Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › mechanizm ucieczki
-
AutorWpisy
-
… fajny temat… to "moje drugie ja "… UCIECZKA… wiecie ogladam program o mani posiadania- Kompulsywne zbieractwo… nie nie mam tego… ale tam wpada terapeuta jak dom jest cały zagracony…. i tak analizowałam to właśnie z tą moją ucieczką… że nie chce mi się czegoś tam robić… później nawarstwia mi się to.. później przeraża mnie ogrom spraw… a później nabieram z wielkim trudem weny… ale jak nabiore to z pałerem… później się cieszę i jestem dumna z siebie… no i później znowu…. często tak mam z porządkami w domu…. zresztą jak pracowałam to teraz też dokładnie to widzę… że najpierw musiałam wpędzić się w totalny BURDEL… a później sprzatałam… z zarąbiastym efektem..napisałam w innej kolejności… bo zaczełam od dna…;) …
no i ten schemat działa mi w wielu… ale to wielu dziedzinach życia…dodam jeszcze, że ucieka jest po BURDELU… i ciężko mi wtedy (depresje, nerwy, złość, płacz, brak energii)…tak kojarze to sobie z tym programem… bo tam właśnie jest totalny Burdel w domu… i jak pierwszy raz ogladałam… to pomyślałam, że albo nic by mi się juz nie chciało… albo dosłownie bym uciekła w inne miejscie…
Aguś, jak bym o sobie czytała….
szkoda, że nie widzisz mojej łazienki i sypialni…
Ale ja wiem, ze to dlatego, ze za duzo na siebie biorę. To się nawarstwia, bo nikt mi nie pomaga, az dochodzi to takiego stanu, ze zeby się za to zabrac musze miec naprawdę wielkii pałer. Przedtem wpadam w paraliz, bo wiem, ze to ponad moje siły… ale z dysfunkcji czepie się potężną moc.
Dzisiaj np.wracałamz dziewczynami wpiekielnym deszczu, przez kilometr niosąc jedna na barana ( 15 kilo) i pchajac wózek z wrzeszczacą paskudą, a na wózku miałam trójkołowy rowerek. …śmiac mi się zachciało;), ale wtedy nie było mi do śmiechu…Aga, to właśnie jest celowe komplikowanie sobie sytuacji, żeby potem wybrnięcie z niej podbudowało Twoje poczucie wlasnej wartosci. Ja też to mam, witaj w klubie. Choć to akurat wątpliwa przyjemność 🙁
Co do kompulsywnego zbieractwa-u mnie w domu występuje to zjawisko. Kiedyś to było tylko zbieranie ładnych, starych mebli, ale dziś nasz dom to graciarnia, po kilkanaście krzeseł i mebli tego samego typu, do tego wiele z nich nie nadaje się do użytku, a nie ma np. działającej pralki, miksera (mam na myśli dom moich rodziców).
agus, no to tak jak u mnie. Ja mieszkam z bratem i sisotrą w jednym pokoju, to dodatkowo taki sajgon czasem. Każdy ma gdzieś sprzątanie. Czasem jak się zabiorę, to aby odkopać ogólny wygląd pokoju to jakieś 2h, nie mówiąc o reszcie..
hmm, a i w pokoju moich rodziców to też kartony po wszsytkich sprzętach.. ja czasem mam wrażenie jakbym u rumunów mieszkał. Ale ogolnie nom jakoś ujdzie:) ale widzę, że taka trudna jest ucieczka przed przyzwyczajeniami rodziców, które przechodzą na dzieci. Trzeba gdzieś to urwać.. u korzeni.
… tylko, że u mnie w domu rodzinnym … jest błysk… sterylność… moja rodzicielka… ostanio się śmiała…słusznie zresztą… że ona ma tak na codzień… jak ja przed świętami…;)
i tak właśnie dotarło do mnie, że ja to chyba mam problem gdzie indziej… u mnie jest bunt… tak mi chyba ta moja mama "zalazła" za skórę…że ciągle ale to ciągle robię jej świadomie lub nie … na złość… staram się na siłę, za wszelką cenę inna od niej… zresztą ja taki buntownik sobie jestem…chociaż teraz jest to mniej nasilone… bo liczę się z jej zdaniem, słucham jej "mądrych rad", jak mi nie pasi to otwarcie jej mówie… ona już mnie ani nie krytykuje, anie nie kontroluje… wspiera… i ewentualnie pomaga…tylko, że to się stało "wcześniej" i tak jakoś mi zostało…… a… nie myślcie sobie, że ja mam burdelos w domu… Nie… czysto mam… ale nie jestem pedantem, nie mam sterylnie, po prostu nie dbam o to… ale zdarzają mi się dni… że wolałabym aby nikt nie "wpadał" do mnie z nienacka…;)
😉
witajcie
ja uciekam już od 4 lat od tematu jakim jest skończenie studiów tzw."obrona pracy magisterskiej". Mechanizm 3P sprawdza się u mnie w 100%. Perfekcjonizm-Przekładanie-Paraliż.Właśnie jestem przed kolejną rundą na uczelni.Bardzo żałuję że tak się stało -mnóstwo energii mnie to wszystko kosztowało i nadal kosztuje. Porażka kończy się się u mnie mega dołem….
nie jestem sama w tym temacie, (ale to nie jest pocieszające)
pozdrawiam
Będę pisac o sobie, ale biorąc pod uwagę podobieństwo sytuacji myślę ze mechanizm jest podobny…
To własnie o to chodzi, że moja matka kompulsywnie sprzata. Porzadek to u niej temat głowny, oraz przewazajacy w naszych sporach. jak się chce kogosczepić to mówi, ze ten ktoś nie sprzata…
Dlatego podswiadomie w kwesti sprzatania ( i nie tylko) narzucam sobie perfekcjonizm niemozliwy do zrealizowania w mojej sytuacji, i to mnie przytłacza, odkładam, a potem to juz kapitulacja… -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.