Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Mój mąż dda – zblokowanie uczuć , odkochanie

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarJa123456
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Dzien dobry , mój mąż jest DDA, nie pijacy. Jest dobrym człowiekiem , nie agresywnym w stosunku do rodziny etc . Poznaliśmy się ponad 2 lata temu i bardzo mocno sie w sobie zakochaliśmy. W zeszłym roku wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem ( lipiec). Ogólnie jesteśmy najlepszymi przyjaciółki rozumiemy się wspaniale i bez słów , nie kłócimy zbytnio i naprawdę dobrze dogadujemy. Wiec jakie było moje zaskoczenie gdy mąż oznajmił mi , ze stracił uczucia do mnie. Jego milosc była naprawdę bardzo silna( wyjątkowo mocno ja okazywał często o niej mówił etc) czy to możliwe żeby dda się odkochał w ciągu kilku miesięcy czy nastąpiła jakaś blokada??? Czy ktoś z Was z Dda może mi powiedzieć czy zna takie przypadki. Mąż zaczął chodzić na terapie Dda od dwóch miesięcy. Ostatnio zasugerowali mu żeby zaczął brać leki bo jest gorzej…Nie mieszkamy razem ( ale jesteśmy razem) mąż mówi , ze nie umie mnie dotknąć ze nie może patrzeć  jak cierpię etc..bardzo go kocham i chce z nim być … co robić jak go wspierać ??? Raz mówi ze nie chce mnie stracić a za chwile ze to nie ma sensu. Przepraszam jesli napisałam zbyt haotycznie…

    AvatarPelnanadziei
    Uczestnik
    Liczba postów: 12

    Jestem osobą DDA, miałam dwójkę rodzicow alkoholików. Czy kiedy powiedział Ci o tym że Cię nie kocha to chodził już na terapię? Jedyne co mogę powiedzieć o sobie, że bardzo szybko się blokuje pod względem uczuć, wystarczy jakaś kłótnia, wymiana zdań, niedotrzymanie obietnicy i strasznie odsuwam się od ludzi, bardzo ciężko jest mi wtedy dać coś od siebie. W ogóle u mnie jako DDA bardzo ciężko z uczuciami, nie okazuje ich, jestem zimna, obojętna, udaje że nic mnie nie rusza. Może partner zdał sobie sprawę o swoim problemie i stwierdził że nie chce Cię ranić, często na terapii taki człowiek przeżywa Szok, kiedy zdaję sobie sprawę jak bardzo jest ” chory”, ile przed nim trudnej drogi i tego że do końca życia bedzie z tym żył.

    AvatarJa123456
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    W zasadzie to nigdy nie powiedział „ nie kocham Cię” powiedział ,” nie czuje już tego”, „ zgasło to we mnie” usłyszałam to w marcu i po 2 tyg poszedł na terapie. Powiedział , ze nie chce się rozchodzić ale nie umie mieszkać teraz ze mną. Raz chce się rozstać a za chwile zaprzecza temu i mówi, ze nie wie co się stało w jego głowie , ze nie rozumie tego i ze nie chce się rozchodzić ale nie umie patrzeć na mnie widząc jak bardzo rani mnie to ze nie umie okazać mi uczucia. Tłumacze mu wtedy, ze nie rani mnie to co stało się w jego głowie i ze może w pełni na mnie liczyć. Rani mnie to ze nie widzimy się.. jesteśmy w stałym kontakcie tel etc.. czy to zablokowanie uczuć może minąć?? Jest mi bardzo ciezko .. tak bardzo go kocham

    AvatarPelnanadziei
    Uczestnik
    Liczba postów: 12

    Czy może minąć? Pewnie i może, ale jest ważna praca z terapeuta i samym sobą, super że Twój partner poszedł na terapię i to sam od siebie. To znak że dostrzega problem, zrobił najważniejszy krok. Niestety, ale leczenie skutków wychowania w rodzinie alkoholowej są bardzo dlugie i ciężkie. Takim osobom jak my bardzo ciężko jest stworzyć zdrowy i szczesliwy zwiazek, ze względu na to że nie jesteśmy nauczeni zdrowych relacji, powtarzamy schematy, których nauczyliśmy się w domu. Takie wahania nastroju i huśtawki emocjonalne to niestety bardzo czesty problem. Sama jestem w 5 letnim związku I jest bardzo ciężko, wielokroć mówię partnerowi że nie chce z nim być, że go nie kocham, a za chwile mówię zupełnie na odwrót. Mam czasami wrażenie że sama nie wiem czego chcę, jest to straszne uczucie. Spróbuj z nim porozmawiać na spokojnie, wytłumacz mu ze chcesz go wspierać i cieszysz się że podjął decyzję terapii. Może sama zacznij czytać książki o DDA ? pozwoli Ci to zrozumieć pewne zachowania partnera. Niestety jest to bardzo długa i ciezka droga, w której obydwoje będziecie musieli walczyć o ten związek.

    AvatarJa123456
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Rozmawiamy o tym, tłumacze mu ze go kocham go pomimo choroby i ze nie mam pretensji o to co się z nim dzieje. Martwi mnie tylko to, ze jesteśmy na odległość i obawiam się ze to nie dobrze. Mąż twierdzi , ze tak jest mu lepiej ale czy to nie próba ucieczki od odpowiedzialności i skutkuje tylko większemu oddalaniu się od siebie? Chce go wspierać i nie chce go naciskać dlatego zgodziłam się na danie mu przestrzeni ale wciąż boje się , ze to nie jest dobry krok. Czytam dużo na temat DDA , sama poszłam na terapie żeby mieć jakieś wsparcie i zrozumieć to co się dzieje… chciałam wiedzieć tez z Waszej strony jak to jest. Dziękuje Ci za wszelkie odpowiedzi – dużo mi dają..

    AvatarPelnanadziei
    Uczestnik
    Liczba postów: 12

    Myślę żebyś skupiła się na sobie, fajnie że zdecydowałaś się na terapię, wyjdzie to tylko na plus. Niestety nie jesteś w stanie być w jego głowie, ani zmienić jego decyzji. Spróbuj się dowiedzieć dlaczego jest mu tak lepiej, może jest jakiś tego powód? Od czegoś uciekł, może czegoś się obawia. Tutaj to tylko rozmowa. Ja w kłótniach zawsze uciekam do mamy, serio jak małe dziecko, przy najmniejszym problemie pakuje się i znikam. Nie jestem w stanie nawet zliczyć ile razy tak zrobiłam. Wiem o tym że jest to niewporzadku, że dla mojego partnera jest to hustawka emocjonalna, ale to jest tak silne że za każdym razem to robię, uciekam przed odpowiedzialnością, tak jak właśnie to napisałaś.

    AvatarJa123456
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Mówi, ze chce być na odległość bo boli go mój widok- to ze nie umie mi dać uczucia. Ostatnio mieliśmy się zobaczyć i miał napad paniki nie potrafił przyjechać w trakcie drogi zawrócił , trząsł się , płakał. Mówił , ze jego stan nie pozwala mu na to żeby mnie zobaczyć , ze potrzebuje czasu żeby się pozbierać , ze nie rozumie czemu tak jest ale , ze nie chce mnie stracić… wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam mu ze to koniec .. wiem ze nie powinnam tak robić ale już nie wytrzymałam. Po dwóch dniach zadzwoniłam i powiedziałam , ze go nie zostawię i ze go kocham.. mamy się niedługo zobaczyć ale boje się ze to znów nie dojdzie do skutku. Jego terapeuta powiedział , ze powinien przejść już na farmakologię …

    AvatarPelnanadziei
    Uczestnik
    Liczba postów: 12

    Moze depresja ? Stany lękowe? Farmakologia to nic złego, również brałam tabletki z powodu stanów lękowych. Jeżeli terapeuta tak uważa to myślę że warto. Leki bardzo mi pomogły, przestałam bać się ludzi, teraz bez farmakologii juz świetnie sobie z tym radzę. Spróbuj może iść w tą stronę, chociaż im bardziej będziesz nalegać i mu gadać o tym, to on bardziej będzie się zamykał. Spróbuj go wysłuchać i wspierać, bardzo delikatnie doradzać. Dobrze że jesteście w kontakcie z terapeuta, ale niestety na wszystko potrzebny jest czas.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 473

    Droga Autorko tego wątku,

    Mam dziwne wrażenie, że trochę mylisz pojęcia:

    – nagłe „odkochiwanie się” nie jest zarezerwowane wyłącznie dla DDA, choć ludziom z nieleczonym DDA lub borderline zdarza się chyba częściej,

    – zaburzenia takie jak ataki paniki czy inne zaburzenia lękowe NIE są elementem syndromu DDA,

    – leczenie farmakologiczne zwykle NIE należy do leczenia DDA (choć mogą być leczone lekami zaburzenia pośrednio wynikłe lub związane z DDA – np. depresja).

    Może najpierw należałoby dowiedzieć się na co tak właściwie cierpi Twój mąż?

    Nie pomoże wrzucanie wszystkiego do jednego worka z napisem „bo on jest DDA”. To tylko zaciemnia obraz sytuacji.

    Z Twojego opisu problem wygląda na coś poważniejszego niż „tylko” DDA.

     

     

     

     

     

    AvatarJa123456
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Nie wrzucam wszystkich do jednego worka tylko pytam o doświadczenia i odczucia i prosiłam o radę jak traktować męża i jak go wspierać. Farmakologię zaleciła terapeutka po 3 tyg. Wspominała tez coś o zaburzeniach osobowości. Dokładnie osobowosc lękliwa , unikowa. Przez 2 lata nic takiego nie działo się co by mogło wskazywać na problemy z jego zdrowiem psychicznym… było wręcz jak w bajce. Kochający , czuły , wspierający , szalenie inteligentny – tak bym mogła go określić …. Teraz zagubiony i wycofany.. obcy..:((((

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.