Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD małżenstwo z dda

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 34)
  • Autor
    Wpisy
  • ex żona
    Uczestnik
      Liczba postów: 65

      pomózcie zrozumiec nie jestem dda ale mam męza z tym syndromem mam juz go dosc on wiecznie odchodzi i potem wraca przed slubem odszedł 3 razy a po slubie to juz drugi raz a malzenstwo nasze trwa zaledwie rok,mimo ze wszystko dobrze sie uklada wystarczy jedna glupia kłotnia która najczesciej sam sprowokuje i potem odchodzi twierdząc ze za duxzo zlego sie stało i ze on nie pozwoli zeby zona go obrazała i odchodzi na kilka miesiecy i nie odzywa sie wogóle a po paru miesiącach cos go tchnie i wielki powrót płacz i błagania nie rozumiem na terapie nie chce isc….co tu robic

      ex żona
      Uczestnik
        Liczba postów: 65

        powiedzcie mi dlaczego on tak robi?dlaczego potem wraca ni z gruszki nie z pietruszki ale oczywiscie odchodząc za kazdym razem zapewnia ze juz nigdy nie wroci ze na pewno ułoze sobie zycie

        Danuel
        Uczestnik
          Liczba postów: 353
          ex żona
          Uczestnik
            Liczba postów: 65

            to co mam uznac ze to wszystko jest normalne?ze znów wróci i jak poczuje zagrozenie to znow ucieknie?

            Danuel
            Uczestnik
              Liczba postów: 353

              Znajdź sobie nowego faceta – szkoda życia

              ex żona
              Uczestnik
                Liczba postów: 65

                a Ty jestes dda?wiesz najgorsze to ze go kocham i chcialabym mu pomóc jakos ale to jest tak dziwna przypadlosc ze szok tyle juz przeczytalam na ten temat…

                ex żona
                Uczestnik
                  Liczba postów: 65

                  a druga sprawa ze mamy slub koscielny jestesmy wierzący i nie moge tak sobie zyc z innym facetem najpierw musze uniewaznic ten slub bo nie bede z innym zyla na kocią łapę ja chce miec normalną rodzinę

                  Beatrix
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 161

                    Myslę, że to Ty powinnaś zadać sobie pytanie jak długo jeszcze możesz znieść tę huśtawkę emocjonalną…??
                    A poza tym, to myślę że gdyby nawet Twój mąż zaczął terapię to Ty i tak nigdy nie będziesz miała pewności czy któregoś pięknego dnia znowu się nie rozmysli, na coś nie obrazi, nie zirytuje go coś i ….. no właśnie i znowu Cię zostawi.

                    Pomyśl czy Tobie o to chodzi.

                    ex żona
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 65

                      no nie wiadomo, tylko sie zastanawiam co takimi ludzmi kieruje przeciez robią z siebie i innych głupków bo to nie jest normalne zeby tak odchodzic i wracac,a nie wiem czy dobrze postępuje nie odzywając sie wogole do niego zero kontaktu z mojej strony

                      clara189
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 12

                        To ciężko tak radzic co powinnaś robic, jak się zachowywać . Każy jest inny , on ma syndrom DDA, a to się wiąże z pewnymi zachowaniami które są dla Ciebie niezrozumiałe.Na terapię chodzić nie chce i siłą go mnie zmusisz , a nawet jak pódzie ze względu na Ciebie to nic to nie pomoże .

                        Ja bym powiedziała mężowi,że go kocham itd ale ale jeżeli tak dalej nasze małżeństwo ma wyglądać, to będę musiała odejść bo sobnie już nie daje z tym rady itd.
                        Ale nie robiłabym tego po to by na nim wymusić terapie tylko wtedy gdy byłabym rzeczywiście zdecydowana na rozstanie.

                        Często to przynosi efekt i ta druga osoba po rozstaniu uświadamia sobie że potrzebuje pomocy bo czuje ,ze coś jest z nią nie tak ii się po nią zwraca . Ale jak mówłam to nie nie może być powodem decyzji , bo możliwe że Twój mąż nigdy nie będzie chciał pokonać swoich lęków i nie masz na to wpływu.A życie masz tylko jedno 🙂

                        pozdrawiam 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 34)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.