Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › milczenie
-
AutorWpisy
-
jestem dda, chodzilam na terapie indywidualna i grupowa 6 lat temu, podczas terapii czulam sie jak inny czlowiek, kazdy zauwazal ze zrobilam sie smiala, bardziej szczesliwa. Niestety dzisiaj czuje sie strasznie, nie mam mozliwosci pojscia na terapie bo mieszkam w takim miejscu gdzie jej nie ma (za granica). Mam ogromny problem o ktorym nikomu nie mowie bo sie wstydze.Mam duzy problem z kontaktami z ludzmi, w pracy sie do nikogo nie odzywam choc naprawde bardzo bym chciala. Slysze za plecami ze jestem jakas cicha i widze ze ludzie mnie przestaja lubic. Cos sie we mnie zlamalo, jestem apatyczna i najchetniej zamknelabym sie w czterech scianach. mam meza ale z nim nie chce o tym rozmawiac bo sie boje, ze mi powie cos w tym rodzaju….poprostu zacznij rozmawiac.Tyle, ze ja co dziennie obiecuje sobie, ze sie bede do wszystkich usmiechac i rozmawiac ale jak juz przychodzi ta chwila ja sie zamykam. Pamietam, ze w szkole tez mialam podobnie ,mialam tylko jedna osobe w klasie z ktora gadalam a reszte uwazalam za wrogow. Gdy ta osoba zachorowala i jej nie bylo nie moglam sie przemoc zeby do kogos podejsc i pogadac. Strasznie mi wstyd za siebie i chcialabym sie zmienic , wiem , ze potrzebna mi pomoc terapeuty ale najblizszy jest oddalony 2 godziny jazdy od mojego miasta 🙁 pomocy
Och… skad ja to znam….
Do mnie znów to wróciło.. tak kiedyś miałam… potem poszłam do współnoty neokatechumenalnej i mi przeszło, aby znowu powrócić…. kilka razy już zrobiłam uniki…. nie umiem sie odezwać, czuję ze sie narzucam, czuję ze mnie osądzają i nie umiem sie przemóc, juz nawet nie chcę.
Dobrze, ze poznałam innych DDA, znow nabieram pewnosci siebie…..Pisz! Pisanie Cię otworzy na tyle, ze rozmowy w realu same przyjdą 😉 Ja tak miałam swojego czasu 😉 JAkies blokady sobie pozrywałam w trakcie pisania i było mi łatwiej
też mam ten problem. czasem wydaje mi sie ze juz sie nigdy do nikogo nie odezwe. ale chodze na terapie wiec mam nadzieje ze sie polepszy. widze ze terapia pomaga, tylko skoro po terapii ma byc tak jak przed…
Edytowany przez: rudeboy, w: 2012/06/22 14:57
bardzo wam dziekuje za odpowiedzi, super wiedziec, ze nie jestem sama. Tak bardzo bym chciala byc radosna i umiec sie smiac tak szczerze z serca a we mnie taki smutek…chcialabym zeby mnie ludzie poznali jaka jestem naprawde a ja ich nie umiem wprowadzic w swoj swiat. Najgorsze jest to, ze niektorzy mysla ze ja ich przestalam lubic albo, ze sie nie odzywam bo uwazam sie za lepsza od nich. czasami slyszalam jak o mnie mowia 'damusia’ to tak strasznie boli, gdyby tylko wiedzieli ….nawet nie potrafie sie odwrocic i tupnac noga gdy takie cos slysze…wtedy mnie cos paralizuje i tylko boli serce:(
czemu zaraz nazywac to problemem ? w ten sposob popadasz w doła … trzeba na to spojrzec z roznych stron , a moze nie spotkalas jeszcze takiej osoby z ktora moglabys porozmawiac , a moze wystarczy po prostu byc i tyle … ja nie uwazam tego za jakis straszny problem …a ludzie zawsze beda gadac , i co gadaja a sami nie zagadują ??!!! za duzo fantazjujesz , to co opisalas jest tylko w Twojej glowie …ja na terapii grupowej wsrod 15 osob bardzo mało mowilam ,zreszta nie tylko ja i moj terapeuta ,nie mowil ze mam z tym jakis problem , nauczylam sie po prostu "byc" wsrod ludzi … w dziecinstwie musialam zawsze cos robic by byc zauwazoną , i w ogole cos robic , a teraz nauczylam sie być z ludzmi , juz nie musze gadac, byle cos gadac …
wydaje mi sie ,ze tez tu pojawia sie u Ciebie lęk przed odrzuceniem … lęk przed bliskością …
no właśnie może nie traktować tego jak wielki problem i się nie spinać, że trzeba coś gadać. zgadzam się z tym w 100%. a inni niech se gadają. skoro uważają Ciebie za damę to tylko się cieszyć 🙂 mniej myślenia o innych a więcej o sobie…
Mi też się nie chce do nikogo odzywać.Więc się nie odzywam, milczę.NAwet będąc w pracy odzywam się tylko wtedy gdy muszę.Przyszedł ten stan nagle, znienacka, od kilku dni….ogólna apatia i zniechęcenie do życia.Znajoma mi dziś powiedziała,że mam wypisane na twarzy "życiowstręt".Odpowiadam, że nic na to nie poradzę, ale nie umiem tego ukryć!!To jest zamknięcie się w soim bólu….. i co dalej jak nie mam sił aby walczyć. dupa zbita
Witaj, myślę, że każdy z nas przechodził takie stany. Długotrwałe czy krótkie, raz czy kilka, bez różnicy, ale najważniejsze jest to, że piszą do Ciebie ludzie, którzy przechodzili przez to. Mam podobnie jak Malenka dzisiaj szef się mnie zapytał czym wiem gdzie teraz jestem, bo to jest praca a jak mam wyglądać na szczęśliwą i zainteresowaną. Miałam ochotę się obrazić, zawinąć, albo chociaż wykrzyczeć ludziom w twarz jacy są egoistyczni i nieczuli. Ze oceniają mimo, że nie znają powodów dlaczego tak a nie inaczej się czuję. Niby mówi się sobie "mam to gdzieś, niech mówią ci chcą…" ale gdzieś w środku coś nerwowego nie daje o sobie zapomnieć, ciągle dźga i syczy o słabości, o nieudacznictwie… to niskie poczucie własnej wartości. A tak naprawdę to powinniśmy mieć to w dupie i robić swoje, niczego nie udawać,a jak komuś sie to nie podoba, to proszę bardzo "hulaj duszo piekła nie ma, gadaj sobie aż poczujesz się lepiej…" Jeżeli jest Ci ciężko na żywo rozmawiać z ludźmi, pokazać im jaka naprawdę jesteś, to rób to powoli. Czasem po prostu po długim milczeniu jest aż głupio się odezwać, bo każdy jest przyzwyczajony,że ona nie mówi. Może czas złamać rutynę i zapytać o pogodę, o godzinę o dzień tygodnia, bo czujesz się strasznie skołowana… może taki drobiazg i łagodne spojrzenie sprawią cuda a Tobie dodadzą odwagi? jeśli nie, to nie śpiesz się z niczym. Napisałaś tutaj, to pierwszy krok. Odważny. 🙂 Będzie dobrze!
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.