Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › małżenstwo z dda
-
AutorWpisy
-
wszystko wiem ale trudno jest rozdzielic serce od rozumu, co z tego ze rozsądek mowi mi basta olej go i staram sie zapomniec a serducho co innego teskni i jest ucisnione i zamknięte na inne osoby
Trudno coś doradzać, bo DDA są różni jak różni są ludzie bez "syndromu" (jak ja nie lubię tego słowa ble). Twój mąż ma poważnie problemy emocjonalne, ale z tego co przeczytałam Ty zdawałaś sobie z tego sprawę przed ślubem. Zastanawiam się, czemu więc weszłaś w ten związek? Sądziłaś, że po ślubie się zmieni. To rzadko tak się dzieje, wręcz przeciwnie. Pewne rzeczy przybierają na sile, bo się do siebie przyzwyczajamy, łatwiej przestajemy się starać i czujemy się dużo pewniej niż bez tego papierka, a zwłaszcza bez przysięgi. Zastanów się poważnie czego chcesz na dzień dzisiejszy. Czy naprawdę go kochasz i chcesz walczyć o niego? Wtedy wyjście jest jedno: nie ma powrotu, jeśli on nie zgłosi się na terapię. To trochę jak z alkoholikiem albo odepchnięty się podniesie i weźmie w garść, albo to koniec. Oczywiście samo zgłoszenie się na terapię nie pomoże, on jeszcze musi na nią chodzić i to także jest warunek powrotu. Danie kolejnej szansy za wcześnie też może być błędem. Jeśli jednak uznasz, że masz już dość to warto odejść, ułożyć sobie życie. Ja też jestem wierząca i nie mogłabym się związać z innym mężczyzną po rozwodzie bez unieważnienia kościelnego, ale z tego co już o unieważnieniach ślubów kościelnych przeczytałam to masz na to szansę, bo Twój mąż jest niestabilny emocjonalnie i może zostać uznany przez władze kosćielne za osobę niezdolną do założenia rodziny. Wszystko zależy od Ciebie. Tylko Ty musisz wiedzieć czego chcesz, choć ja wiem, że nie jest to łatwe. Pozdrawiam serdecznie!
kocham go bardzo al e on robi wszystko zeby ta milosc stracic ja juz nie mam sily wyslalam mu materialy ktore ewidentnie go opisuja i jego zachowania i dolaczylam nr tel do specjalisty ale on nie chce isc bo pewnie boi sie ze ktos odkryje o nim prawde a on za wszelka cene mnie obwinia za wszystko nie widzi w sobie problemu
ale nie mam pewnosci czy on bedzie chcial wrocic moze juz nie wiec nie zastosuje tej metody ze nie ma powrotu, bo jak byl u mnie 2 tyg po wyprowadzce i powiedzial ze on tego dalej nie widzi i nie wroci choc bardzo by chcial ale sie boi ze poklócimy sie bardziej no wiec powiedzialam mu ze jesli nie wracasz teraz to juz nie masz powrotu a on zaczal sie wsciekac i pyta to co ja mam teraz wedlug ciebie zrobic a ja przyjechac z torba do domu a on sie wnerwil i zaczal krzyczec nie bądz takim dyktatorem ze teraz i koniec masakra,ja do niego co ty robisz przeciez staralismy sie o dziecko a on kurwa ale ja nie mam pieniedzy taka bzdura a pracuje i ma pieniadze moze nie ogromne ale razem pracujemy i mamy srednie pensje i daloby sie zyc ach szkoda gadac
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.