już z niepijącą swoją mamą zjawiłem się na tych spotkaniach.
Nie do końca wierzyłem w intencje swojej matce, która nie raz już obiecała, że przestanie pić. Bałem się wszystkiego, nawet siebie. W tym roku będą to spotkania już bez niej, umarła w trzeźwości i wytrwała do końca.
Powinienem czuć radość i być szczęśliwy z tego powodu, co prawda ostatnie lata odsunęliśmy się od siebie i kontakt ograniczał się do słów dzień dobry, czuję wielką pustkę i bardzo mi jej brakuje.
Pragnę być na tych spotkaniach, ale nie wiem czy mi się uda, aby przez chwilę poczuć to to czułem 20 lat temu i być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.