Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Moja historia
-
AutorWpisy
-
Witam forumowiczów!
Tak pokrótce chciałem napisać co wyniknęło z tego, że się tutaj znalazłem.
Jakieś pięć/ sześć lat temu czułem się fatalnie. Pomyślałem, że potrzebuję spotkań jakiejś grupy dda. Miejsca, gdzie znalazłbym zrozumienie, a może i uzdrowienie ran powstałych z powodu dorastania w domu, gdzie ojciec miał i dalej ma problem alkoholowy. Wiedzę o temacie czerpałem z książki: „Hipopotam w pokoju stołowym – Wsparcie DDA”. Mieszkam jednak daleko od większych miast, gdzie się odbywają mitingi. Pomyślałem więc o kontakcie z małą grupą internetową. Na początku nawet bałem się tu zarejestrować. W końcu zostawiłem maila do korespondencji. Tak poznałem Karolinę, Basię, Elwirkę Kingę i Marka. Prowadziliśmy ożywioną dyskusję, która wiele wniosła w moje życie. Z Karoliną i Elwirką miałem możliwość się spotkać i dalej utrzymujemy kontakt. Również dzięki portalowi dda.pl dowiedziałem się o warsztatach w Zakroczymiu, na które pojechałem dwa razy. Był to dla mnie milowy krok, który pomógł mi przepracować własny wstyd. Tam poznałem też Adama.
W tym roku założyłem własną rodzinę: ożeniłem się z świetną dziewczyną poznaną na kursie tanecznym. Adam był na moim ślubie. Żona już spodziewa się dziecka. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że zostaniemy rodzicami.
Chciałem bardzo podziękować wymienionym wyżej osobom. Również organizatorom warsztatów DDA w Zakroczymiu. Bardzo serdecznie dziękuję nieznanym mi administratorom i założycielom portalu dda.pl, który był pośrednio narzędziem uzdrawiającym moje życie. Dziękuję Panu Bogu za drogę, którą mnie poprowadził.
Jeżeli jesteś nowy i nie wiesz czy warto tutaj pisać z kimś, albo czytać te różne historie, to ja uważam, że powinieneś spróbować. Zapal się do tego, że możesz zmienić lub uzdrowić siebie. Proś Boga, kontaktuj się z ludźmi i wykorzystuj wiedzę oraz narzędzia z książek i internetu. To, że mieszkasz daleko nie znaczy, że nie masz żadnych możliwości. Powodzenia.
Mirek DDA
Gratuluję. Pokrzepiające świadectwo.
Jest jednak coś takiego o czym kiedyś pisał Jakubek, że ludzie dda widząc siebie w innych osobach dda (w każdym razie na początkowym etapie) unikają lub podchodzą z dystansem do innych dda a już tak jest, że często siebie rozpoznajemy.
Teraz mi trochę to rozpoznanie zaniknęło, ale kiedyś w kontakcie prawie zawsze byłem wstanie zauważyć to czy ktoś jest z rodziny dysfunkcyjnej i faktycznie jakoś zawsze widziałem w nich siebie a przy niskim poczuciu wartości był to niechciany obraz.
Zmierzam do tego, że może to być jedna z przeszkòd do tego aby wejść do grupy dda.
Budujący przykład.
Dobrze, że zaznaczasz jak długo dochodziłeś do obecnego etapu. To wskazówka dla osób, które oczekują szybkich efektów pracy nad sobą. Zdrowienie, to powolny proces.
I jest to też sygnał dla tych, którzy twierdzą, że przeszkodą w zdrowieniu jest brak mityngów w ich okolicy. Udowadniasz, że dla chcącego nic trudnego. Zwłaszcza dziś, kiedy nadal wiele mityngów odbywa się on-line.
Pogody ducha.
Dzięki za wsparcie i życzenia Drodzy Forumowicze.
Zdrowienie zacząłem koło 28-29 roku życia. Teraz mam 35.
Internet pozwala na to, że możemy sami przedstawiać siebie, na tyle tylko ile chcemy. Niektórym może być tak łatwiej zacząć. Fajnie jednak po czasie spotkać się z innymi dda na żywo.
Pogody ducha wszystkim.
W takich chwilach przypomina mi się fragment „Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie”… Często owo „nieszczęście” to nie musi być nic nagłego czy dramatycznego, a po prostu stawianie czoła codzienności. I oby ta tarcza nigdy nie była Ci potrzebna 🙂
Rozwój/zdrowienie jest procesem ciągłym. Gdy się nie rozwijasz, to nawet nie zauważysz, a już staczasz się po równi pochyłej. A życie dostarcza ciągle nowych wyzwań. Nie miała to być przestroga, a raczej zachęta. Sam właśnie zauważam, jak bardzo się przez ostatnie kilkanaście lat opuściłem…
To fakt, spotkać się na żywo zdecydowanie lepiej 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.