Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › matka i ojciec
-
AutorWpisy
-
przyjechałem dziś do domu i zobaczyłem znów podminowaną matkę. po chwili mi powiedziała, że prawdopodobnie ojciec wziął jej trochę pieniędzy z portfela. takie sytuacje miały kiedyś już miejsce, ale nie myślałem, że znów. matka od jakiegoś czasu leczy się psychiatrycznie a od dawna neurologicznie (choroba parkinsona) i czasem zapomina więc nie wykluczone, że coś pokręciła. nie wiem, w każdym razie przyjechałem zmęczony a ona płacze. nie mam siły dochodzić co i jak. czy ojciec faktycznie wziął te pieniądze czy nie. poszedłem od razu do siebie i teraz siedzę i piszę.dosłownie wyssali ze mnie energię, której i tak mam mało. co mam zrobić, mam tyle rzeczy do zrobienia dla siebie, ale przecież nie chcę dla nich źle (nawet dla ojca). czuję że stan psychiczny mojej matki pogarsza się coraz bardziej, popada w większą depresję mimo leczenia. chcę żyć normalnie
Każdy chce żyć. Ale my w szczególności mamy do tego prawo. Dokładnie rozumiem Cię co masz na myśli pisząc, że wysysają z Ciebie całą energię. Zyjąc w takiej rodzince nie ma miejsca na plany, na jakiekolwiek układanie sobie życia, ponieważ ono jest podporządkowane JEMU Alkoholowi :dry: Wiem, że łatwo powiedzieć, ale zrób wszystko co dotyczy Ciebie. Dopiero potem zajmij się rodzicami. Musisz dbać o swoje życie, oni swoje życie już przeżyli, byli młodzi, podziwialli świat jego piękno i brzydotę. Nie wiem ile masz lat, ale na pewno całe życie przed Tobą. Wiem, że serce Ci się kraje jak widzisz swoją mamę w takim stanie. Ale nie możesz ciągle myśleć o niej, Ty po prostu MUSISZ byc przez chwilę egoistą, nawet jeśli Cię to boli i czujesz się podle. MUSISZ zadbać o siebie, bo jeśli tego nie zrobisz teraz, to kiedy??
Trzymam mocno kciuki, przesyłam mnóstwo energii i życzę powodzenia 🙂
Trzymaj sie Vis. Nabierz troche dystansu, czasem tak nawet jest, ze matki popadaja w chorobe, aby dzieci sie nimi opiekowaly… taki maly szantazyk…(mam na mysli depresje)
pomagaj tyle ile uwazasz, ze jest konieczne, a nie tyle ile oni by chcieli.Ja rowniez wiele razy widzialam moja mame podlamana i na maksa zdenerwowana przez mojego ojca nieleczonego alkoholika. Bywalo momentami bardzo zle. Od jakiegos czasu staram sie pomoc mojej mamie w jakikolwiek sposob umiem, ale ona za kazdym razem albo z nerwow na mnie naskakuje albo nie bierze wogole pod uwage moich rad, moze uwaza mnie za smarkule (chociaz uwazam, ze ten wiek juz dawno za mna).
Aktualnie staram sie nie przejmowac rzeczami, ktore mnie bezposrednio nie dotycza, mimo tego ze niestety mieszkam jeszcze z rodzicami, to jest bardzo ciezkie (tym bardziej ze gdyby nie moja mama to nie bylabym taka osoba jak dzisiaj i nie mialabym tego co mam) ale chyba nadszedl juz najwyzszy czas wykorzystac swoje zycie bo nie pozwole zeby problemy z jakimi borykam sie od dziecinstwa zawladnely jego reszta. Dlatego staraj sie pomoc jak najbardziej mozesz ale nie za wszelka cene… Pozdrawiam cieplutko 🙂Edytowany przez: loretka, w: 2008/06/17 12:12
Niestety znam to parszywe uczucie bardzo dobrze…Czasem się dziwię jakim cudem, jaką resztką sił udalo mi się wytrwać, dostać na studia, uniezależnić. Totalny brak sił, bezsilność. Napatrzyłam się różne sceny z zagrożenia życia, nasłuchałam gróźb o samobójstwie.Różne głupie pomysły się wtedy rodzą…
Ale próbowałam pomóc. Jako świeżo upieczony nastolatek rzucałam hasłami w stylu alkoholizm, pomoc, psycholog. Ojca błagałam, mamę prosiłam, namawiałam, rozmawiałam, trułam jednym słowem, nawet umówiłam z psychologiem. Poszli, chodzili jakiś czas na terapię, ale oczywiście przestali. Kolejny zawód. Może też zawinił "system" pomocy alkoholikom, może psycholog, a na pewno oni sami siebie zawiedli. Dziś ojciec już nie potrzebuje pomocy, nie dostał kolejnej szany, a mamę jak złapię na piciu to już nie namawiam, odkładam słuchawkę, ewentulanie nawrzeszcze na nią. Już jest wolna od ojca, już tak dużo nie pije, ale jednak nadal…
Jestem bezsilna. Walczę o siebie. Pora nadrobić czas, w którym zamiast dorastać w swoim tempie, dorosłam od razu żeby ratować rodziców. Nie żałuję, że próbowałam, to chyba byłą normalna reakcja – w końcu rodzice są częścią mnie, nie mogłam patrzeć bezczynnae jak toną.
Vis trzymaj się i żyj normalnie na tyle na ile się da. Normalnie w sensie w zgodzie ze sobą. Ponoć to jest właśnie normalność. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.