Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › męska depresja
-
AutorWpisy
-
Anonim
16 grudnia 2005 o 15:25Liczba postów: 20551ja mam tak że czuje ze nie moge sie całkiem odsłaniać.
U mnie owa depresja jest, ale jest skutecznie tłumiona przezemnie. Wtedy skupiam sie na jej problemach, nie na swoich, co daje mi słodkie ukojenie bolu, i jednocześnie wiem że w ten sposob sie oddalam i obojętnieje… Co jakiś czas widać ta mała czastkę tak bardzo poraniona, że całe prawie całe życie z niej wychodzi, po czym zalepiam ja myślami, myślami rożnej maści… przeważnie zalepiam ja zmartieniami mojej dziewczyny,ale ten plaster z bolu odpada po czym jeszcze bardziej boli… boli bardzo i nie wiem co z tym zrobić… nie umiem mowić, nie wiem co. BO jak mam mowić to nagle jest :blink: :huh: :unsure: :dry: – nieważne…wydawało mi sie… 😆Anonim
16 grudnia 2005 o 17:54Liczba postów: 20551bahura_tovah
wysłałam Ci docczy moglabys jeszcze raz przeslać 🙂
Anonim
16 grudnia 2005 o 17:57Liczba postów: 20551ja tez poprosze ten *.doc. dzieki krosz@interia.pl
wszyscy dostali? 🙂
zastanawiam się…
czy wtedy, gdy dopada Was, mężczyzn depresja- naprawdę chcecie się od nas odgrodzić murkiem i liczycie na spokoj i że Was zostawimy samych sobie,
czy to jednak trochę taka poza?
nie wiem, co mam robić: dzwonić do niego, narzucać mu swoja obecność
i starać się będac blisko troszczyć się o niego?
czy wręcz przeciwnie: uszanować jego wybor i czekać aż sam się odezwie,
bo wie, że może na mnie liczyć…?
(przy tym chodzę po ścianach i zamartwiam się, ale może dam jakoś radę…)ta bezsilność strasznie daje mi po zaworach….
Anonim
16 grudnia 2005 o 23:09Liczba postów: 20551aniolku lepiej poczekaj,niech sam sobie wszystko przemysli…………..
tak zrobię Noel.
będę czekać, bo wiem, że warto.
wiem też, że na najlepsze czasem trzeba długo czekać…dobrze, że jesteś!
dziękuję…..Czasem potrzebuję spokoju, chcę być sam, nie mam wtedy ochoty nikomu się spowiadać. Zamykam się i nastawiam te kolce. Wtedy najbardziej mnie wkurzaja mnie pytania w stylu: czy wszystko w porzadku, czy coś się stało itp.
Staram się nie ranić przy tym innych osob, ale jak usłyszę po raz -enty co ze mna sie dzieje to mam dość.
Jeśli sytuacja dot. by mnie to liczyłbym tylko na uszanowanie moich uczuć i trochę cierpliwości. 🙂bahura_tovah napisała:
„będę czekać, bo wiem, że warto.
wiem też, że na najlepsze czasem trzeba długo czekać…”Hej, witam po krotkiej absencji 🙂
Piszę w 2 sprawach:
1) Nadal nie jestem terapeuta, więc nadal będę pisał TYLKO O MOICH UCZUCIACH, oczywiście w zwiazku z tematem postu.
Na własnym przykładzie wiem, że oddzielam się od bliskich (rodziny, kobiety ktora kocham i przyjacioł) kiedy mam spadek nastroju (depresję?). Ale ostatnia rzecza, ktorej NAPRAWDE oczekuję jest to, że oni to przeczekaja. NAPRAWDE CHCE, żeby do mnie przyszli czy zadzwonili i dowiedzieli się o co chodzi. Zwykle się wtedy na nich wkurzam (naprawdę, nie udaję). Ale najlepsze, co moga wtedy zrobić, to mnie zmieszać lekko z błotem (że się rozczulam, że też maja problemy, że mnie rozumieja, ALE świat się nie konczy, a ja histeryzuję i jak chcę ich mieć w d… to OK, ale to bez sensu) i w taki oto dziwny sposob wyciagnać mnie z dołka.
Sprawdzone wielokrotnie. Zastrzegam, że DZIA£A NA PEWNO NA MNIE, więc nie daję gwarancji. Tylko dzielę się doświadczeniem 😉2) Druga sprawa: oczywiście poproszę o doca. Powtarzam e-mail: backdoor77-małpa-wp.pl
Pozdrawiam serdecznie
TJFTaki_Jeden_Facet napisał:
”
Ale najlepsze, co moga wtedy zrobić, to mnie zmieszać lekko z błotem
(że się rozczulam, że też maja problemy, że mnie rozumieja,
ALE świat się nie konczy, a ja histeryzuję i jak chcę ich mieć w d… to OK,
ale to bez sensu) i w taki oto dziwny sposob wyciagnać mnie z dołka.
”może zrobmy w tej sprawie głosowanie i na podstawie wynikow ustalmy jakieś zasady, co? 😉 😛 :blink:
jedno jest pewne- nie lubię tej jego deprechy…
na razie probuję stosować 'złoty środek’: czasem dzwonię, ale też staram się czekać, aż on nie wytrzyma…i sam to zrobi…
chyba jest mi 'wdzięczny’ za to, że szanuję jakoś tę jego ucieczkę w samotność…
jednak jeśli sytuacja będzie się przedłużać, to się chyba rozzłoszczę,
bo w koncu przez to wszystko deprecha dopadnie rownież mnie …wrr
brakuje mi go…bardzo, bardzo…bardzo dziękuję wszystkim, ktorzy zechcieli podzielić się swoja opinia na ten temat.
trudno powiedzieć, żebym poczuła się przez to madrzejsza 😉
ale na pewno poczułam się mniej samotna w borykaniu się z tym problemem…życzę powodzenia Wam – i sobie także..
i jak najmniej dołkow…
B) -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.