Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Małżeństwo
-
AutorWpisy
-
Mam pytanie. Czy znacie kogoś kto jest dda i jest w szczęśliwym małżeństwie lub sami jesteście w takim małżeństwie?
Pisząc szczęśliwe mam na myśli takie zdrowe małżeństwo, poprawne. I nie pytam czy one zawsze takie było, tylko czy po trudzie i mozolnej pracy się udało takie stworzyć?
Jak myślicie, czy jako dda jesteśmy w stanie stworzyć normalny związek, małżeństwo, być normalnymi, odpowiedzialnymi rodzicami?
Czy już na zawsze jesteśmy spisani na takie ciężkie porażki, załamania, upewniania siebie o własnej wartości? Czy z kolejnymi bojami o siebie będzie łatwiej? Czy juz zawsze będziemy czuć się gorsi, zależni od innych itp, itd?Ze swojego doświadczenia potrafię tylko stwierdzić, że wiele w sobie zmieniłam i nawet stałam się bardziej otwarta i zaczęłam się bardziej doceniać. Ale to nie jest dla mnie jeszcze tak zwyczajne jak u niektórych osób. I co jakiś czas muszę od nowa wszystko budować, od nowa powtarzać sobie jaka jestem ważna, jak wiele mogę. To mnie chyba najbardziej męczy. Ale jeśli to ma prowadzić do bycia "normalnym" to będę to robić.
Chodzi mi przede wszystkim o relacje małżeńskie i takie bycie w związkach. O swoim związku mogę tylko powiedzieć tyle że ciągle muszę się w nim szukać. Gubię się w cechach tej drugiej osoby. I zauważam, że kiedy przestaje kochać siebie to nie potrafię tym uczuciem darować tej drugiej osoby. Nigdy nie chciałabym być takim ciężarem na całe życie dla tej drugiej osoby. Której marzeniem, jak każdego człowieka, jest założenie normalnej rodziny.
nie znam, nie jestem. Ale też zastanawia mnie to co napisałaś. Czy jesteśmy w stanie stworzyć normalny związek – mi się wydaje że tak ale wymaga od nas to dużej pracy nad sobą, zależy też to od drugiej osoby wiadomo. Związek to związek, partnerstwo, ja na samo słowo "małżeństwo" mam ciarki, boję się odpowiedzialności…
Przeraża mnie czasami to że dla innych ludzi to jest takie oczywiste, normalne, ja mam takie dziwne patrzenie na życie :unsure:
"Nigdy nie chciałabym być takim ciężarem na całe życie dla tej drugiej osoby. Której marzeniem, jak każdego człowieka, jest założenie normalnej rodziny"
:unsure: :unsure: i ta myśl też jest w mojej głowie …wiesz ja niedawno dowiedziałam sie o DDA dotąd nie wiedziałam czemu jestem taka nieufna czemu mam totalny brak wiary w siebie itp. Ale powiem ci że od 2mc jestem mężatka z moim parterem jestem od prawie 3 lat i ciesze się że go spotkałam na swojej drodze bo we wczesniejszych zwiazkach brakowalo mi pewnosci i zaangażowania zawsze bałam się ze bedzie jakies ale ze moze nie jestem wystarczajaco dobra i w koncu partner mnie zostawi….ale spotkałam mojego obecnego meza i on mnie zmienil dal mi wiare we mnie podbudowal moja wiare w to ze ja moge kochac moge byc kochana i jestem wartosciowa zaczelam bardziej to doceniac kiedy zostalam matka mam dla kogo zyc mam dla kogo sie starac maz bardzo mi pomaga w budowaniu swojej samooceny zwlaszcza od kiedy opowiedzialam mu o DDA wspiera mnie i ja sama w sobie staram sie poukladac wszystko choc jest czas kiedy znow to wszystko wraca kiedy czuje sie bezwartosciowa nieudana ale wtedy patrze na moja coreczke i mysle sobie ze ja jestem najwspanialsza na swiecie i musze dac jej to czego ja sama nie miałam na szczescie mój partner pije tylko od swieta ja nie pije w ogole i wierze ze moja rodzina bedzie normalna
agata20 zapisz:
„ale spotkałam mojego obecnego meza i on mnie zmienil dal mi wiare we mnie podbudowal moja wiare w to ze ja moge kochac moge byc kochana i jestem wartosciowa zaczelam bardziej to doceniac kiedy zostalam matka mam dla kogo zyc mam dla kogo sie starac maz bardzo mi pomaga w budowaniu swojej samooceny zwlaszcza od kiedy opowiedzialam mu o DDA wspiera mnie i ja sama w sobie staram sie poukladac wszystko choc jest czas kiedy znow to wszystko wraca kiedy czuje sie bezwartosciowa nieudana ale wtedy patrze na moja coreczke i mysle sobie ze ja jestem najwspanialsza na swiecie i musze dac jej to czego ja sama nie miałam na szczescie mój partner pije tylko od swieta ja nie pije w ogole i wierze ze moja rodzina bedzie normalna”
myślę że też dużo zależy od tej drugiej osoby 😉 jeśli się na taką trafi, wszystko staję się łatwiejsze;)nevermind1812 zapisz:
„agata20 zapisz:
„ale spotkałam mojego obecnego meza i on mnie zmienil dal mi wiare we mnie podbudowal moja wiare w to ze ja moge kochac moge byc kochana i jestem wartosciowa zaczelam bardziej to doceniac kiedy zostalam matka mam dla kogo zyc mam dla kogo sie starac maz bardzo mi pomaga w budowaniu swojej samooceny zwlaszcza od kiedy opowiedzialam mu o DDA wspiera mnie i ja sama w sobie staram sie poukladac wszystko choc jest czas kiedy znow to wszystko wraca kiedy czuje sie bezwartosciowa nieudana ale wtedy patrze na moja coreczke i mysle sobie ze ja jestem najwspanialsza na swiecie i musze dac jej to czego ja sama nie miałam na szczescie mój partner pije tylko od swieta ja nie pije w ogole i wierze ze moja rodzina bedzie normalna”
myślę że też dużo zależy od tej drugiej osoby 😉 jeśli się na taką trafi, wszystko staję się łatwiejsze;)”
dokładnie tak ja mam to szczęście że właśnie na taka osobę trafiłam i życze wam tego samego ja mam dopiero 20 lat mam nadzieję że całe i szczesliwe zycie przed namiCześć
Bardzo mnie poruszyło to co piszesz… Co to znaczy poprawne, zdrowe małżeństwo? Normalny związek? Patrząc na małżeństwo moje i związki (formalne i nieformalne) moich znajomych śmiało stwierdzam (oczywiście, jest to tylko moje zdanie z którym możesz się nie zgodzić, ale osobiście jestem mocno przekonana o tym co piszę), że każdy związek ma swoje poważne problemy, słabe strony. To nie jest tak, że tylko my, wychowani w dysfunkcyjnych domach mamy ciężko. To, że rodzina, małżeństwo, związek dobrze funkcjonuje to nie kwestia braku problemów, tylko tego, jak się nad związkiem pracuje. Tak, my mamy trudniej niż osoby wychowane w "normalnych" domach, ale dlatego, że nie nauczyliśmy się właśnie tej pracy nad relacją. I wybieramy zazwyczaj osoby, które też tej umiejętności nie mają. Tylko że sama świadomość bycia DDA i uczestnictwo w terapii czy programie 12 kroków daje możliwość takiej pracy (większą nawet niż w przypadku osób z "normalnych" domów, którzy do psychologii podchodzą jak do jeża).
Wczoraj właśnie rozmawiałam z koleżanką (nie-DDA) o małżeństwie. Okazało się, że ma bardzo podobne problemy i wątpliwości co ja – DDA. Różnica polega na tym, że ona nie traktuje tych problemów jako osobistej tragedii, tylko jako normalną kolej rzeczy – poważna, głęboka relacja z drugim człowiekiem jest sama z siebie niesamowicie trudna. Chyba że pozostajemy na poziomie powierzchownych relacji, ale wtedy najmniejszy zgrzyt może skończyć się źle. Z drugiej strony, DDA też lubi wchodzić z butami na teren drugiego człowieka, więc musi nauczyć się stawiania i respektowania granic. Ale takie problemy stają przed każdą osobą wstępującą w związek małżeński ( i niemałżeński :)).
Odpowiadając na pytanie – jestem w związku małżeńskim od 3 lat (wiem, krótko, może za 10 lat będę pisać coś innego, ale postaram się ze wszystkich sił, żeby było inaczej) i jest mi trudno, ale wierzę, że wszystkie problemy, które nas spotykają, są po prostu kolejną przeszkodą do pokonania, a nie osobistą tragedią.Czego i Wam życzę 🙂
nevermind1812 zapisz:
„nie znam, nie jestem. Ale też zastanawia mnie to co napisałaś. Czy jesteśmy w stanie stworzyć normalny związek – mi się wydaje że tak ale wymaga od nas to dużej pracy nad sobą, zależy też to od drugiej osoby wiadomo. Związek to związek, partnerstwo, ja na samo słowo "małżeństwo" mam ciarki, boję się odpowiedzialności…
Przeraża mnie czasami to że dla innych ludzi to jest takie oczywiste, normalne, ja mam takie dziwne patrzenie na życie :unsure:
"Nigdy nie chciałabym być takim ciężarem na całe życie dla tej drugiej osoby. Której marzeniem, jak każdego człowieka, jest założenie normalnej rodziny"
:unsure: :unsure: i ta myśl też jest w mojej głowie …”w sumie mogłabym się pod tym podpisać…..
Mnie zastanawia to, czy można na tyle siebie poukładać żeby wybrać odpowiednią osobę z którą można jakoś razem pracować, bo idealnie chyba nigdy nie będzie, bo przeraża mnie kiedy widzę, że generalnie dd ciągną do dd…nie musi być katastrofa, ale jednak…Chyba cechuję się zbyt dużym lękiem, ale nie podoba mi sie też zbyt entuzjastyczne podejście do sprawy niektórych dd, jakby bez świadomości wagi problemu….Clementine fajnie to widzę opisała………
Jestem szczęśliwa z moim mężem,ale nie zawsze jest idealnie, bywały w naszym zwiázku i burze z piorunami… Pracujemy nad sobá i nad naszymy relacjami,by były coraz zdrowsze. Ale..poprawne? Tego bym chyba nigdy nie chciała 😉
Każdy ma chyba swojá własná definicję normalności, kocham mojego męża z wzajemnościá, rozwijamy się w naszym zwiázku, jest nam razem dobrze- dla mnie to jest to,czego chcę,a do innych się nie porównuję.Edytowany przez: ogniszka, w: 2012/11/22 02:12
ogniszka zapisz:
„Jestem szczęśliwa z moim mężem,ale nie zawsze jest idealnie, bywały w naszym zwiázku i burze z piorunami… Pracujemy nad sobá i nad naszymy relacjami,by były coraz zdrowsze. Ale..poprawne? Tego bym chyba nigdy nie chciała 😉
Każdy ma chyba swojá własná definicję normalności, kocham mojego męża z wzajemnościá, rozwijamy się w naszym zwiázku, jest nam razem dobrze- dla mnie to jest to,czego chcę,a do innych się nie porównuję.<br><br>Edytowany przez: ogniszka, w: 2012/11/22 02:12”brzmi to tak pięknie i spokojnie, jakby przebijała w tym pewność, że będzie dobrze…:)
też myślałam całkiem niedawno o założeniu takiego wątku, bo chciałam posłuchać -a raczej poczytać o szczęśliwych małżeństwach dd żeby móc uwierzyć, że to jest możliwe, bo teoretycznie wiem, że tak, ale chyba żywe przykłady przemawiają do mnie najlepiej….
nevermind1812 zapisz:
” myślę że też dużo zależy od tej drugiej osoby 😉 jeśli się na taką trafi, wszystko staję się łatwiejsze;)”zgadzam się z nevermind… jedna sprawa to my i nasze dda, druga sprawa to osoba z którą jesteśmy. Myślę jednak, że ta osoba musi mieć spore pokłady wyrozumiałości i być pewna tego, że chce być z taką osobą.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.