Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD mmd – czyli mój mały dylemat

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 12)
  • Autor
    Wpisy
  • Airman20
    Uczestnik
      Liczba postów: 59

      Od miesięcy mam dylemat:
      – czy ja na prawdę jestem taki sarkastyczno-ironicznym pustym prostakiem, który chociaż nie używa przekleństw to musi dogryźć i nie potrafi powiedzieć coś miłego kobiecie (chyba w życiu nie powiedziałem kobiecie komplementu, który by płynął z serca)
      – czy może to tylko ultratwarda skorupa, przez którą żadne przyjacielskie słowo typu chociażby: "jesteś ładna", "lubię cię" nie ma prawa się wydostać?

      Czasem myślę, że jestem jaki jestem – taki może nie powieniem być, ale jak już jestem prostakiem to po co to zmieniać? w końcu mam być sobą czy nie? A z drugiej strony – wolałbym jednak być choć trochę bardziej uczuciowy. Była pewna sytuacja, w której to nowo poznanej dziewczynie po prostu dogryzałem – choć po przyjacielsku. Ale miałem wyrzuty sumienia, że ją obrażam. Na drugi dzień zmieniłem strategię i postanowiłem być dla niej w ramach rekompensaty bardziej miły – wtedy zaś stwierdziłem, że ją oszukuję bo to nie ja! ja taki nie jestem! Cóż począć? Odciąć sobie język :] ale najpierw ubezpieczyć się na 100 000 zł od utraty mowy ;]]]]]]] No nie wiem co o tym myśleć… to niby glupi problem, ale strasznie przeszkadza… Z drugiej strony co się dziwić – DDA-a nie potrafi okazać uczuć i ucieka w ironię – ale mi ona nie przeszkadza dopkóki nie poczuję, że kogoś nie rani.

      Margo
      Uczestnik
        Liczba postów: 244

        swietnie cie rozumiem. chociaz z drugiej strony, hehe.

        w domu zawsze bylam cicha i niesmiala, nigdy nie stawialam sie ojcu, ktorego nienawidzilam. przez dlugi czas nie umialam rozmawiac z plcia przeciwna, zawsze sie rumienilam, nnie umialam nic wydukac.
        i nie wiem jak to sie stalo, ze z jednej skrajnosci wpadlam w druga.
        stalam sie "niedostepna" emocjonalnie "wredna suką".
        nie bylo zadnych barierier, nawet sie na chwile nie zastanowilam czy kogos ranie.
        wrecz wydawalo mi sie ze jestem "dowcipna". przynam szczerze ze swoja niedostepnoscia przyciagalam facetow..ale tych nie wlasciwych. nigdy nie bylam soba patrzac te kilka lat wstecz. zawsze klamalam , gdy moglam powiedziec prawde, moglam sie kochac z facetem, ale to ja na drugi dzien "gubilam" jego numer telefonu.
        teraz jest lepiej. lod stopnial 🙂 , jesli wymaga tego sytuacja rzuce dowcip, ale tak by nikogo nie zranic, sa ludzie z ktorymi moge zartowac tzw. Hardocorowo, ktorzy mnie znaja i nie zaboli ich moja zlosliwosc, bo oni sa tacy sami, hehe.
        wiecej sie usmiecham, czesciej mowie, "aha", "hmm", "rozumiem" – wtedy jest tez dystans, ale bezpieczny, bezkolizycjny, nieraniacy.
        zaluje tylko tych lat ktore spedzialam zycja w takiej nieswaidomosci swego problemu…
        ciesze sie z drugiej strony ze lepiej POZNO NIZ WCALE przyszla swiadomosc moich bledow.
        My DDA mamy tez ten problem ze NIE WIEMY JACY JESTEMY. nie wiemy co to znacyz byc soba. wiele naszych zachowan jhest wyuczonych ze wgledu ne niebezpieczenstwo, ktore czesto nam grozilo w dziecinstwie. i tez mam z tym problem. ale jak sie wyciszam, usmiecham, slucham, pomalutku docieram do swego wnetrza i chociaz nie wiem jaka jestem naprawde, to wiem czego w sobie juz nie toleruje i co mi przeszkadza..;)

        _Wojtek_
        Uczestnik
          Liczba postów: 77

          Terapia DDA zmienia skorupę w autostradę wymiany uczuć…polecam..

          ixa
          Uczestnik
            Liczba postów: 36

            DO AIRMANA:
            Hej, Slonce :). Nie mowisz komplementow i jestes sarkastyczny. a ja pamietam jak mi powiedziales komplement gdy na czacie napisales ze to dzieki mnie trafiles na terapie. wyobrazasz sobie jakie to byly dla mnie piekne slowa? Komplementy… zalezy komu je mowisz. Gdyby ktos powiedzial mi ze jestem ladna to pewnie sadzialabym, ze albo kpi ze mnie albo po prostu cos ode mnie chce, albo po prostu ze to banalny komplement… (tzn nikt mi tak nie mowi, ale sadze ze gdyby jakis facet tak powiedzialto tak bym poczula…) tak samo gdy ktos mowi ze jestem madra…ale wiem, wiem,,, masz na mysli "NORMALNE" dziewczyny;]
            chodzi mi jedynie o to, ze ja osobiscie wole slowa cieple i prawdziwe, ale niebanalne, slowa takie jakie do mnie skierowales wtedy na czacie… taki komplement jest jak diament wsrod cekinowych cacuszek;]
            Sakrazm…dla mnie sarkazm wynika z obrony przed slaboscia, tzn przed tym, by ktos postrzegl mnie jako kogos slabego. czesto usilujemy zachowac dystans do samych siebie i doze autoironi, coby nie pomyslal ktos ze jestesmy sztywni i bierzemy wszystko na serio, ale tak naprawde to wynika z obrony… i wydaje mi sie ze trudno jest tak po prostu (o ile wogole to mozliwe) zwalczyc sarkastycznisc czy ironiczniosc, tak ot! raczej trzeba by skupic sie na tym co Cie do niego doprowadzilo i co sie za tym kryje.
            Widzisz, ja zawsze gdy kogos spotykam staram sie dostrzec jakby drugie dno jego zachowania i dzieki temu moze lepiej go zrozumiec, albo przynajmniej jego zachowanie…
            jakbys chciał pogadac to to jest nr mojego gg: 10395613. a jakbys nie mogl sie do mnie podlaczyc, a chcialbys pogadac to masz moj mail: na-drzewie@wp.pl
            POZDRAWIAM 🙂

            Edytowany przez: ixa, w: 2007/06/06 12:45

            ixa
            Uczestnik
              Liczba postów: 36

              I jeszcze jedno, mam nadzieje, ze kiedys trafisz na taka osobe w swoim zyciu, ktora przez ta skorupe sie przedostanie, a przynamniej uwierzy, ze pod nia kryje sie cos niezwyklego (w pozytywnym sensie;) i co warte jest ryzyka. I rozumiejac Cie bedzie umiala sobie radzic z Twoja ironia (slowem: bedzie odporna na zranienia, ktore sarkazm czy ironia moga wywolac)

              biedronka
              Uczestnik
                Liczba postów: 127

                Airman, uwielbiam Twój sarkazm :kiss:
                A dobrej ironii nigdy dosyć, to sztuka tak ironizować, chylę czoła (a raczej biedronie czółki).
                Poza tym Twoje wypowiedzi (tutaj) bywają też zabawne, mnie często cieszą – widać w nich inteligencję i wrażliwość.
                Nie jesteś z betonu, nie, na pewno 🙂
                Najważniejsze, żeby taki styl Tobie odpowiadał i żeby nie ranił innych ludzi.
                Na autostrade uczuć na pewno przyjdzie czas.
                Ale mam nadzieję, że zostanie w Tobie choć trochę sarkastyczno-ironicznego prostactwa 🙂
                We mnie zostało, ale ja mam antenki bardzo wyczulone na wyłapywanie wszystkich absurdów życia. I dobrze mi z tym 🙂

                Airman20
                Uczestnik
                  Liczba postów: 59

                  Margo – mówisz, że "nie wiemy jacy jesteśmy", ale ja wiem jaki jestem – widzę swoje zachowanie i oceniam je, wnioskuję, analizuję – po czym stwierdzam, że jestem "betonowym (jak to trafnie określiła biedronka :>) prostakiem" – sęk w tym jaki powinienem być i jaki chcę być. W sumie to "jaki jestem" wynika z tego co czynię i mówię – nie można powiedzieć, że "mimo iż czynię "zło" to tak na prawdę jestem dobry" bo to samo można powiedzieć o Hitlerze. :]

                  ixa – że też to pamiętasz :> W sumie też bym pamiętał jakby ktoś mi coś takiego powiedział – ale nie oszukujmy się – to jest forum, czat, wirtualna rzeczywistość, do której łatwo wejść i dać się wpędzić w wir niekoniecznie prawdziwego świata. Bo może tak na prawdę nie jestem dda?? może jestem 80 letnią facetką robiącą sobie z was jaja :] No dobra… w każdym razie chciałem zaznaczyć, że komplement wypowiedziany na czacie może i nie traci na mocy (w żadnych wypadku nie chcę powiedzieć, że komplement był nieszczery), ale po prostu go łatwiej "wystukać". W prawdziwym świecie w życiu nie odważyłbym się tego z siebie wyrzucić. Nawet trudno mi jest jutro (bo dzisiaj przyjechał nachlany! hura! :]) powiedzieć ojcu -" idź wreszcie na terapię – to niedaleko" – chociaż to mój ojciec od zarania dziejów, a co dopiero takie coś. Nawet siostrze nie powiem: "łał – ale ładnie wyglądasz" tylko.. "wyglądasz inaczej ;]". Czy to oznacza, że mam serce z kamienia? TAK! Mimo wszystko! Bo chociaż mając szczere chęci do pomocy starszemu panu, który nagle upadł na ulicy – nie podniosłem go, nie spytałem co się stało. Bo chociaz mając przygotowane 2 zł aby rzucić je do puszki potrzebującego to wstydziłem się tego. Bariera jest zbyt wielka, serce jest zbyt twarde – jesteśmy źli. :] a przynajmniej ja. To głupie bo wstyd przed jakimś niecodziennym zachowaniem się nasila, a mój ironiczny stosunek do świata także – to przecież nie powinno iść ze sobą w parze… W każdym razie niedługo dojdzie do tego, że świata nie będę brał na poważnie – gdybym całe życie spędził w towarzystwie swoich kolegów to pewnie by tak było :], ale "na szczęście" z wrodzoną sobie regularnością zawsze mogę liczyć na ojca, który przypomni mi co to prawdziwe życie.

                  biedronka – nie chciałbym zostać Kubą Wojewódzkim :> Zresztą nigdy taki nie będę – mam nadzieję, ale za 10 lat przy sprzyjających wiatrach to może być realne – i co? wtedy też będziesz lubiła mój sarkazm? 😀 hehe Nie chcialbym tak skończyć, ale przynajmniej bym nieźle zarabiał. Z drugiej strony gdybym miał takiego sarkastycznego przyjaciela jak ja to nie wiem czy bym z nim wytrzymał. :] W sumie już sam nie wiem czy lubię swój sarkazm.. i nie wiem czy to jedna z niewielu rzeczy co mi w życiu pozostała… Aaa… a właśnie sobie przypomniałem, że przez taką ironię straciłem w oczach u pewniej dziewczyny i to wcale nie tak dawno. A ja nie lubię jak spadam u kogoś w statystykach :/

                  W sumie to to było tak:
                  do liceum byłem w gruncie rzeczy nieśmiały – chciałem to zmienić. Miałem kolegę, który był zupełną przeciwnością mnie – wesoły, śmieszny, pozbawiony jakichkolwiek zachamowań, ale kulturalny mimo wszystko – nie można było go nie lubić. Czułem, że on jest po prostu szczęśliwy! I? Chciałem się chyba do niego upodobnić. Mówiłem tak jak on, słuchałem tego co on, interesowałem się tym co on, zachowywałem się tak jak on, byłem szczęśliwy jak on! A z tym ostatnim to chyba nie bardzo.. bo nie mam dziewczyny jak on :] i nie wydoroślałem jak on. :] On jest teraz normalny, a ja chyba nie :]]]] wydaje mi się, że dopiero teraz przeżywam swoje utracone dzieciństwo i wydaje mi się, że tak powinno być. Ale muszę wybrać pomiędzy dziecinnością, a dziewczyną. Z powodu braku dziewczyny jak i środków do jej "zdobycia" wybrałem dziecinność. Koniec bajki! Z wrodzoną sobie dziecinnością, skłonnością do pisania pierdół oraz powtarzania haseł "z wrodzoną sobie…" chciałbym was pocieszyć, że historia ma wciąż zakończenie otwarte – aczkolwiek nietrudno się domyślić co będzie dalej.

                  Jedno jest pewne – w necie jestem bardziej ironiczny niż w rzeczywistości.. bo mogę używać swojej ulubionej minki ":]". :]

                  Na koniec tego prostego choć długiego tekstu retorycznie zapytam:
                  – dlaczego choć jestem pełnoprawnym DDA nie potrafię pisać tak jak Wy? czyli normalnie i dlaczego jesteście dla mnie całkowicie normalni?
                  ( i dlaczego Polacy przegrali z Armenią?)

                  AnnaMaria
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 212

                    Airman

                    Ja też ociekałam złośliwościami. Też nie potrafiłam mówić miłych rzeczy. Jak ktoś próbował się zblizyć, to od razu skwierczało bo można było się popażyć do żywego. Więc raczej lepiej było się nie zbliżać. Było tak we wszelakich kontaktach międzyludzkich.
                    Do pewnego momentu uważałam to za swoją siłę. Lubiłam swój cięty język, który dawał mi często przewagę nad przeciwnikiem, a każdy był przeciwnikiem.
                    Jednak było tak, że albo byłam taka złośliwa i wredna albo zupełna klapa i paraliż, więc chyba ten sposób zachowania miał mnie bronić przed zbyt częstym paraliżem. Jednak widzę to dopiero dzisiaj.
                    Bo tak jak wspomniałam wydawało mi się, że to jest fajne.
                    Przed kilkoma laty jednak zwrócono mi na to uwagę. Znajomy z pracy, który nic mi złego nie zrobił i z którym miałam zwyczajne relacje, zwrócił mi kilkakrotnie uwagę, a właściwie zadał pytanie – dlaczego jestem złośliwa.
                    Od tego czasu sama zaczęłam się nad tym zastanawiać i nie wiem.

                    Wiem jednak, że można to ograniczyć bez większych wysiłków i szkody na honorze. Po prostu zaczęłam się pilnować aby bez powodu "nie warczeć".

                    Jeśli chodzi o sprawę zachowań z których nie jesteś dumny, jak np przejście obojętnie obok człowieka potrzebującego pomocy.
                    Są ludzie którzy nie pomagają bo uważają że tak trzeba, są tacy którzy pomagają bo uważają że tak trzeba i są tacy jak Ty, którzy nie pomagają i wiedzą, że chcieli by zachować się inaczej. Jasne, że nie można powiedzieć, że jest się dobrym człowiekiem jeśli tego dobra się nie czyni. Jednak połowa sukcesu to odróżnianie dobra od zła. Ty to potrafisz. Raz, czy drugi nie byłeś z siebie dumny. Wiesz jednak, że można inaczej i wierzę, że przyjdzie taki dzień, że zdobędziesz się na wewnętrzną odwagę aby zachować się tak jak wskazuje Ci Twoje serce. Bo przecież to ono Ci podpowiada, że powinieneś pomóc.

                    Ja wierzę, że jeszcze będziesz z siebie dumny i śmiało będziesz spoglądał w lustro.

                    Pozdrawiam

                    Edytowany przez: annamaria, w: 2007/06/06 22:19

                    robaczek
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 18

                      Airman tez bylam ironiczna i sarkastyczna, bronilam sie przed ludzmi w ten sposob zupelnie nie potzrebnie!!kiedys jak ociec na mnie krzyczal zawsze plakalam jak bylam troche starsza zaczelam mu pyskowac i okazalo sie ze to dziala 🙂 chora satyfakcja jak udalo si ego wytracącic z rownowagi!! niesty przenioslam to na kontakty z ludzmi, oczywscie nie z dnia na dzien troche to trwalo az w koncu uslyszalam ze zrobilam sie bezczelna!dzieki Bogu mial mnie kto oswiecic!!i zaczelam sie pilnowac z tym co mowie i Tobie tez to polecam, czasem lepiej pomilczec niz powiedziec cos nie milego!!!ja z reguly najpierw mysle a pozniej mowie ale udalo mi sie opanowac moj sarkazm!!!wiec wierze ze i Tobie sie uda!!!a co do komplementow to coz caly czas sie ucze, zawsze chciala bym tyle powiedziec a nie moge poprosto nie moge!!!ale kiedys dam rade a co!!i Tobie tez sie uda!!

                      robaczek
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 18

                        Airman tez bylam ironiczna i sarkastyczna, bronilam sie przed ludzmi w ten sposob zupelnie nie potzrebnie!!kiedys jak ociec na mnie krzyczal zawsze plakalam jak bylam troche starsza zaczelam mu pyskowac i okazalo sie ze to dziala 🙂 chora satyfakcja jak udalo si ego wytracącic z rownowagi!! niesty przenioslam to na kontakty z ludzmi, oczywscie nie z dnia na dzien troche to trwalo az w koncu uslyszalam ze zrobilam sie bezczelna!dzieki Bogu mial mnie kto oswiecic!!i zaczelam sie pilnowac z tym co mowie i Tobie tez to polecam, czasem lepiej pomilczec niz powiedziec cos nie milego!!!ja z reguly najpierw mysle a pozniej mowie ale udalo mi sie opanowac moj sarkazm!!!wiec wierze ze i Tobie sie uda!!!a co do komplementow to coz caly czas sie ucze, zawsze chciala bym tyle powiedziec a nie moge poprosto nie moge!!!ale kiedys dam rade a co!!i Tobie tez sie uda!!

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 12)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.