Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD mechanizm ucieczki

Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 55)
  • Autor
    Wpisy
  • agus
    Uczestnik
      Liczba postów: 3567

      to jest program…;) … w każdym odcinku pokazywane są inne osoby… czasem trzy przypadki… tam rodzina zgłasza chęć udziału..i wpada tam ekipa ( za zgodą)… terapeuta, firma sprzątajaca… dochodzi do awantur, spięć, płaczy… nie wszystkim udaje się pomóc… poid domy podjeżdzają ciężarówki…póżniej takie osoby trafiają jeśli chca na terapie…w trakcie programu wychodzi, że osoby te mają różne zaburzenia emocjonalne…;) … Polecam zobacz naprawdę warto obejrzeć… zobaczysz to z dystansu…

      a tak odbiegając… od tematu to na tym Zone Reality wchyba o 23 w piatki, soboty i niedziele leci też program INTERWNCJA… o uzależnionych… też z terapeutami… też bardzo polecam… tam mozna tak wiele zobaczyć…

      pepa
      Uczestnik
        Liczba postów: 792

        mademoiselle mnie się wydaje, ze Ty masz straszne poczucie winy, ze się stamtad wyrwałaś i chcesz w porywach tego poczucia na siłe ich "ratować". Zostaw to, oni nic od Ciebie nie chcą oprocz Twego poczucia winy. Niech sobie zyja jak im dobrze w tym stanie. Uwolnij się, i ciesz się fajnym zyciem.

        agus
        Uczestnik
          Liczba postów: 3567

          … a ten program to Mania Chomikowania…

          eldda
          Uczestnik
            Liczba postów: 1077

            A ja u rodziców trzymam część swojego bałaganu. Mam małe mieszkanie więc niby nie mam na to dość miejsca… ale może tak do końca nie opuściłam domu rodzinnego…

            mademoiselle
            Uczestnik
              Liczba postów: 105

              Pepa, dzięki, jest wiele prawdy w tym co mówisz. Rzeczywiście, trudno mi się zdystansować do tego, jak żyją moi rodzice,a już zwłaszcza jak bywam u nich i jestem zmuszana do dostosowania się do tych chorych reguł. Jestem jeszcze na wczesnym etapie pracy nad sobą.
              Obok zbieractwa u mnie w domu jest jeszcze ten problem, ze nie mamy wielu sprzętów AGD, np. pralki (rzeczy pierze się ręcznie), miksera (rodzice pożyczają od sąsiadki), przez dłuższy czas nie było też normalnego żelazka, tylko stare i popsute, ledwie prasowało…nie ma deski do prasowania, więc prasuje się na stole…
              To się nazywa dziadostwo 🙁 W efekcie u mnie wykształciła się umiejętność obycia się bez takich "cudów techniki", jeśli jest taka potrzeba. Niby ma to swoje plusy, ale z drugiej storny, to że mi nie przeszkadza, że przez dłuższy czas nie mam np. dostępu do pralki albo że lodówka jest popsuta i trzeba kombinować, sprawia, że często w takich sprawach nie upominam się o swoje, wychodząc z założenia, że "jakoś sobie poradzę.." W końcu w domu tez radziliśmy sobie bez pralki i miksera 🙁

              pepa
              Uczestnik
                Liczba postów: 792

                W jakims stopniu wiem o czy mowisz z tymi wynalazkami…
                Moja matka tez ostentacyjnie nie akceptuje wynalazków, jak zreszta wszystkich ulepszeń ussprawniajacych i ułatwiajacych zycie. Takie rzeczy są dla słabeuszy, a ona jest bohaterka, heroina, silna i niezłomna, nadkobieta i wszystko sama. Np. mieszkanie, pokoje o powierzchni scian ok. 60m. maluje pędzelkiem, albo kilogramowym ławkowcem, sama! No i znowu mi się rzec zachciało:silly: …ale ja niedobra…

                pepa
                Uczestnik
                  Liczba postów: 792

                  …rżeć…:silly: …

                  ilona86
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 51

                    Bardzo fajny i pomocny temat prowadzicie:) Bałagan mam we krwi. W moim domu zawsze był bałagan. Matka nie sprzatala, ojciec nie sprzatał wiec ja pamietam zawsze 2-3 tyg przed swietami zaczynałam generalne porzadki. Zaczeło sie to jak mialam 11 lat i tak po dzis dzien ide do mamy i ojca i sprzatam. Matka nigdy nawet mnie nie nauczyla jak np powinno sie myc kibelek. Tego i innych rzeczy nauczyla mnie babka u ktorej dorabialam na studiach sprzatajac pensjonat. Bylam w ciezkim szoku pamietam, ze z zewnatrz tez sie myje:D wiem ze to nie jest smieszne tylko tragiczne. Ja jestem balaganiara bo wynioslam to z domu moj brat tez. Ale staram sie zmienic.
                    Jezeli chodzi o ucieczke to np zawsze za pozno wychodze z domu zeby jak najszybciej gdzies dojechac bo czuje niepewnosc i emocje czy zdaze czy nie. Albo zawsze robie wazne rzeczy na ostatnia chwile bo to uczucie napiecia jest mi potrzebne. Tylko do czego?

                    mademoiselle
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 105

                      Pepa, trafiłaś w samo sedno z tym bohaterstwem-jakbym czytała o mojej mamie.
                      Ilono, mam vtak samo z tym napięciem, lepiej mi się pracuje z wysokim poziomem adrenaliny, dlatego sama czasem komplikuje sobie sytuację,m żeby wyjście z niej wymagało więcej wysiłku.
                      Pisałam o tym też jakoś wcześniej. A ze sprzątaniem podobnie-u mnie w domu zajmuje się tym głównie tata (gotowaniem z resztą też), mnie nie nauczono niczego jeśli chodzi o prace domowe/gotowanie. Tego pierwszego poduczyłam się najpierw na studiach, bo tam gdzie mieszkalam były dyżury. Deugiego sama się uczę od jakiegoś czasu.

                      pepa
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 792

                        Mademoiselle, w takim razie czas na to, żebyś zaczęła się z tego smiac 😉
                        I ratuj siebie, bo ja, nawet w tym watku to widac, powielam te zachowania. Brońmy się, nie litujmy.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 41 do 50 (z 55)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.