Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD mam dosyc

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 12)
  • Autor
    Wpisy
  • matryca
    Uczestnik
      Liczba postów: 71

      Jestem wkur… i wcale nie zamierzam sie hamować!!! Mam dosyc wszystkiego, a najbardziej siebie samego! Nic mi sie nie chce i nic nie bede robił! Mam wszystko w dupie i jednocześnie żal mi tego… nie mam zadnego pomysłu na zycie… chyba przestalem wierzyc w siebie zupelnie – ale nie tak konkretnie w siebie tylko ogolnie w zycie. nic mnie nie pociaga – jestem zupelnym impotentem w kazdej dziedzinie . nawet nie chce mi sie wziac w garsc. moze to i dobrze ze COS peka po raz kolejny. ale w sumie wcale nie peka tylko trzyma moja glowe w uscisku i meczy ja. jestem zmeczony a nie wiem jak odpoczac. jak mysle to jestem zmeczony jak nie mysle to tez jestem zmeczony. i mam bez przerwy wyrzuty ze musze o sobie caly czas myslec zamiast zajac sie czyms pozytecznym. bekot, belkot i jeszcze raz belkot! nie zamierzam byc spokojny, wcale nie. do czego to mnie wszystko doprowadzilo – nie wiem. a nie wiem pewnie dlatego ze nigdy nie chcialem wiedziec. takie katowanie sie z samym soba. i nie mozna tego wytrzymac. zenujace. gdzie ja jestem po 30 latach – nigdzie! a wogole czy zalezy mi na czyms? chyba nie … to nawet nie chodzi o samoocene – bo ja tez mam w d… nie chodzi o to co kto o mnie mysli, nawet nie chodzi o to co ja sam o sobie mysle… jestem zmeczony, chcialbym odpoczac ale nie weim jak. moze sie zresetowac, ale jak? moze zaczac pic – ale to jest glupie, tego nie zrobie. mam dosyc

      yucca
      Uczestnik
        Liczba postów: 588

        Ciekawy stan… jak napisałeś o ściskaniu głowy, to przypomniało mi się jak ja się czułam… jak w oku cyklonu, wszystko jest ciasne, ściska i kręci sie w kółko…

        Matryca, zauważ że zyjesz i to wszystko co jest właściwie ważne. Kontrola, normy, zasady, czy one są Twoje tak na prawdę? Nie bierz ich, nie przyjmuj, odsuń sie od nich, a ucichną, jak człowiek który niesłuchany przestaje gadać…

        fuka
        Uczestnik
          Liczba postów: 171

          Matryco, wiem, o czym mówisz. ująłeś stan w jakim raz na jakiś czas ląduję. Jedyne, co mozna powiedzieć w takiej sytuacji: to minie. zarówno to, co nas dobrego, jak i złego spotyka mija i trzeba o tym pamiętać.
          mam wrażenie, że to jest właśnie proces zdrowienia. jak już osiągnałeś "ten" stan, to teraz już MUSI coś się stać.
          Matryco, ja tez mam problemy z odpoczywaniem.
          wiesz, co wtedy robię? na ogół sama zapędzam się w kozi róg: to muszę, tamto muszę…bleeee
          wtedy stwierdzam, że nic nie muszę.
          wstaję rano i wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym tego nie zrobiła (np. nie poszła do pracy), na ogół stwierdzam, że kombinowanie, jak to załatwić i odkręcić tak mnie przeraża i zniechęca, że : idę. Wmawiam sobie, że CHCĘ. po tym, JAK MINIE, stwierdzam najczęściej, że dobrze, że jednak to zrobiłam. Luzuję, nie spieszę się, pamiętam, ze jutro i pojutrze też jest dzień. Pamiętam, że mam, co robić, STARAM SIĘ nie brac dodatkowych rzeczy, zanim nie uporam się z innymi.
          A potem, chociaż się denerwuję, że TO NIE ZROBIONE, TAMTO , olewam, wychodze z domu, idę na spacer, biorę kąpiel, czytam, siedzę w internecie, głęboko oddycham, unikam nerwowych ludzi i nerwowych sytuacji. decyzje odkładam na bardziej sprzyjajacy moment.
          po prostu na jakiś czas odpuszczam.
          staram się mało myslec o tym, jak beznadziejna sytuacja jest. Zastanawiam się:
          CO MOGLOBY ZMIENIC moje samopoczucie.
          małe i duże kroczki.
          Mam nadzieję, że nakreśliłam w miarę o co mi chodziło.
          A na koniec napiszę, nie wiem dlaczego, ale mam jakiś taki sentyment do Ciebie.
          pozdrawiam, f.

          malenka
          Uczestnik
            Liczba postów: 382

            wiem o czzym piszesz.Od wczoraj jestem w bardzo podobnym stanie i myslalam juz sobie, ze chyba zwariowalam juz….Katuje sie ciaglym mysleniem i nie moge spac.Gdy przychodzi noc wpadam w panike, bo jak tu usnac?NIe czuje sie w niczym silna i nie wiem co dalej robic ze swoim zyciem.Rozmawiajac wczoraj z Bogiem wykrzyczalam mu, ze od dzisiaj olewam wszystko i wszystko.Niczym sie nie przejmuje….wpadlam w stan totalnego nic nie chcenia…nie wiem czy mam isc do pracy….pozdrawiam

            Jano
            Uczestnik
              Liczba postów: 6

              Przeczekać, pomyśl ile razy tak już było? Przeczekaj i teraz. Ja tak robię, nie wiem jak długo jeszcze dam radę ale trzeba żyć, choćby dla rodziny.

              Nalia
              Uczestnik
                Liczba postów: 32

                Ja równiez mam taki stan…trwa już on troche a w sumie to od momentu kiedy wszystkie problemy skumulowałay się w czasie..juz teraz nie chodzi o to ze mama podpija ( chociaż to wciąż boli ), ale o to ze mam podejrzenie o raka :(:( czekam na wyniki, maja byc w przyszlym tygodniu….czekanie jest do bijające, zwlaszcze ze nie umiem myslec pozytywnie, zawsze wszystko widze w czarnych barwach i zatracam sie w tym…mam już dość..boję sie…i zastanawiam sie dlaczego mnie to spotkało…jestem młoda, chce żyć !! 🙁 Moj tata teraz przechodzi chemie, to jest straszne…Czuje złośc do Boga że przezywam takie coś…:(:( Mama podpija, tata w trakcie leczenia raka, i ja czekająca na wyniki , a z boku wygladamy na normalna rodzine.

                Jano
                Uczestnik
                  Liczba postów: 6

                  Nalio jeśli chcesz to napisz do mnie. trzykawki@wp.pl Przypuszczam,że jestem w wieku porównywalnym z Twoimi rodzicami, ale gdybyś chciała porozmawiać i gdybym mógł choć trochę pomóc…

                  Edytowany przez: jano, w: 2008/04/09 20:00

                  matryca
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 71

                    Hej Nalia! Kurcze uswiadomilas mi ze przesadzilem z tym wpisem i troche glupio sie czuje po przeczytaniu Twojego. musialem sie wyzyc. Zycze Ci duzo zdrowia! napewno wszystko bedzie ok! pozd!

                    Anonim
                      Liczba postów: 20551

                      Oj na pewno nie powinno być Ci głupio 🙂 , tak jak Ty wyrzuciłeś swoje emocje i odczucia, tak ja wyrzuciłam swoje,ja po prostu nie chciałam juz ukrywac w sobie tego, a że przeczytałam ten wątek to dalam swoj wpis :). Nie chce mowić nikomu z mojego otoczenia…zwlaszcza ze już sama nie wiem co mam mysleć i nie wiem czy mam sie usmiechać czy plakać…wiem ze powinnam uzbroic sie w cierpliwośc ale ile już mozna…pewnie inni na moim miejscu inczaej by to przechodzili, ale ja jestem wrazliwa i mam tendencje do dołowania się, wiec moje samopoczucie przez to jest beznadziejne i trudno mi sie juz nawet cieszyc z tego co mam.,Już sobie w mojej główce wyrobiłam taka myśl ze chlopak mnie zostawi, jak sie okaze to najgorsze…bo po co mu taka dziewczyna, nie dość ze z cechami DDA to chora …wiem ze jak chlopak kocha to nie ma znaczenia, ale to są moje obawy, ktore mi w głowie siedzą, a wynika to chyba z niskiej samooceny.

                      Nalia
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 32

                        P.S Dziekuje Jano, ale jak na razie nie mam siły o tym rozmawiać, moze jak bede silniejsza, ale dziekuje za propozycje 🙂

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 12)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.