Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Męski wstyd.
-
AutorWpisy
-
Ja was, moze to dziwne, ale rozumiem. Bo ja przez długi czaas wstydziłam sie swojej kobiecości Ale taka obserwacja siebie i świta ( tego niby normalnego) pozwala mi zwalczać strach i wstyd. Bo przecież byc człowiekiem mimo wszystko czasami jest pięknie. A być kobieta to już bywa wręcz rewelacyjnie 😉 życzę nam powodzenia 🙂
Blablabla, Twój wpis jest mi bardzo bliski, widzę, że mamy mnóstwo podobnych cech, a raczej odruchów i myśli pojawiających się w obecności kobiet – lęk przed wyśmianiem, podejrzliwość, doszukiwanie się drugiego dna w komunikatach które nam przekazuj, "lodowatość" itd. No i Platona czytasz! 😉 Jak możesz, to podaj swój numer gg, albo odezwij się do mnie (mój numer: 5643460), chętnie z Tobą pogadam. :woohoo:
A co ja mam powiedzieć? Jestem dda i jestem chyba gejem. Piszę chyba bo moje życie to jedno wielkie chyba. Rozwód rodziców, matka alkoholczka/lekomanaka do tego toksyczna no i ja nie wiem kto chodząca kwintesencja lęku i wstydu. Męskość? Cierpie na jej deficyt, stąd ciągle muszę sobie czegoś dowodzić- siłownia itp. No i moja orientacja do tego i homofobiczna społeczeność. Nic zacząłem terapie dla DDA, myśle, że wszystko przede mną, i jakiekolwiek próby zaakceptowania siebie.
Dlatego popieram zdanie "bułki_z_masłem" próby jakiegolowiek wciskania siebie czy kogoś w jakieś relatywne w końcu normy społeczne nie jest dobrym wyjściem. Bo ciągle będziemy niezadowoleni z siebie i życia w końcu każdy jest inny i wydaję mi się nie ma jakichś uniwersalnych recept na bycie szczęsliwym.Zgadzam się z tym, że wciskanie siebie w normy jest złym rozwiązaniem, ale my już mamy tych norm w sobie całą masę dodatkowo podlanych wstydem i poczuciem niższości. Ja już nie potrzebuję kolejnych, wystarczy mi tych co w sobie mam. Swiadomość nie wystarcza, trzeba czegoś więcej, nie wiem, tylko czego?
Mój ojciec był całe moje życie nieobecny.
Czuję się z tego powodu nieswojo w roli męża i ojca, mimo to staram się osiągnąć jakiś ideał męskości, tzn. taki powszechnie akceptowany:lol: chociaż wiem, że najważniejsze to samemu siebie akceptować…i mimo wszelkich starań czuję się jakiś taki wykastrowany, niemęski, gorszy… Pełen sprzeczności.
Nie miałem wzoru do naśladowania. Ojciec mi opowiadał o swojej świetlanej przeszłości i to właśnie zapamiętałem. A w mojej pamięci to co robił to było tylko picie, picie i jeszcze raz picie.. Dlatego muszę tworzyć od nowa i nic nie jest dla mnie takie pewne, jak dla tych, co od urodzenia wiedzą, czego chcą. Dopiero tworzę poczucie własnej wartości. Chciałbym być zwykłym, normalnym facetem, niekoniecznie supermanem.Ogólnie jestem mega wstydliwy, ale nie odczuwam wstydu konkretnie z powodu niemęskości. Mój ojciec nie był nieobecny, ale nie traktowałem go ani nikogo jako wzorzec do naśladowania.
Nigdy nie ciągnęło mnie do tego, by rozwijać w sobie męskość. Być może w wychowaniu zabrakło mi jakiejś „męskiej surowości” lub moja płeć psychiczna jest obojętna.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.