Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Mój mały, patologiczny ŚWIAT

Przeglądasz 1 wpis (z 1)
  • Autor
    Wpisy
  • a_brief
    Uczestnik
      Liczba postów: 80

      Wiecie co uświadomiłam sobie coś bardzo ważnego… KOCHAM SWÓJ MALY, PATOLOGICZNY SWIAT! I JEST MI Z TYM SUPER… aż sie zara porycze…. :D:D:D

      Mój stary jest alkoholikiem, chla odkąd pamiętam. Różnie ze mna bywała. Byłam dzieckiem we mgle, bohaterem, aj różnie. W pewnym momencie było tak, ze stwierdziłam, ze albo skocze z mostu albo ide do psychologa i… poszłam do psychologa… terapia pomogła mi uświadomić wiele rzeczy, wiele co robiłam źle, co robiła źle moja matka a przede wszytskim ogrom całego bólu w tej całe chorej sytuacji dysfunkcyjnego domu. Było dobrze, naprawde. Ale to było wtedy jak mojego ojca nie było pół roku w domu, mieszkał na działce. A teraz znowu mieszka tutaj… już od 18.06.2007 dokąłdnie wtedy przyjechał pamiętam ten dzień… wybiegałam z domu 2 razy z płaczem… policja była wzywana przynajmnije 2 razy jak nie więcej… Radziłam sobie z nim przez wakacje całe ale na poczatku roku szkolnego [wrześień] dopadły mnie takie schizy ze to tylko siąść i płakać.. tylko na to mnie było stać… zaczełam sie oddalać od wszytskich, od samej siebie.. znowu dziecko za mgłą we wnątrz a na zewnatrz bohaterka…:-] i postanowiłam znowu coś z tym zrobić. Zaczełam regularnie wchodzić na To forum i poszłam na spotkania DDA… Tak btw. byłam na DDA rok temu [przed tą decyzją czy pójść do psychologa czy….], ryczałam cała swoja wypowiedz i wróciłam po roku…. I jestem zadowolona ze swojego wyboru. Dzięki ludziom, dzięki temu czasowi kiedy chodziłam na terapie i zdrowiałam nawiązałam naprawde jak teraz patrze kontakty zajebiste z zajebistymi ludźmi…;) tak bosko jest jak spadasz ale są ludzie którzy ci nie pozwalają spaść… tak po prostu… ciągną cie ku górze…. i przez sie podnosisz… Mój dom jest cholernie dysfunkcyjny… ale wiecie co…? JA WIERZE… WIERZE W JUTRO!!! A PRZEDE WSZYTSKIM W SIEBIE!!! dzieki matce wyrobiłam sobie dużą pewnosć siebie a dzięki psycholożce dużą nadzieje, taka pewnosc ze sie nie poddam…. !! Będę silna, cały czas mam nadzieje… Próbuje dostrzegać w dniu to co najlepsze… to co nieuchwytne piękne… to co przebija się światłem przez cień…. To kawałek mojego bloga na ten temat:

      "Tak jakby ktoś mną wstrząsna, rozdrobnił i wymieszał tak sie czasem czuje. Jak mała zagubiona dziewczynka posród głuchych pni. Niby mam duzo do powiedzenia ale jak sie ktoś zapyta to nic nie potrafie sobie przypomnieć. Próbuje sobie wymyśleć nadzieje. To co nie do ogarnięcia próbuje ogarnać. To co trudne – próbuje sprostać. Nie mam już nawet sił na maske. Chcę po prostu wszytsko opowiedzieć. Ale nie tu i nie po cichu ani kryjomu. Nadejdzie czas i odpowiednia osoba i powiem wszystko. Jak było, co mnie bolało. Nadejdzie czas że każdy przekona sie czy dobrze zrobił czy sie pomylił. Jest czas upadku i czas wstawania ale wstawanie jest tylko dla wybranych. Bo mało kto ma siłe podzwignać siebie z dna. Do tego bardzo przydatne jest ciepło drugiego człowieka. Tak to bywa, że gdy jedno spada w dół to drugie ciagnie je ku górze. Zawsze w grupie wymyśli się wiecej nadzieji niż w pojedynke."

      Dziękuje za przeczytanie mojej historii i ewentualnie komentarze… :kiss:

    Przeglądasz 1 wpis (z 1)
    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.