Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Lubicie siebie?
-
AutorWpisy
-
Nie wiem czy taki watek byl, jesli tak przepraszam. Ale napiszcie… lubicie siebie? Co o sobie myslicie? Jak wysoko badz nisko siebie stawiacie? Akceptujecie siebie? Bo ja odkad bylam mala marzylam o tym zeby byc kims innym. Te marzenia towarzysza mi od zawsze, wiec moze to nic dziwnego ze w ogole siebie w doroslym zyciu nie akceptuje. Nie powiem ze siebie nie lubie, ale nie palam do siebie zbyt dobrym uczuciem. Codziennie przegladam sie w lustrze, ale dopiero dzisiaj postanowilam spojrzec sobie w oczy. Spojrzalam i powiedzialam sobie w myslach "to nie Ty jestes winna tego ze Twoja mama ma ze soba problemy i to nie Ty jestes winna problemow swojego chlopaka" i az mi lzy w oczach stanely, bo ja chyba naprawde w to wierze. Chyba gdzies gleboko w podswiadomosci mysle ze ludzkie problemy sa moja wina i ja za nie odpowiadam. No wiec z tak ogromnym poczuciem winy jak tu siebie lubic. W swoich wlasnych oczach wypadam jako straszna osoba. I pomimo ze bardzo czesto slysze mile slowa od innych nie wierze w nie. A jak jest z Wami?
Ja nawet nie jestem pewna czy sie lubie?…Chyba dopiero ucze sie przyznawac do tego, ze w siebie nie wierze. Do tej pory robilam jezeli nie wszystko to bardzo duzo, zeby zagluszyc w sobie ta mysl, ze nie jestem wystarczajaco dobra zeby miec, zebyc byc. Teraz jestem sama i juz nie mam co udowadniac, uwierzylam w to ze nie zasluguje na to zeby byc szczesliwa. Nie pamietam jak to jest czuc sie inaczej. Wychodzi na to, raczej siebie nie lubie…
Chcialabym to zmienic, tylko nie wiem jak zaczac….Aniax, witaj w klubie 🙂 Ja tez nie wiem jak sie do tego zabrac, ale tez chcialabym to zmienic. Mysle ze to juz duzo. Zacznij moze od powiedzenia sobie na glos "zasluguje na to zeby byc szczesliwa". Bo zaslugujesz 🙂
Dzieki:)!
Tak bardzo chce w to wierzyc!!! Mam nadzieje, ze w koncu zaczne zdrowiec. Zycze tego wszytkim Doroslym Dzieciom! Pozdrawiam wszystkich, ktorzy tez probuja.ciężko jest dążyć do akceptaci gdy bylo sie ponizanym,niedowartosciowanym,nietolerowanym.gdy nie odzczuwalo sie milosci rodziców i obwinialo sie za to samego siebie.
ja ucze sie siebie lubic i akceptowac, ucze sie normalnie zyc i funkcjonowac
Dominiak, Aniax… i wszyscy inni… ja i tak uwazam ze daleko juz zaszlismy. Sam fakt ze znalezlismy sie na tym forum swiadczy o tym ze stawilismy czola naszym demonom, ze chcemy cos zrobic z naszym zyciem, ze chcemy zyc szczesliwie i w spokoju. Ja uwazam ze to bardzo duzo. Bo niektorzy (moja mama DDA i moj chlopak DDA) zyja sobie szczelnie schowani w swoich skorupkach i nie chca nic zmieniac. Moja mama jest od zawsze nieszczesliwa i taka pewnie umrze. Moj chlopak zapiera sie jak moze i strasznie sie zlosci jak ja "grzebie" w swojej przeszlosci… mowie mu ze chce sie pozbyc kompleksow, ze chce siebie lubic, a on potrafi tylko powiedziec "i tak juz nic nie zmienisz". A wlasnie ze zmienie 😉 Bede ze soba szczesliwa. Bo chce byc. Tak samo jak Ty Aniax… tak samo jak Ty Dominiak 🙂 Bardzo Was pozdrawiam.
dla mnie byl to ogromny krok do przodu zalogowanie sie na forum moze nie ale napisanie cos sensownego od serca…
o terapi myslę codzień od kliku lat, i tak jak codzien myslę tak zwlekam. tk bardzo się boję, że dowiem się o sobie tego co nie chce wiedzieć, to co ukrywam przed samą sobą. by móc żyć i nie zwarjować do końca. a potem się wszytko poplącze i zaplącze, a jak sie potkne i przewruce?
zachartuje mnie?Dominiak, ja chodzilam na terapie. Poszlam bo juz sobie nie dawalam ze swoimi emocjami rady. I wiesz co… lepsza jest wiedza o sobie i swojej rodzinie niz strach przed ta wiedza. Majac ta wiedze wiesz jak walczyc i przede wszystkim… z czym walczyc! Nie boj sie terapii, na terapii nikt Ci krzywdy nie da zrobic. Ona ma Cie uzdrowic, pomimo ze bywaja ciezkie momenty. Dla mnie odkrywanie prawdy bylo bolesne, ale przynioslo tez ulge. Nie zwlekaj bo to ogromny krok do tego zebys czula sie lepiej sama ze soba.
hmmm ……czy ja lubię siebie ????? Zewnętrznie na pewno tak ….ale w środku już jest inaczej …ciągle pytania i wątpliwości ….uczę sie na nowo dawać sobie szanse ..szanse na popełnianie bledów , wyrozumiałości i w ogóle myślenia i dbania siebie ….a gdy sie tego nauczę to będę lubieć siebie …..pozdrowienie kochani i powodzenia dal wszystkich
A ja przed terapia mialam do siebie bardzo ambiwalentne uczucia. Z jednej strony lubilams ie z drugiej nienawidzilam. Jak we wszytkim hustawki nastrojow i nastawien do innych zaburzaly akkikowiek spojny obraz mojej osoby w moich oczach.
Teraz
Akceptuje sie, nie mam do siebie zalu, raczej czuje sie ok, ale na pewno nie moge powiedzec, ze sie lubie tak jak np. lubie moje niektore kolezanki. W ogole nie rozumiem za bardzo jak mozna siebie lubic. Jak mozna dazyc siebie sympatia. Ale za to zaczelam sie o siebie troszczyc i dbac o siebie. Ale czy to znaczy lubic? Dla mnie lubic to miec z kims jakas nic porozumienia, darzyc sympatia, lubic spedzac z kims czas. Bo ja wiem, chyba nie darze siebie takimi uczuciami. ALe tez nie jest tak, ze sie nie lubie. Wiem, ze jestem dobra, oddana i lojalna kolezanka, zona, siostra. Wiem, ze towarzysko jestem atrakcyjna, ludzie mnie lubia i calkiem to rozumiem. Lubie w sobie, ze jestem wielu osobom bliska, lubie w sobie to ze potrafie nawiazac z ludzmi cieple stosunki, lubie w sobie to, ze potrafie byc podpora, mozna ze mna szczerze pogadac o roznych trudnych sprawach, lubie w sobie szczerosc, ale tez lubie swoje poczucie humoru, lubie to ze jestem swobodna wsrod ludzi mi bliskich. Ale to wszytko w kontekscie innych ludzi. A czy sama siebie lubie oderwana od tych spraw powyzej. Cholercia, nie wiem ;-(
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.